statystyki

Warszawskie sądy: miały być pieniądze, przyszło... moralne wsparcie

autor: Małgorzata Kryszkiewicz25.07.2014, 07:45; Aktualizacja: 25.07.2014, 09:41
Ministerstwo Sprawiedliwości twierdzi jednak, że problemu nie ma

Ministerstwo Sprawiedliwości twierdzi jednak, że problemu nie maźródło: ShutterStock

Wzmocniliśmy etatowo warszawskie sądy – chwali się resort sprawiedliwości. Tyle że nie dał na to ani jednej złotówki. Chodzi o dodatkowe 100 etatów orzeczniczych, jakie w 2012 r. minister sprawiedliwości przyznał stołecznym sądom. Zgodnie z prawem o ustroju sądów powszechnych to właśnie ten organ przydziela stanowiska do określonych sądów.

reklama


reklama


– Pozwoli to zmniejszyć liczbę spraw nierozpoznanych i niezakończonych prawomocnym orzeczeniem, osiągnąć cele przyjęte w planach działalności sądów apelacji warszawskiej, w tym m.in. skrócić czas postępowania o 1/3, oraz w perspektywie trzech lat rozładować zaległości w sądach okręgu warszawskiego – zapowiadał w Sejmie Michał Królikowski, wiceminister sprawiedliwości.

Jak wzmacniano warszawskie sądy

Jak wzmacniano warszawskie sądy

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Etaty bez pieniędzy

I rzeczywiście – sądy z okręgu warszawskiego dostały obiecane etaty. Nie poszło jednak za tym wsparcie finansowe. Należy bowiem pamiętać, że to minister sprawiedliwości, a nie sądy, jest dysponentem budżetu w dziale wymiaru sprawiedliwości, i to on – a nie sądy samodzielnie – decyduje, ile pieniędzy dostanie w danym roku określona jednostka.

– W 2012 r. okręg Sądu Okręgowego w Warszawie nie otrzymał środków na finansowanie dodatkowych etatów – przyznaje Anna Danielak z biura prasowego SO w Warszawie.

Taka sama sytuacja miała miejsce w sądach z okręgu SO dla Warszawy-Pragi.

– W 2012 r. nasz sąd otrzymał wsparcie w liczbie 13 etatów orzeczniczych. Dostały je również sądy rejonowe z naszego okręgu – 21 etatów. Nie uzyskaliśmy jednak dodatkowych środków na wynagrodzenia dla tych sędziów – przyznaje Marcin Łochowski, rzecznik prasowy SO dla Warszawy-Pragi.

Ministerstwo Sprawiedliwości twierdzi jednak, że problemu nie ma. Wioletta Olszewska z biura prasowego resortu tłumaczy, że na 30 czerwca 2014 r. w sądach apelacji warszawskiej pozostawało 137 nieobsadzonych etatów sędziowskich. I to właśnie z tych, niejako zamrożonych środków sądy powinny wygospodarować pieniądze na wypłaty dla nadprogramowych sędziów.

Tak też się stało, więc sędziowie dostają wynagrodzenia, bo i tak – z powodu przewlekłych procedur – nie są na bieżąco obsadzane wakujące etaty. Gdy jednak wszystkie te stanowiska uda się wreszcie zapełnić, w budżetach warszawskich jednostek mogą porobić się dziury.

Kłopot jednak jest

Czy jednak fakt, że warszawskie sądy wykazały się gospodarnością, świadczy o tym, że problemu nie ma?

– Z pewnością jest. Konieczność wygospodarowania dodatkowych pieniędzy spowodowała de facto uszczuplenie budżetów warszawskich sądów – twierdzi Waldemar Żurek, rzecznik prasowy Krajowej Rady Sądownictwa.

Zanim bowiem przyznano dodatkowe 100 etatów, środki, które sądy posiadały na nieobsadzone stanowiska, mogły pożytkować w inny sposób, np. na szkolenia czy artykuły biurowe.

– Poza tym należy pamiętać, że wakaty będą sukcesywnie obsadzane. Więc z każdym takim przypadkiem budżety będą się kurczyć. Moim zdaniem to, co zrobiło ministerstwo, należy ocenić negatywnie. Cieszymy się, że te najbardziej obciążone pracą jednostki dostały wsparcie w postaci dodatkowych etatów. Ale za tym powinny były pójść także dodatkowe środki – uważa sędzia Żurek.

Sprawa ma drugie dno. Sędziowie twierdzą, że resort pozwala sobie na takie zagrywki, gdyż po ostatnich zmianach w prawie dyrektorzy sądów chodzą na pasku ministra sprawiedliwości. – To przecież minister, a nie prezes sądu, jest de facto pracodawcą dyrektora. Decyduje o jego zatrudnieniu i zwolnieniu, może przyznawać mu nagrody – twierdzi Maciej Strączyński, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”. – Oczywiste jest więc, że dyrektorzy nie będą oprotestowywać działań resortu. Wręcz przeciwnie – będą się starali spełniać wymagania ministra, nawet jeżeli są one na pierwszy rzut oka niewykonalne – dodaje.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

reklama

  • wjw(2014-07-25 10:13) Odpowiedz 00

    To już modlitwa i błogosławieństwo kapelana nie wystarczy ?

  • a(2014-07-26 10:05) Odpowiedz 00

    Za to zakonniki świecki wicem. spraw. M.Królikowski, protegowany Gowina i obecnego min. sprawiedl. , walczy z aborcją i Konstytucją RP. Za to Gajowy przywrócił 58 zdaje eis posad dla prezesów SR - a ludzi do pracy brak. Prawników jest jak kusych psów. Terminy w SO wyznaczane są rzadziej niż raz na kwartał, a w Warszawie podobnie. Ostatnio, w Warszawie, raz na pół roku. Sędziowie niech nie piszą o pieniaczeniu, bo jest ich nie wielu, w stosunku do zwykłych spraw. Do MM aby tylu sędziów, prokuratorów, prezesów rozpoznawało ta samą sprawę , to jakie kardynalne błędy musiały być przy orzekaniu?

  • MM(2014-07-25 10:27) Odpowiedz 00

    Sposób naliczenia kwoty 1.145,68 wykazanej przez komornika do zapłaty (w roku 1998) rozpoznawało już 73 sędziów, 76 prokuratorów, kilkunastu Prezesów sądów i kilkunastu Ministrów Sprawiedliwości. Żaden z tych sprawiedliwych liniowych czy administracyjnych nie odważył się objawić rachunku arytmetycznego tej kwoty. Komornik zmarła, tajemnice są w sferach niebieskich. Trzeba zorganizować ze 100 żywych materialnych etatów dla następnego pokolenia sędziów aby nadal wypychać temat tajemnicy 1.145,68 z terytorium wymiaru sprawiedliwości.
    Sposób obliczenia kwoty - liczba pi x 365 dni i z tego powodu obiekt objęty jest klauzulą ścisłej tajemnicy korporacyjnej.

  • MM(2014-07-26 10:30) Odpowiedz 00

    Jest pewien kardynalny błąd powszechnie popełniany przez sędziów wszelkich sądów. Nie definiuje się istoty ochrony a ten, kto tego się domaga, uznawany jest za pieniacza. Departament Prawa Cywilnego w piśmie do mnie dokonał ważnej interpretacji - nie może być nadany bieg sprawie jeżeli powód nie określił kto jest podmiotem chronionym, jaka wartość, w jakim celu i w jaki sposób. A ileż to pozwów pieniaczych uruchamia jednak postępowania gdzie powód zataja takie informacje. Jak bardzo skróciły by się terminy kiedy takie pozwy nie miały by szans na wokandę?
    To samo dotyczy sędziów - obecnie żaden wyrok nie jest poprzedzany takim definiowaniem intencji przez sędziego (ustalenie co do istoty sprawy) a wyroki są wydawane wywołując krzywdy wymagające reagowania czyli postępowań skargowych.

  • marta(2014-07-27 10:54) Odpowiedz 00

    @MM- rozumiem Cię . Po co nowe etaty skoro ci co już są, nie czytają nawet akt sprawy a Konstytucję i wszelkie prawo mają w ...? Jeśli są etaty , lada moment zjawią się tam "swoi". Szkoda , że nie można zagnać tam tych z luksusowych posadek w MŚ czy wydziałów nie Wizytacyjnych.

  • Lokomotywa.(2014-07-25 11:12) Odpowiedz 00

    Dlaczego sprawy trwają długo? Bo niektórzy uważają, że ich sprawa jest na tyle poważna, że mogą zawracać głowy "73 sędziów, 76 prokuratorów, kilkunastu Prezesów sądów i kilkunastu Ministrów Sprawiedliwości."

  • MM(2014-07-25 11:51) Odpowiedz 00

    nie trzeba było odwracać głowy od szwindla a natenczas nie byłoby zawracania głowy na szwindla

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

reklama