statystyki

Kontratyp ryzyka sportowego: Czy Neymar ma prawo pozwać Zunigę za faul?

autor: Tomasz Jurczak12.07.2014, 06:00
Juan Camilo Zuniga faulujący Neymara, Fot. PAP/DPA/Marius Becker

Juan Camilo Zuniga faulujący Neymara, Fot. PAP/DPA/Marius Beckerźródło: PAP

Czy za brutalny faul w czasie meczu piłkarskiego piłkarz może wytoczyć drugiemu piłkarzowi proces? Zazwyczaj nie – bo karalność w takim przypadku wyłącza tzw. kontratyp ryzyka sportowego. Ale czy od tej reguły są wyjątki? Kiedy faul przestaje być faulem a staje się przestępstwem?

reklama


reklama


Na Mundialu w Brazylii w trakcie meczu Brazylia-Kolumbia, którego stawką było wejście do półfinału, przy stanie 2:1 dla gospodarzy w 88. minucie meczu piłkarz Canarinhos, Neymar, został brutalnie sfaulowany przez Kolumbijczyka Juana Camilo Zunigę. Efekt? Silne kopnięcie w kręgosłup poskutkowało złamaniem trzeciego kręgu lędźwiowego. Neymar stracił szansę na grę w kolejnych meczach mistrzostw świata i teraz czeka go długa rehabilitacja. Według niektórych lekarzy, gdyby Zuniga przy faulu uniósł nogę jeszcze o kilka centymetrów – Brazylijczyk mógłby zostać sparaliżowany.

Komisja Dyscyplinarna FIFA uznała, że faul był przypadkowy i żadna kara dla Zunigi nie wchodzi w grę. Czy to oznacza koniec sprawy? A może brazylijska federacja ma prawo oskarżyć Zunigę o celowy faul, a sam Neymar może wytoczyć mu proces cywilny o odszkodowanie? W tym miejscu dochodzimy do tzw. kontratypu ryzyka sportowego.

Sport to ryzyko

Powszechnie wiadomo, że uprawianie niektórych sportów łączy się z możliwością naruszenia nietykalności cielesnej zawodnika. O ile w piłce nożnej jest to jeszcze dyskusyjne i może budzić kontrowersje (faule nie są bowiem elementem gry), to już w sportach walki co do zasady celem jest zrobienie krzywdy przeciwnikowi (oczywiście w ramach reguł danej dyscypliny sportu). Problem powstaje, gdy w czasie uprawiania sportu następują nieszczęśliwe wypadki w postaci uszkodzeń ciała.

Zarówno w przepisach karnych, jak i cywilnych nie ma wprost określonej podstawy prawnej do wyciągnięcia odpowiedzialności cywilnej lub karnej za szkody wyrządzone w związku z uprawianiem sportu.

Ramka

Na gruncie polskiego prawa wyróżniamy kontratypy ustawowe (a więc sytuacje wyłączające karalność zakazanych prawnie zachowań), do których zalicza się unormowane w kodeksie karnym i cywilnym: obronę konieczną (art. 25 k .k., art. 423 § 1 k. c.), dozwoloną samopomoc (art. 423 § 2 k. c.), stan wyższej konieczności (art. 26 k. k., art. 424 k. c.) oraz kontratypy pozakodeksowe (pozaustawowe). Do tej ostatniej grupy należy właśnie kontratyp „ryzyka sportowego”, wypracowany przez orzecznictwo sądowe oraz doktrynę prawa.

- W literaturze istnieją okoliczności, które mimo wykazywania przez zachowanie ustawowych znamion czynu zabronionego przez ustawę pod groźbą kary lub obowiązku naprawienia szkody, powodują, że czyn nie jest bezprawny. Tego rodzaju sytuacje określane również jako kontratypy możemy podzielić na kodeksowe oraz pozakodeksowe. Do kontratypów pozakodeksowych zaliczymy między innymi dozwolone ryzyko sportowe czy też zgodę poszkodowanego – tłumaczy mec. Tomasz Dauerman, z kancelarii Dauerman-Kancelaria Prawa Gospodarczego i Sportowego.

Faul (zazwyczaj) nie jest przestępstwem…

Z wyłączeniem odpowiedzialności powstałej w związku z wyrządzeniem szkody podczas uprawiania sportu na podstawie kontratypu ryzyka sportowego mamy do czynienie w momencie, kiedy będą zachodziły następujące przesłanki:

- uprawianie danej dyscypliny sportu jest dozwolone;
- działanie, które zaowocowało wyrządzeniem szkody sportowcowi, musiało być podjęte w celu sportowym;
- zawodnicy wyrazili zgodę na wzięcie udziału we współzawodnictwie sportowym;
- działanie, które doprowadziło do szkody nie mogło naruszać reguł danej dyscypliny sportowej.

- Szczególnie interesującą przesłanką wyłączenia bezprawności jest działanie w sposób nienaruszający reguł danej dyscypliny sportu. Jest to klauzula generalna, którą należy interpretować odmiennie w każdym indywidualnym przypadku. Kwestia naruszenia reguł danej dyscypliny w przeszłości była przedmiotem rozważań zarówno w literaturze jak i judykaturze. Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 27.04.1938 r. (sygn. akt: K 2010/37) stwierdził, że: „Przyjąć, należy, iż uczestnik stosujący się do obowiązujących reguł gry, nieprzekraczający wyraźnych lub wynikających z zasad gry zakazów i kierujący się w swym działaniu tylko celami sportowymi, działa prawnie. Każde natomiast odstępstwo od tych warunków odbiera działaniu gracza cechę prawności i stwarza podstawę do ewentualnego zastosowania represji karnej zależnej od rodzaju winy i od zamierzonych lub wynikłych szkodliwych następstw czynu” – komentuje mec. Dauerman.

Również orzeczenie Sądu Najwyższego, w którym odniósł się on do kwestii naprawienia szkody w wyroku z 8 lipca 1968 r. (II CR 216/68) wskazuje na to, że w pewnych sytuacjach można byłoby potraktować faul popełniony przez sportowca jako czyn niedozwolony z punktu widzenia prawa: „Uprawianie pewnych gałęzi sportu związane jest z ryzykiem. Istnieją ścisłe reguły gry czy walki, których przestrzeganie ma na celu zmniejszenie do minimum niebezpieczeństwa uszkodzenia ciała lub utraty życia. (…) Ten, kto reguły narusza, popełnia czyn niedozwolony, rodzący obowiązek naprawienia szkody”.

…ale może nim być

W związku z powyższymi orzeczeniami pojawia się pytanie: gdzie kończy się prawo atakowania zawodnika przez zawodnika, a zaczyna stosowanie przemocy niebędące elementem dopuszczalnego kontaktu siłowego. Cóż, w tym względzie wszystko zależy od interpretacji. - Jeżeli przyjąć, a jestem tego zwolennikiem, że atak na innego piłkarza podyktowany był nie walką o przejęcie czy odzyskanie piłki, lecz chęcią wyeliminowania tego zawodnika z meczu (czy danego fragmentu gry), to nie powinno to być kwalifikowane jedynie jako przewinienie regulaminowe, lecz również jako naruszenie nietykalności cielesnej, czy wręcz pobicie – ocenia mec. Radosław Potrzeszcz, adwokat z kancelarii Głuchowski Siemiątkowski Zwara.

W takiej sytuacji uzasadnione byłoby pociągnięcie sprawcy do odpowiedzialności karnej. Przy braku bowiem choćby jednej z wymienionych okoliczności wyłączających bezprawność czynu, w przypadku spowodowania groźnej kontuzji sprawca odpowiada zgodnie z przepisami kodeksu karnego. - Uczestnik zawodów poniesie zatem odpowiedzialność nie tylko za skutki naruszenia reguł ostrożności zawartych w przepisach tzw. prawa sportowego, ale po prostu swym zachowaniem wyczerpie znamiona czynu zabronionego przez ustawę karną. Z kolei organizator zawodów może w określonych przypadkach odpowiadać za niezapewnienie bezpieczeństwa masowej imprezy sportowej (na podstawie przepisów ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych), jakkolwiek raczej byłaby to sytuacja nadzwyczajna, bo trudno kontrolować zawodników na boisku, gdzie mają oni zapewnioną znaczną swobodę - podsumowuje Potrzeszcz.

Zawodnicy wyczynowo uprawiający sport godzą się z możliwością odniesienia kontuzji podczas meczów lub innych wydarzeń sportowych, co jest uzasadnieniem stosowania kontratypu ryzyka sportowego. - Swoistą rekompensatą tego rodzaju ryzyka podejmowanego przez sportowców jest zawieranie w treści umów (w Polsce obowiązkowo na podstawie ustawy o sporcie) z klubami sportowymi bądź federacjami krajowymi postanowień dotyczących ubezpieczenia zawodników od następstw nieszczęśliwych wypadków. Czym innym jest oczywiście zwyczajny atak sprawcy na przeciwnika podczas meczu podjęty w celu jego pobicia. Tego typu działanie nie korzysta z ochrony prawnej i nie jest wówczas uzasadnione stosowanie kontratypu ryzyka sportowego. W takiej sytuacji dopuszczalne byłoby wniesienie pozwu o odszkodowanie bądź zadośćuczynienie sformułowanego na zasadzie przepisów prawa cywilnego (na gruncie polskiego prawa cywilnego na podstawie art. 415, 444, 445, 446 oraz 447 k. c.) zarówno przez klub sportowy, barwy którego reprezentuje sportowiec jak i przez samego poszkodowanego - zauważa Potrzeszcz.

Polacy też mają swoich Neymarów

Neymar to nie pierwszy, ani nie ostatni piłkarz, który został brutalnie sfaulowany na boisku. Również wśród polskich sportowców można znaleźć „ofiary” kontratypu ryzyka sportowego. Tegoroczny Mundial ma miejsce równo 40 lat po mistrzostwach świata w Niemczech, w których nie wystąpił Włodzimierz Lubański, brutalnie sfaulowany w 1973 roku przez zawodnika angielskiego, Roya McFarlanda, w pamiętnym meczu w Chorzowie wygranym przez polską reprezentację 2:0. Faul złamał dynamicznie rozwijającą się karierę Lubańskiego, który mimo powrotu do piłki nigdy już nie odzyskał takiej sprawności, jak przed tym wydarzeniem.

Ofiarą kontratypu ryzyka sportowego został też Marcin Wasilewski. 30 sierpnia 2009 roku zawodnik Standardu Liege Axel Witsel brutalnie zaatakował polskiego obrońcę - w wyniku faulu polski piłkarz doznał podwójnego otwartego złamania prawej nogi. I w tej sprawie nie doszło do oskarżenia piłkarza Standardu Liege o popełnienie przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu.

FIFA karze

Zgodnie z wytycznymi FIFA i UEFA w pierwszej kolejności to organa dyscyplinarne piłkarskich federacji karzą zawodników, którzy dopuszczają się brutalnych fauli na boisku. Mogą to być kary finansowe, kary zawieszenia lub długotrwałej dyskwalifikacji.

- Poszkodowany zawodnik oczywiście może wystąpić na drogę sądową i w procesie cywilnym domagać się odszkodowania od zawodnika, który go sfaulował. W 2009 roku Marcin Wasilewski, któremu w lidze belgijskiej Axel Witsel złamał nogę, rozważał wytoczenie procesu cywilnego swojemu rywalami – informuje Jakub Kwiatkowski, Rzecznik Prasowy PZPN. Sprawa ostatecznie nie trafiła jednak do sądu.

Opinie

Fakt uczestniczenia w zawodach nie może prowadzić do bezkarności sprawców

Kwestię odpowiedzialności zawodników uprawiających sport należy rozstrzygać indywidualnie, biorąc pod uwagę m.in. dyscyplinę sportu, zachowanie zawodników na boisku itd. Sąd Najwyższy, w uzasadnieniu postanowienia z dnia 7 stycznia 2008 r. (V KK 158/07) stwierdził, że można wyłączyć odpowiedzialność, jeżeli zawodnik „dostosował swoje zachowanie do wzorca ‘ostrożnego sportowca’, obowiązującego obok postanowień regulaminowych, a odwołującego się do należytej rozwagi, ostrożności, które można wywieść z ogólnych zasad bezpieczeństwa ocenianych przez pryzmat ‘zdrowego rozsądku’.”.

Niestety polska linia orzecznicza nie wyczerpuje całkowicie omawianej tematyki. Warto jednakże przyjrzeć się dwóm orzeczeniom niemieckich sądów. Sąd Rejonowy w Dortmundzie w orzeczeniu z 24 października 2011 roku zasądził odszkodowanie w wysokości 50 tysięcy euro na rzecz zawodnika, którego rywal brutalnym faulem doprowadził do kontuzji. Sprawa trafiła do Sądu Najwyższego w Hamm, który orzeczeniem z 22 października 2012 roku potwierdził wcześniejsze stanowisko sądu w Dortmundzie.

Fakt uczestniczenia w zawodach sportowych nie może prowadzić do bezkarności sprawców brutalnych przewinień. Odpowiedzialność ta może mieć również charakter karnoprawny. Do odpowiedzialności karnej sportowców mogą bowiem mieć zastosowanie m.in. przepisy dotyczące spowodowania śmierci (art. 155 k.k.), uszczerbku na zdrowiu (art. 156 i 157 k.k.) lub naruszenia nietykalności cielesnej (art. 217 k.k.). Naturalnie odpowiedzialność karna również może zostać wyłączona na podstawie kontratypu ryzyka sportowego, jednak także tutaj muszą wystąpić wskazane wyżej przesłanki do zaistnienia takiego kontratypu.

Zwykły faul czy przestępstwo? Klarownej granicy nie ma

Należy zaznaczyć, że niemożliwym jest ustanowienie klarownej granicy oddzielającej przypadkowe spowodowanie poważnej kontuzji w związku z walką na boisku, a zatem w wyniku działania teoretycznie „z duchem gry”, biorąc pod uwagę choćby towarzyszące grze emocje, adrenalinę czy stres, które niewątpliwie towarzyszą wydarzeniom sportowym a bezpardonowym atakiem na przeciwnika przeprowadzonym w celu jego osłabienia, co może skutkować poważnym uszczerbkiem na zdrowiu osoby poszkodowanej. Trudno byłoby bowiem wykazać w takim przypadku winę po stronie sprawcy przy dochodzeniu roszczeń zarówno na gruncie prawa karnego, jak i cywilnego.

Niewątpliwie jednak kontratyp ryzyka sportowego nie wyłącza karnej bezprawności czynu w każdym przypadku i nie posiada nieograniczonego charakteru. Z pewnością jego przekroczeniem byłby choćby ewidentny zamiar pobicia zawodnika podczas meczu. W takiej sytuacji dopuszczalne byłoby wniesienie pozwu odszkodowawczego sformułowanego na zasadzie przepisów prawa cywilnego (na gruncie polskiego prawa cywilnego na podstawie art. 415, 444, 445, 446 oraz 447 k. c.) zarówno przez klub sportowy, barwy którego reprezentuje sportowiec, jak i przez samego poszkodowanego. Warto przy tym pamiętać, że skazanie za przestępstwo związane z naruszeniem nietykalności cielesnej nie jest warunkiem odpowiedzialności odszkodowawczej - jakkolwiek gdyby do skazania doszło, to skazanie takie byłoby przesądzające, zgodnie z regułą związania sądów cywilnych wyrokami skazującymi sądów karnym, jaka obowiązuje w polskim systemie prawnym.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

reklama


Źródło:gazetaprawna.pl

Polecane

reklama

  • studsnciak(2014-07-12 09:15) Odpowiedz 00

    Ciekawy artykuł. Tak trzymać. :-)

  • :)(2014-07-12 10:13) Odpowiedz 00

    To pewien sukces, pisać o ryzyku sportowym i nawet słowem się nie zająknąć o Andrzeju Szwarcu...

  • m.(2014-07-12 10:55) Odpowiedz 00

    ciekawy artykuł - właśnie nad tym zastanawiałam się, kiedy oglądałam ten mecz. ale autor zapewne z Warszawy, skoro nie powołał się na autorytet, jakim jest niewątpliwie prof. Szwarc...

  • :)(2014-07-12 15:59) Odpowiedz 00

    ostrożnego sportowca - boks, mma ciekawa sprawa

  • gREG(2016-06-24 15:27) Odpowiedz 00

    Wszystko ok, poza tym brutalnym faulem McFarlanda w Chorzowie. To totalna bzdura. Było ostre wejście, ale nie brutalne i nie złośliwe Lubańskiemu nie wytrzymało kolano nadwyrężone po starciu z Gorgoniem na treningu. Więc nie twórzcie fikcji.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

reklama