O tym, czy działanie sieci handlowej jest niezgodne z prawem, decydować miałby prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów – to tylko jedna zmiana zaproponowana przez posłów PSL w projekcie ustawy o zwalczaniu nieuczciwych praktyk rynkowych przedsiębiorców zajmujących się obrotem produktami spożywczymi lub rolnymi wobec dostawców tych produktów. Choć projekt ma pomóc w walce z brakiem równowagi w stosunkach pomiędzy silnymi ekonomicznie, skonsolidowanymi sprzedawcami (np. sklepy wielkopowierzchniowe) a dostawcami żywności i produktów spożywczych, prawnicy patrzą na niego nieprzychylnym wzrokiem.

– Projekt jest fatalny. Jego zapisy mogą obrócić się przeciwko samym dostawcom – ostrzega Dustin Du Cane, radca prawny prowadzący kancelarię w Warszawie.

Jego zdaniem propozycja nie spełnia podstawowych zasad prawidłowej legislacji, począwszy od tytułu, poprzez absurdalną kazuistykę, kończąc na kolizyjności z innymi ustawami.

Mariusz Kawczyński, radca prawny z kancelarii Kawczyński Korytkowska Partyka Spółka Partnerska LAW FIRM, wskazuje zaś, że projekt dotyczyć będzie nie tylko sklepów wielkopowierzchniowych, ale także sprzedawców działających w mikroskali, a więc niedużych firm rodzinnych.

– Projekt ustawy zrównał obowiązki drobnych przedsiębiorców z dużymi sieciami handlowymi, nie traktuje ich odmiennie i nie bierze pod uwagę ich interesów – wytyka mec. Kawczyński.

Zasady działalności

W projekcie proponuje się, aby takie działania hipermarketów, jak np. pobieranie opłat półkowych, sprzedaż produktów po cenie niższej niż cena nabycia, żądanie od dostawcy rekompensat za nieosiągnięty zysk od przyjętych towarów czy wypłata wynagrodzenia za dostarczony produkt po 30 dniach od jego przyjęcia – stanowiły ex lege nieuczciwe praktyki rynkowe. Nie wszystkie te propozycje znalazły jednak uznanie w oczach prawników. Mariuszowi Kawczyńskiemu nie podoba się m.in. zakaz sprzedaży produktów po cenie niższej niż cena nabycia.

– To kuriozalny przepis, gdyż oczywistym jest, że cena rynkowa może się zmieniać – kwituje mec. Kawczyński.

W projekcie zaproponowano również dookreślenie pojęcia opłat półkowych (patrz: grafika). To jednak również spotkało się z krytyką.

– Wymienianie nazw opłat półkowych jest przykładem najgorszej z możliwych praktyk legislacyjnych. Prawidłowe definicje prawnicze czynności nie odwołują się do konkretnych nazw, ale do ich opisu – krytykuje Dustin Du Cane.

Zwraca również uwagę na to, że w obowiązującej ustawie o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (t.j. Dz. U. z 2003 r. nr 153, poz. 1503 ze zm.) mamy już art. 15 ust. 1 pkt 4, który dotyczy właśnie opłat półkowych. Zgodnie z nim czynem nieuczciwej konkurencji jest pobieranie innych niż marża handlowa opłat za przyjęcie towaru do sprzedaży.

– To przepis skuteczny, nie- uciekający się do zbędnej kazuistyki – zaznacza mec. Du Cane.

Kolejnym pomysłem ludowców jest nałożenie na sprzedawców obowiązku opracowywania zasad prowadzenia działalności. Zawierałyby one warunki wykonywania przez sklepy wielkopowierzchniowe usług na rzecz dostawców. Znalazłyby się tam m.in. maksymalne opłaty należne za takie usługi oraz warunki włączania i wyłączania podmiotów z listy dostawców. Zasady miałyby być przekazywane prezesowi Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Z obowiązku ich tworzenia zwolnieni byliby sprzedawcy, których przychód za ostatni rok rozliczeniowy był niższy niż 5 mln zł. Jednak zdaniem Du Cane’a obowiązek sporządzania takich zasad odniesie skutek odwrotny do zamierzonego i doprowadzi do legalizacji pobierania opłat półkowych.

– Sieć powoła się na te zasady, broniąc się przed dostawcami – twierdzi mecenas.

Kompetencje prezesa

Proponowana definicja opłat półkowych

Proponowana definicja opłat półkowych

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Kolejnym pomysłem na walkę z nierównościami w stosunkach sprzedawca – dostawca jest przyznanie prezesowi Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów kompetencji do wszczynania postępowań w sprawie naruszenia przepisów projektowanej ustawy. Organ antymonopolowy, na wniosek lub z urzędu, mógłby więc badać, czy dana sieć np. nie wyłączyła w umowie z dostawcą stosowania odsetek za zwłokę. O wszczęcie takiego postępowania mógłby zawnioskować sam poszkodowany dostawca, organizacja, której celem statutowym jest ochrona interesów przedsiębiorców lub inny podmiot pokrzywdzony nieuczciwymi praktykami sieci. Jeżeli prezes UOKiK uzna, że sprzedawca naruszył przepisy, nałoży na niego karę w wysokości nie większej niż 10 proc. zeszłorocznego przychodu, nie niższą jednak niż 100 tys. zł.

„Istniejące w polskim systemie prawnym środki przeciwdziałania nadużywaniu przewagi kontraktowej (...) w praktyce nie są powszechnie wykorzystywane dla kształtowania ekwiwalentnych warunków umów w trakcie ich trwania. Przysługujące dostawcom roszczenia mają charakter prywatnoprawny i mogą być dochodzone wyłącznie na drodze postępowania sądowego” – tłumaczą posłowie. I przypominają, że wiąże się to z koniecznością ponoszenia przez dostawców wysokich kosztów procesu, a postępowania sądowe są długotrwałe – mogą trwać nawet kilka lat. Ponadto często dostawcy nie chcą ryzykować retorsji ze strony wielkiej sieci, czyli zerwania współpracy. Dlatego z roszczeniami występują dopiero po wygaśnięciu umowy.

Jednak zdaniem prawników to, co proponują posłowie, nie pomoże rozwiązać problemów, z jakimi borykają się dostawcy. Mecenas Du Cane twierdzi wręcz, że jest to spełnienie postulatów prawników broniących opłat półkowych. Jego zdaniem chcą oni, aby tego typu sprawy znalazły się pod jurysdykcją prezesa UOKiK, gdyż nie będzie on w stanie zająć się nimi wszystkimi.

– Sądów okręgowych z wydziałami gospodarczymi, zajmującymi się takimi sprawami, jest 36. W toku są setki, jeżeli nie tysiące spraw dostawców. Jeżeli ustawa wejdzie w życie, to obrońcy opłat będą twierdzić, że sądy nie powinny zajmować się podobnymi sprawami – kwituje warszawski radca prawny.

Dlatego też jego zdaniem nie jest potrzebne pisanie nowej ustawy.

– Wystarczy przedłużyć okres przedawnienia roszczeń z tytułu pobierania opłat półkowych na 5 albo 10 lat, zamiast obecnego trzyletniego terminu – radzi mecenas Du Cane.

Innym jego pomysłem jest wprowadzenie zasady, że odsetki ustawowe za pobieranie opłat liczone są od dnia pobrania, a nie od dnia wezwania sieci o ich zwrot. Obecne regulacje powodują bowiem, że sieć korzysta z darmowego kapitału przez lata, i nawet jeżeli musi zwracać później pieniądze, osiąga zysk.

Walka o opłaty

Ale każdy medal ma dwie strony. Z jednej strony dostawcy chcieliby takich regulacji, które uniemożliwiłyby wielkim sieciom wykorzystywanie silniejszej pozycji ekonomicznej. Z drugiej – sieci walczą o uchylenie zakazu pobierania opłat półkowych. W TK leży skarga Kauflandu, którego zdaniem art. 15 ust. 1 pkt 4 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji narusza m.in. jego prawo podmiotowe do ochrony własności na równych prawach z innymi przedsiębiorcami. Przejawiać ma się to w obciążeniu sklepów całym ryzykiem ekonomicznym związanym z przyjęciem towaru do tworzonego przez nie kanału dystrybucji.

Z tymi twierdzeniami polemizuje m.in. prokurator generalny Andrzej Seremet. Przypomina, że ustawodawca w pewnych przypadkach jest wręcz zobowiązany do wprowadzania takich rozwiązań, które będą chronić przedsiębiorców przed działaniami podejmowanymi przez ich kontrahentów. Taki obowiązek istnieje, jeżeli ma to merytoryczne znaczenie dla ochrony konsumentów. A w tym przypadku – zdaniem PG – tak właśnie jest. 

Etap legislacyjny

Projekt trafił do laski marszałkowskiej