Trybunał uznał przepisy o bankowym tytule egzekucyjnym za niezgodne z ustawą zasadniczą. To oznacza jedno: koniec z błyskawiczną egzekucją zobowiązań kredytowych przez instytucje finansowe

Dziś banki mają możliwość odzyskiwania swoich wierzytelności ekspresowo. Wystarczy, że wystawią bankowy tytuł egzekucyjny (BTE), któremu sąd w ciągu trzech dni nadaje klauzulę wykonalności. Dłużnik nawet nie musi o tym wiedzieć. Nie jest wzywany do sądu, a bank nie ma obowiązku o niczym go informować. O tym, że wobec kredytobiorcy toczy się postępowanie egzekucyjne, ten nierzadko dowiaduje się dopiero w momencie, gdy do drzwi jego mieszkania puka komornik.

Wydany wczoraj przez Trybunał Konstytucyjny wyrok wyeliminuje takie praktyki. Po 1 sierpnia 2016 r. (wówczas wejdzie on w życie), jeżeli bank będzie chciał odzyskać pożyczone pieniądze, będzie musiał w normalnym trybie udać się do sądu i uzyskać orzeczenie. Dopiero po jego uprawomocnieniu się i nadaniu mu klauzuli wykonalności stanie się ono tytułem egzekucyjnym.

Teresa Liszcz, sędzia sprawozdawca, uzasadniając wyrok, wskazała na słabą pozycję dłużnika, wobec którego wystawiony został BTE. Może on zacząć się bronić, dopiero gdy ma już na głowie komornika. Przy tym wytoczenie powództwa przeciwegzekucyjnego wiąże się z kosztami i nakłada na broniącego się obowiązki przygotowania pisma oraz zebrania dowodów. – Jak ktoś, kto ma zajęty majątek, ma złożyć pozew i go opłacić? Zwolnienie od kosztów ma miejsce w wyjątkowych sytuacjach. Wstrzymanie egzekucji na czas procesu też nie przysługuje każdemu – komentuje Mariusz Korpalski z poznańskiej kancelarii Komarnicka Korpalski.

Radości z powodu uchylenia przepisów o BTE nie kryje także Paweł Dobrowolski, ekspert Instytutu Sobieskiego. – W demokratycznym państwie i rynkowej gospodarce BTE nie ma prawa istnieć. Egzekucja na podstawie ksiąg banku, automatycznie przyklepywana dla pozornej poprawności przez sąd, to aberracja – uważa ekspert. Jego zdaniem BTE to relikt z czasów PRL, a 25 lat demokracji i wolnego rynku to najwyższy czas, by ustanowić równość stron obrotu i rozstrzyganie sporów przekazać niezawisłym sędziom.

Komornik będzie działał dopiero po prawomocnym wyroku sądu

BTE odejdzie do lamusa za ponad rok. Trybunał Konstytucyjny odroczył bowiem wejście w życie wczorajszego wyroku do sierpnia 2016 r.

Nierówność stron

Niezgodne z konstytucją są art. 96 ust. 1 oraz art. 97 ust. 1 ustawy – Prawo bankowe (t.j. Dz.U. z 2012 r. poz. 1376 ze zm.) – zawyrokował wczoraj sąd konstytucyjny (sygn. akt P 45/12). Pierwszy z przepisów stanowi, że banki mogą wystawiać BTE na podstawie swoich ksiąg rachunkowych lub innych dokumentów związanych z dokonywaniem czynności bankowych. Drugi z kolei mówi o tym, że BTE może być podstawą egzekucji po nadaniu mu przez sąd klauzuli wykonalności. Trybunał Konstytucyjny uznał wczoraj, że obu tych regulacji nie da się pogodzić z wynikającą z art. 32 konstytucji zasadą równości wobec prawa.

– TK rozumie zasadę równości jako nakaz równego traktowania wszystkich adresatów norm prawnych charakteryzujących się daną cechą relewantną – przypomniała w ustnym uzasadnieniu wyroku Teresa Liszcz, sędzia sprawozdawca.

Zdaniem trybunału w przypadku banku i jego klienta o takiej cesze można mówić. Obydwa te podmioty są bowiem stronami zobowiązania cywilnoprawnego, a to ze swej natury oparte jest na zasadzie równości stron oraz ich autonomicznej decyzji. Sędzia Liszcz podkreśliła jednak, że nie oznacza to, iż TK zupełnie zrównuje te dwa podmioty. Sędziowie dostrzegają bowiem, że w tym stosunku bank jest stroną silniejszą, i to zarówno pod kątem przysługujących mu uprawnień, jak i pozycji ekonomicznej.

– I BTE tę przewagę jeszcze zwiększa – wskazywała sędzia Liszcz.

Zwróciła przy tym uwagę na fakt, że bankowy tytuł egzekucyjny jest jedynym w systemie prawa tytułem wykonawczym pochodzącym od samego wierzyciela, a nie od podmiotu trzeciego.

TK wskazał na jeszcze jedną nierówność, jaką wprowadzają zakwestionowane przepisy: wierzyciel niebędący bankiem, jeżeli chce odzyskać swoje pieniądze od dłużnika, który ma zobowiązanie również wobec banku, ma na to marne szanse.

Przymusowe oświadczenie

Trybunał nie dał się przekonać argumentom uczestników postępowania, że dłużnik sam dobrowolnie zrzekł się prawa do sądu, bo podpisał bankowi oświadczenie o poddaniu się egzekucji, które stanowi podstawę do wystawienia BTE.

– Z formalnego punktu widzenia jest to oczywiście czynność dobrowolna. W praktyce jednak podpisanie takiego oświadczenia jest warunkiem dokonania czynności bankowej – tłumaczyła Teresa Liszcz.

Podkreślała, że osoby udające się do banków po kredyt są często w bardzo trudnej sytuacji finansowej i de facto kredyt ten jest dla nich ostatnią deską ratunku.

Ze strony przedstawicieli Związku Banków Polskich padały również takie argumenty, że wyeliminowanie BTE doprowadzi do negatywnych skutków dla samych klientów. Wiązać się bowiem będzie z koniecznością zastosowania przez banki innych mechanizmów zabezpieczających zaciągnięte kredyty, co wpłynie na wzrost kosztów. Takim instrumentem może być np. konieczność uzyskania przez klienta notarialnego poświadczenia oświadczenia o poddaniu się egzekucji bankowej.

– Istotniejsze jest jednak to, że notariusz pełni funkcję państwowego organu kontroli prawnej. I on kontroluje takie oświadczenie dużo bardziej skrupulatnie, a poza tym jest to podmiot trzeci, a nie sam wierzyciel – podkreślała sędzia sprawozdawca.

TK przyznał, że wyeliminowanie BTE spowoduje pewne utrudnienia dla banków w egzekwowaniu ich należności. Przypomniał jednak, że na gruncie obowiązujących przepisów instytucje finansowe dysponują innymi instrumentami prawnymi pozwalającymi im skutecznie zabezpieczyć swoje wierzytelności. Są nimi np. weksle, które nie wiążą się z żadnymi kosztami.

TK uzasadnił odroczenie wejścia w życie wyroku o prawie 1,5 roku tym, że jego natychmiastowe obowiązywanie mogłoby doprowadzić do chaosu na rynku bankowym. Teresa Liszcz wspomniała jednocześnie, że ustawodawca pracujący nad nowymi przepisami być może powinien uchwalić jakiś nowy instrument ułatwiający bankom egzekucję.

– Nie powinien on jednak być aż tak bardzo niekorzystny dla drugiej strony jak BTE – zaznaczyła sędzia sprawo- zdawca.

Wczorajszy wyrok nie dopuszcza wznawiania postępowań dotyczących wydanych już BTE. W opinii sędziów mogłoby to prowadzić do wtórnej niekonstytucyjności przepisów.