statystyki

Prowokacja dziennikarska przed trybunałem

autor: Dominika Bychawska-Siniarska27.02.2015, 00:00

Sprawa Haldimann i inni przeciwko Szwajcarii dotyczy skazania czterech dziennikarzy w związku z prowokacją, jakiej się dopuścili. ETPC uznał, że w ich przypadku doszło do naruszenia wolności słowa.

Reklama


Ulrich Mathias Haldimann, Hansjörg Utz, Monika Annemarie Balmer oraz Fiona Ruth Strebel pracują w szwajcarskiej telewizji niemieckojęzycznej. W lutym 2003 r. Balmer, wydawca cotygodniowego programu „Kassensturz” dotyczącego ochrony praw konsumentów, zadecydowała o konieczności pokazania nieuczciwych praktyk agentów ubezpieczeniowych. Redaktor naczelny programu oraz władze telewizji zgodzili się na przeprowadzenie prowokacji dziennikarskiej. Doszło do niej 26 lutego 2003 r. Jedna z dziennikarek, udając klienta, spotkała się tego dnia z agentem w pokoju, w który zainstalowano dwie ukryte kamery. Pozostali dziennikarze przysłuchiwali się rozmowie siedząc w pomieszczeniu obok. W pewnym momencie Balmer weszła do pokoju i poinformowała brokera o tym, iż spotkanie zostało zarejestrowane. Ten odmówił udzielenia dalszych wyjaśnień do kamery.

25 marca 2003 r. nagranie, w którym agent miał zasłoniętą twarz i zmieniony głos, wyemitowano w „Kassensturz”. W 2007 r. czterej dziennikarze zostali ukarani grzywną za użycie ukrytej kamery. Szwajcarski Sąd Federalny utrzymał tę karę. Uznał, że w interes publiczny w postaci przestrogi dla konsumentów przeważał nad interesem indywidualnym, jednak dziennikarze powinni sięgnąć po mniej dolegliwy dla agenta i jego życia prywatnego środek zdobywania informacji. Skarżący zwrócili się do ETPC, wskazując na naruszenie swobody wypowiedzi, tj. art. 10 konwencji.

W wyroku z 24 lutego 2015 r. trybunał w pierwszej kolejności przypatrzył się, czy dziennikarze działali w uzasadnionym interesie. Omówienie nadużyć ze strony agentów ubezpieczeniowych stanowi ważny temat, który powinien być nagłośniony w debacie publicznej. Reportaż wyemitowany przez skarżących nie skupiał się na osobie agenta, który został nagrany z ukrycia, lecz miał na celu zobrazowanie pewnej nagannej praktyki. Bez wątpienia osoba agenta ubezpieczeniowego została w materiale przedstawiona w sposób pejoratywny. Niemniej jednak dziennikarze zadbali o to, aby zakryć jego twarz, zmienić głos, jak również umówili się z nim w miejscu, które uniemożliwiało jego identyfikację. Interes publiczny przeważył nad interesem prywatnym brokera, naruszonym w minimalnym stopniu.


Pozostało jeszcze 56% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama