Małżeństwo rozwiodło się z winy obu stron. Wykonywanie władzy rodzicielskiej nad dwoma chłopcami przypadło matce, z jej jednoczesnym ograniczeniem na rzecz ojca.
Podczas orzekania rozwodu, kobieta miała 39 lat, nie pracowała i nie była zarejestrowana jako bezrobotna, zajmowała się prowadzeniem domu. Jednocześnie sąd zaznaczył, że ma stosowne wykształcenie i jest zdolna do pracy, a dzieci nie wymagają całodobowej opieki, bo uczęszczają do szkoły.

Mężczyzna natomiast utrzymywał się z uprawy ziemi oraz działalności gospodarczej. Sąd określił jego możliwości zarobkowe na 2,5 tys. złotych miesięcznie.
Dzieci chodziły wówczas do początkowych klas szkoły podstawowej i łączny koszt ich utrzymania określono na 1400 złotych miesięcznie. I taką kwotą został w całości obciążony ojciec, bowiem sąd uznał, że matka swój obowiązek alimentacyjny wykonuje poprzez osobiste zajmowanie się pociechami.

Po dwóch latach była żona wystąpiła o podwyższenie świadczenia do kwoty 2 tys. złotych miesięcznie na rodzeństwo oraz o ustanowienie dla niej samej alimentów w wys. 1 tys. złotych. Mężczyzna natomiast wniósł o obniżenie sumy o połowę, czyli do 350 zł na każdego z braci. Sprawy połączono i toczyły się przed Sądem Rejonowym w Warszawie.

Kobieta nadal nie pracuje, zajmuje się domem, który należy do jej matki. Odrzuciła propozycję pracy jako krawcowa, twierdząc, że w tym czasie młodszy syn miał rękę w gipsie i wymagał pomocy. W konsekwencji utraciła status osoby bezrobotnej, ponieważ odmówiła podjęcia zarobku bez uzasadnionej przyczyny. 

Jeden z chłopców pozostaje pod opieką poradni zdrowotnej. Drugi wymagał rehabilitacji oraz zalecono mu aktywność sportową. Sąd Rejonowy uznał, że miesięczne koszty utrzymania znacząco wzrosły od chwili orzeczenia rozwodu rodziców i wyliczył, że koszty utrzymania obu wynoszą obecnie o tysiąc więcej miesięcznie, czyli 2400 złotych (bez kosztów mieszkaniowych, które ponosi babcia).

Ojciec argumentował, że jego dochody obniżyły się w wyniku kryzysu na rynku usług jakie oferuje, a prowadzenie przedsiębiorstwa utrudniały mu egzekucje alimentów przez komornika na wniosek jego byłej żony.

Sąd Rejonowy oddalił wniosek zarówno ojca, jak i matki. Strony nie dowiodły w wystarczający sposób faktów, na podstawie których przedstawiały swoje żądania. Ojciec nie udowodnił, aby jego możliwości zarobkowe się zmniejszyły, matka natomiast nie wykazała, aby się one zwiększyły. Sąd zwrócił uwagę na to, że możliwości zarobkowe i majątkowe nie są tożsame z wysokością uzyskiwanych dochodów lub ich brakiem.

- Fakt że dzieci często chorują jest nagminny, mimo to większość rodziców w naszym kraju pracuje, ponieważ trzeba utrzymać rodzinę i daje się to pogodzić z opieką nad dziećmi. Stąd też Sąd Rejonowy nie widzi słusznego powodu dla którego [matka] nie pracuje. (...) Obecnie jednak dzieci są już starsze i opieki matki nie wymagają w takim zakresie jak poprzednio, nadto mają pomoc babci w gospodarstwie domowym. Tak więc matka dzieci może podjąć pracę zarobkową, aby utrzymać się samodzielnie i ponosić również część kosztów utrzymania synów - czytamy w uzasadnieniu wyroku Sądu Rejonowego w Warszawie z dn. 26 lutego 2015 roku.

Dla organu sprawiedliwości również nieprzekonywający był argument o zmniejszeniu zarobków w wyniku kryzysu na rynku. „Osoba dorosła posiadająca dzieci winna tak pracować i tyle zarabiać, aby na podstawowe potrzeby dzieci wystarczyło jej pieniędzy. Rodzic musi swemu dziecku zapewnić utrzymanie i nie może powoływać się że stanowi to dla niego za wielki ciężar” - brzmi uzasadnienie wyroku.

Zgodnie z utrwaloną w orzecznictwie zasadą, dzieci mają prawo do równej stopy życiowej z rodzicami, i to zarówno wtedy, gdy żyją z nimi wspólnie, jak i wtedy, gdy żyją oddzielnie. Oznacza to, że rodzice powinni zapewnić dziecku warunki materialne odpowiadające tym, w jakich żyją sami (por. orzeczenie SN z dnia 9 stycznia 1959 r. 3 CR 212/59, OSPiKA 1960, poz. 41).

Sąd uznał, że ojciec jako zdrowy dorosły mężczyzna ma obowiązek zapewnić synom zarówno jedzenie, jak i ubranie oraz podstawowe środki na edukację i leczenie. Środki dodatkowe na rozrywki, wypoczynek, czy dodatkowe zajęcia może postarać się zapewnić im matka, która utrudnia kontakty byłemu mężowi z dziećmi. Sąd uznał to za "szkodliwy dla nich przejaw nadopiekuńczości".

Zauważył również, że zarówno matka, jak i ojciec powinni zwiększyć swoje starania o uzyskanie większych środków na zaspokojenie potrzeb małoletnich. Sąd odrzucił także żądania kobiety o ustanowienie dla niej alimentów. 

„Gdy ktoś decyduje się na rozwód i rozbicie rodziny, to konsekwencją jest nie tylko utrata małżonka, ale również utrata dochodów uzyskiwanych przez tego małżonka – i tak decyzja leży w gestii rozwodzących się osób, które zrywając łączącą je więź prawną ponoszą wszystkie tego negatywne konsekwencje” - wynika z uzasadnienia wyroku.

Przy orzeczeniu rozwodu z winy obu stron podstawę do orzekania obowiązku alimentacyjnego stanowi art. 60 § 1 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, który przewiduje że małżonek rozwiedziony który nie został uznany za wyłącznie winnego rozkładu pożycia i który znajduje się w niedostatku, może żądać od drugiego małżonka rozwiedzionego dostarczania środków utrzymania w zakresie odpowiadającym jego potrzebom oraz możliwościom zarobkowym i majątkowym zobowiązanego. Obowiązek ten wygasa zasadniczo z upływem 5 lat od orzeczenia rozwodu. W tym przypadku nie można było mówić o niedostatku, ponieważ sąd nie znalazł uzasadnionej przyczyny, dlaczego kobieta pozostawała bez pracy.

Sygn. akt.: VI RC 94/14

Katarzyna Bańbor