Unijne przepisy o zamówieniach publicznych w sposób szczególny traktują niektóre usługi zwane niepriorytetowymi. Szkolenia, obsługa prawna, usługi ochroniarskie, hotelowe czy zdrowotne mogą być kontraktowane z pominięciem zwykłych procedur. Znalazło to odbicie w polskiej ustawie – Prawo zamówień publicznych (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 907 ze zm.), która przez wiele lat pozwalała na zamawianie tych usług z wolnej ręki.

Ponieważ jednak doszło do tego, że co czwarte polskie zamówienie było już udzielane z wolnej ręki, w 2009 r. zmieniono przepisy. Wolna ręka przy usługach niepriorytetowych nadal może być stosowana, ale tylko w szczególnych sytuacjach, np. jeśli zastosowanie trybu konkurencyjnego groziłoby stratami finansowymi czy opóźnieniami.

Uchwalona pod koniec lipca przez Sejm nowelizacja ustawy znów zmieniła przepisy. Posłowie doszli do wniosku, że poniżej progów unijnych (134 tys. euro – administracja centralna, 207 tys. euro – samorządy) należy maksymalnie uprościć zamawianie usług niepriorytetowych. Przygotowali dla nich specjalną procedurę poza zwykłymi trybami. Wskazano ją w art. 5a ustawy.

Gdyby na tym stanęło, nie byłoby problemu. Tańsze usługi niepriorytetowe zamawiano by w nowej, uproszczonej procedurze, droższe – tak jak dotąd – w zwykłej, lecz gdyby zaszła nadzwyczajna potrzeba, to można by sięgać po wolną rękę. Tyle że podczas prac w komisji gospodarki sejmowy legislator zaproponował skreślenie art. 5 ust. 1a, czyli tego, który dzisiaj przewiduje ułatwienia. A posłowie na to przystali.

– Prawdopodobnie doszło do pewnego nieporozumienia. Niemniej jednak skutki tego będą takie, że gdy wartość zamówienia osiągnie próg unijny, to usługi niepriorytetowe zawsze będą musiały być udzielone w zwykłej procedurze. Nawet w szczególnych sytuacjach zamawiający nie będzie mógł udzielić ich z wolnej ręki, chyba że zostaną spełnione określone w art. 67 ustawy standardowe przesłanki, które na to zezwalają – wyjaśnia dr Włodzimierz Dzierżanowski, prezes Grupy Doradczej Sienna.

Jak doszło do tej sytuacji? Obejrzeliśmy nagranie z posiedzenia podkomisji. Sejmowy legislator zwraca uwagę, że dodanie art. 5a ustawy powinno się wiązać ze skreśleniem art. 5 ust. 1a. Mówi, że to poprawka prawna. Zostaje ona następnie formalnie zgłoszona przez przewodniczącą podkomisji pracującej nad projektem, posłankę Marię Janyską (PO) i przegłosowana bez merytorycznej dyskusji nad tym, co dalej będzie się działo z usługami o wartości równej progowi unijnemu i wyższej od niego.

Również w Senacie, który w minionym tygodniu pracował nad ustawą i zgłosił poprawki redakcyjne do art. 5a ustawy, nie zauważono konsekwencji, jakie będzie miało wykreślenie art. 5 ust. 1a.

A konsekwencje te mogą być poważne, zwłaszcza w przypadku projektów współfinansowanych ze środków UE w ramach kończącej się perspektywy finansowej.

– Przy wydawaniu zakontraktowanych już środków czas odgrywa coraz większą rolę. Zazwyczaj w umowach jest zastrzeżenie, że nie wolno tego robić z wolnej ręki, chyba że ustawa na to pozwala. Obowiązująca jeszcze rzeczywiście to dopuszcza i można byłoby wskazać ryzyko utraty dofinansowania jako powód udzielenia zamówienia z wolnej ręki. Po wejściu w życie zmian będzie to już niemożliwe – ocenia dr Włodzimierz Dzierżanowski.

Procedura, która ma obowiązywać poniżej progów unijnych przy usługach niepriorytetowych, jest szczątkowa i jej głównym celem jest zagwarantowanie konkurencyjności. Zgodnie z nią zamawiający ma ich udzielać w sposób przejrzysty, obiektywny i niedyskryminacyjny. Niezbędne będzie opublikowanie ogłoszenia w BIP wskazującego termin składania ofert, opis przedmiotu zamówienia oraz kryteria, które zadecydują o wyborze. Po zawarciu umowy w internecie ma być umieszczana informacja, kto zajmie się realizacją usługi.