– Szanujemy decyzję trybunału. Szkoda tylko, że nie zawiera ona żadnego uzasadnienia. To powoduje, że nie możemy się do niej w żaden sposób ustosunkować – mówi Barbara Zawisza, rzecznik prasowy Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”. Ona również była jedną z osób, które w kwietniu 2014 r. złożyły skargi do ETPC.

Zdaniem sędziów zamrożenie ich wynagrodzeń w 2012 r. stanowiło poważne naruszenie zobowiązań państwa wobec tej grupy zawodowej. Przekonywali w skardze, że można je też traktować jako głęboką ingerencję w podstawy ustrojowe demokratycznego państwa prawa. Specjalna ochrona przysługująca urzędowi sędziego – w tym pewność dotycząca warunków pracy – ma być bowiem ich zdaniem gwarancją sędziowskiej niezawisłości i niezależności sądów.

Autorem skargi był Mikołaj Pietrzak, adwokat z Kancelarii Pietrzak & Sidor.

– W tej sprawie tak naprawdę nie chodzi o pieniądze poszczególnych sędziów. To, co się stało, jest bowiem jaskrawym dowodem na brak równowagi między władzą sądowniczą a pozostałymi władzami: wykonawczą i ustawodawczą – argumentował w momencie składania skargi do ETPC.

Jego zdaniem sędziowie mieli więc w Strasburgu tak naprawdę walczyć o prawa swoich podsądnych.

– Sądy muszą bowiem działać w takich warunkach, które pozwolą im wydawać wyroki niewygodne dla państwa. Sędziowie nie mogą się zastanawiać, czy ich decyzje nie spotkają się z takimi reperkusjami ze strony rządzących, które odczuje całe środowisko, w postaci np. właśnie zamrożenia wynagrodzeń – zaznaczał mec. Pietrzak.

Rząd zdecydował o zamrożeniu sędziowskich płac w 2011 r. Wówczas Sejm uchwalił ustawę okołobudżetową i tym samym zawiesił na rok 2012 działanie mechanizmu wynikającego z prawa o ustroju sądów powszechnych (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 427). Zgodnie z nim płace sędziów są powiązane z przeciętnym wynagrodzeniem w gospodarce. A w konsekwencji są co roku waloryzowane. Uzasadnieniem zamrożenia był kryzys.