statystyki

Zniknie egzamin teoretyczny na prawo jazdy?

autor: Tomasz Żółciak23.04.2014, 07:45; Aktualizacja: 23.04.2014, 09:29
Statystyki na drogach podczas Świąt Wielkanocnych

Statystyki na drogach podczas Świąt Wielkanocnychźródło: Dziennik Gazeta Prawna

Sejm proponuje, aby kandydat na kierowcę mógł zdawać egzamin na dowolnym, choć odpowiednio przystosowanym samochodzie. Inny pomysł zakłada całkowitą rezygnację z egzaminu teoretycznego

Reklama


Reklama


Obowiązkowy kurs teoretyczny na prawo jazdy jest niepotrzebny – twierdzą posłowie PO i proponują zmiany w przepisach. Szkoły jazdy się buntują. Głośno mówią, że rząd chce wypuścić na drogi nieuków. A po cichu już liczą finansowe straty.

Prawdopodobnie jeszcze dziś Sejm wysłucha sprawozdania Komisji Infrastruktury o projekcie nowelizacji ustawy o kierujących pojazdami, która przewiduje także inne rewolucyjne zmiany.

Pomysły polityków PO zakładają, że kandydaci będą mogli zdawać na dowolnym samochodzie przystosowanym do egzaminu, np. tym, którym uczyli się jeździć. Problem pojawiałby się, gdyby szkoła nie była w stanie dostarczyć wybranego auta na dzień egzaminu. Ale wtedy kandydat mógłby np. zwrócić się do innej szkoły jazdy dysponującej samochodem, na którym chce zdawać.

Największa zmiana dotyczy jednak kursu teoretycznego i tego, co stanie się z bazami pytań egzaminacyjnych. Posłowie PO proponują, aby kurs teoretyczny, który każdy kandydat musi przejść przed przystąpieniem do egzaminu, był nieobowiązkowy. Oznacza to tyle, że do państwowego testu z części teoretycznej będzie można przystąpić po nauczeniu się wymaganego zakresu – samodzielnie lub z pomocą szkoleń w dowolnej formie. Pytania stosowane na egzaminie miałyby być dostępne na stronie internetowej Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju.

Szkoły jazdy ostro krytykują taki pomysł. Tłumaczą, że obecne kursy nie służą jedynie nauce, jak odpowiadać na pytania i zdać. Dają też wiedzę o tym, jak zachować się w określonych sytuacjach na drodze. To oficjalna wersja, z elementami troski o los przyszłego kierowcy. W rzeczywistości wielu kursantów opowiada, że szkoły dają im wolną rękę. Na zasadzie: płacisz za kurs teoretyczny, a to, czy chodzisz na zajęcia, czy nie, zależy od ciebie.

Część szkół już się odgraża, że zanim wpuszczą za kółko kursanta bez odbytego u nich kursu teoretycznego, każą mu zdać wewnętrzny egzamin.

DGP poprosił kilku ekspertów w dziedzinie bezpieczeństwa ruchu drogowego o ocenę rządowych planów. Większość z nich jest zdania, że – niezależnie od propagandy szkół jazdy – propozycje te mogą przyczynić się do obniżenia poziomu bezpieczeństwa na drogach i że świeżo upieczeni kierowcy przyjmą taktykę 3Z podobną do tej z niektórych kierunków studiów, czyli „zakuć, zdać, zapomnieć”.

– Istnieje ryzyko, że kandydaci będą podchodzić do egzaminu bez większego przygotowania i za 1–2 razem zdadzą. Uczestniczenie w dobrze przeprowadzonych kursach daje większe prawdopodobieństwo, że kandydat nabył odpowiednie kompetencje – uważa prof. Stanisław Gaca z Politechniki Krakowskiej. Dodaje, że bardzo wiele zależy od tego, jak wiedza będzie egzekwowana przez egzamin państwowy.

Na razie jakość pytań budzi wiele wątpliwości specjalistów, a rząd dopiero powoła zespół ekspercki, który zweryfikuje bazę wykorzystywaną na egzaminach. Przystąpienie do egzaminu teoretycznego to wydatek rzędu 30 zł – a więc dużo mniej, niż wyszłoby za pakiet 30 godzin lekcyjnych w szkołach jazdy, które w dodatku niemal zawsze sprzedają taki kurs w pakiecie z kursem praktycznym.

Przeciwna zmianom jest Maria Dąbrowska-Loranc z Centrum Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego Instytutu Transportu Samochodowego. – W ubiegłym roku pojawił się pomysł poszerzenia zakresu tematycznego o moduł pierwszej pomocy na państwowym egzaminie na prawo jazdy. Odstąpienie od obowiązku nauki w ośrodkach szkolenia kierowców oznaczałoby tym samym rezygnację z pomysłu weryfikacji wiedzy – wskazuje. Zaznacza, że młodzi kierowcy wciąż stanowią grupę podwyższonego ryzyka. Według policyjnych statystyk młodzi kierowcy powodują wypadki dwa razy częściej niż kierowcy powyżej 25. roku życia i uczestniczą niemal w co trzecim wypadku drogowym ze skutkiem śmiertelnym.

– Dlatego nie należy rezygnować z rzetelnej edukacji, która buduje właściwe postawy – mówi ekspert z ITS.

Zdaniem Andrzeja Grzegorczyka ze stowarzyszenia Partnerstwo dla Bezpieczeństwa Drogowego, rząd próbuje wprowadzać rewolucję nie tam, gdzie trzeba. – Kursy powinny zostać utrzymane, choć być może w ograniczonym zakresie i w zmienionej formie – uważa Grzegorczyk.

Największe zastrzeżenia można mieć właśnie do obecnej formy szkoleń. – 30-godzinne kursy to bardzo mało, człowiek nabiera praktyki w trakcie jeżdżenia – zwraca uwagę Wojciech Kustra z Politechniki Gdańskiej. Może zatem właśnie za praktykę posłowie powinni wziąć się w pierwszej kolejności?

Liberalnie i tradycyjnie, czyli jak wyglądają egzaminy w Europie

Jedne z najbardziej liberalnych regulacji ubiegania się o prawo jazdy obowiązują w Wielkiej Brytanii. Tam właściwie nie ma kursów teoretycznych. Ograniczają się one do jazdy z instruktorem, który w jej trakcie mówi o przepisach. Osoby bez uprawnień, które ukończyły 17 lat, mogą się ubiegać o tymczasowe prawo jazdy (provisional driving license). Posiadacze takiego dokumentu mogą już rozpocząć naukę jazdy pod okiem osoby, która co najmniej trzy lata jeździ samochodem. Należy tylko poinformować o tym fakcie ubezpieczyciela, a pojazd oznaczyć z przodu i z tyłu literą „L”.

Podobne rozwiązania zastosowano w Szwajcarii. Tam najpierw trzeba przejść przez kurs pierwszej pomocy i zdać egzamin teoretyczny (można się nauczyć na kursie lub we własnym zakresie). Następnie można zapisać się na kurs praktyczny. Jeśli ktoś woli, ma prawo uczyć się we własnym zakresie, jeżdżąc z bardziej doświadczoną osobą (wymagane jest wydawane na okres 2 lat prawo jazdy w celu ucznia się i oznakowanie samochodu).

W Czechach kurs na prawo jazdy trwa 39 godzin. Szkolenie praktyczne, uwzględniające poruszanie się po ulicach, zajmuje 28 godzin. Pozostała część to nauka przepisów.

W Niemczech kursy teoretyczne składają się z 14 lekcji (np. po 90 minut każda). Kurs praktyczny nie obejmuje placów manewrowych, lecz jazdę po mieście – m.in. 4 godziny na autostradzie, 3 godziny jazdy nocą i 4 godziny poza miastem.

Na Słowacji kurs składa się z 30 godzin lekcyjnych zajęć teoretycznych oraz 35 godzin jazd. Nie ma obowiązku przeprowadzania wewnętrznych egzaminów w szkołach jazdy, ale zazwyczaj takie testy się odbywają. Jeśli absolwent kursu dwa razy nie zda potem egzaminu państwowego, musi ukończyć kolejny kurs. W takim wariancie do egzaminu może przystąpić nie wcześniej niż za pół roku.

W Austrii nauka jazdy samochodem nie kończy się na zdanym egzaminie państwowym. W terminie od 2 do 4 miesięcy po otrzymaniu uprawnień kierowca powinien zgłosić się do szkoły jazdy, aby uzyskać opinię eksperta na temat tego, jak prowadzi auto. Z kolei w terminie od 3 do 9 miesięcy kierowca musi przejść specjalny kurs, uwzględniający m.in. dyskusję z psychologiem na temat bezpieczeństwa w ruchu drogowym.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

Reklama

  • Instruktor, egzaminator 5542(2014-04-27 13:26) Odpowiedz 10

    bardzo mądre rozwiązanie. należy skończyć z fikcyjny szkoleniem teoretycznym. Dostępne są materiały szkoleniowe i tak uczą się kursanci sami.

  • Daxiu90(2014-04-26 01:29) Odpowiedz 10

    Ale co to za głupoty tutaj piszą , Rewolucyjne zmiany ? pfff smiech na sali puste krzesła , przecież cały czas tak jest , ze ten egazmin wewnętrzny to tylko taka fikcja , rozwiązujesz sobie na luzie , ile razy chcesz , a autem jezdzisz jescze przed tym kursem i jak jest czas po jazdach to rozwiązujesz testy i jak nie zaliczysz to znowu tam kiedyś po jazdach gdzieś ,az rozwiązesz chociaz raz na pozytyw , a pomiędzy to cały czas sie ma jazdy i zaczyna sie jazdy przed testem :) na wykłady i tak kto mało chodzi bo tez nie obowiązek , a szkoła jazdy i tak ci wyda papiery bo jak zobaczy 1300zł w papierku tak jak płaciłem w całości , to nawet okiem nie mrugną . Wiedz co to za zmiany ? ludzie przeciez tak to caly czas , jest . Zlikwiodwać Egzamin Praktyczny Wordach , przeciez to instruktor powienien decydowac czy sie nadajemy na kierowce , tak jest w Niemczech , nie ma egazaminu , i 50 % mniej wypadków niz unas , a Wordach tylko ludzi stresują i patrzą jak na was zarobic kase , dlaczego macie płacic za to ze ktoś was wyegzaminuje ? Word to firma do łataia dziur budrzetowych , a cie Panowie Egazminatorzy w tych wordach , to Jak bustwa sie czują spróbuj wielebnego urazic hah , a za nasze kase chleb mają nie wdzięczne młotki.

  • Mario(2014-04-23 12:07) Odpowiedz 10

    Nieobowiazkowe, ale mozliwe kursy teoretyczne i praktyczne - zrobic koniecznie!
    po 1- wreszcie wolny czlowiek sam bedzie wybieral jak sie uczyc - nie ktos obcy za niego jak w komunie... przymusowe szkolenie nie sluzylo i nie sluzy kursantom, tylko wylacznie wlascielom szkolek do nabijania kabzy...w dodatku czesto lekcewazacych i oszukujacych kursantow. Sam znam takiego, co wzial rate za kurs i nie oddal...

    po 2- teorii mozna sie nauczyc samemu, a praktyki pod okiem spr. kierowcy, np. w rodzinie... A jesli nie ma kogos takiego-wtedy moznaby wybrac kurs praktyczny i tylko za niego placic.

    Najlepiej, zeby byly mozliwosci uniwersalne-a czlowiek sam wybierze odp. wariant w zaleznosci od swej sytuacji...

    Ale jesli kursy nieobowiazkowe, to juz bez znanej bazy pytan! - inaczej nie beda sie uczyc, tylko wykuja na pamiec...co sie mija z celem.

  • rafi8830(2014-04-25 12:15) Odpowiedz 10

    Ale...to sa wierutne bzdury !!
    Egz panstwowy w zakresie praktycznytm i teoretycznym...juz to tlumacze
    1. Egzamin z teorii nie nauczy nas tego jak powinismy sie zachowywac na drodze i w przeroznych innych okolicznosciach zwiazanych z poruszaniem sie po drogach swoimi 4ro kolowcami
    2. Praktyczny ma z nas zrobic odpowiedzialnych i dobrze wyszkolonych kierowcow??!!! BZDURA
    kazdy doskonale wie ze nie egzamin a zycie z nas zrobi dobrych lub zlych kierowcow..widac ilu debili jezdzi po naszych drogach widac jak sie na nich zachowuja i przy okazji tu zwracam sie do Szkolek nauki jazdy...darujcie sobie brednie o tym co jest potrzebne dla tego ze tylko i wylacznie praktyka zyciowa da nam wiedze i umiejetnosci w tym by wiedziec jak sie zachowac w danej sytuacji,a statystyka wypadkowa...hmmmm CO WY LUDZIE,CHCECIE UNIKNAC NIEUNIKNIONEGO NAJLEPIEJ WYPRODUKUJCIE KULE W KTORYCH SIE BEDZIEMY PRZEMIESZCZAC JAK PIER...NE KULE BILARDOWE dziekuje PEACE 4 ALL

  • Były instruktor, wykładowca i egzaminator(2014-04-23 13:11) Odpowiedz 00

    Wszyscy, którzy myślą, lub wprost twierdzą, że kurs teoretyczny nie jest potrzebny - są w bardzo dużym - oj ... bardzo - bardzo dużym błędzie !!! Faktem jest, że na rynku szkoleniowym funkcjonuje wiele ośrodków - oszustów, które nie podchodzą do szkolenia teoretycznego solidnie. Efekty widać na drogach: człowiek, który wyuczył się na pamięć odpowiedzi do testów w rzeczywistości nie zna podstawowych przepisów i zasad ruchu, nie potrafi stosować się do nich. Taki sam efekt - albo jeszcze gorszy - będzie po zniesieniu obowiązkowego szkolenia. Wyeliminujmy nieuczciwych instruktorów - wykładowców i egzekwujmy solidną naukę przepisów, a nie "samodzielną" naukę odpowiedzi na wcześniej znane pytania!!! Nie wolno dopuścić do tego, by po drogach poruszali się specyficzni drogowi analfabeci! Wszelkie "zagrywki" polityczne winny być tu odrzucone, bo ta gra dotyczy bezpieczeństwa naszego oraz naszych dzieci i wnuków!

  • szkoleniowiec(2014-04-25 13:03) Odpowiedz 01

    cytuje autora :
    "Część szkół już się odgraża, że zanim wpuszczą za kółko kursanta bez odbytego u nich kursu teoretycznego, każą mu zdać wewnętrzny egzamin."

    Panie autorze prosze doczytać przepisy ... zdanie egzaminu wewnetrzengo jest warunkiem NIEZBĘDNYM do zakończenia szkolenia na prawo jazdy ... nikt nie musi nikogo straszyć bo to obowiązuje od dawna ... inna sprawa ze czesc szkól ma to w czterech literach i nie egzaminuje po kursie

  • Instruktor(2015-01-23 16:11) Odpowiedz 01

    Altualna baza wszystkich pytań na rok 2015 wraz z poprawkami już do pobrania na moim hostingu, pozdrawiam :) http://downloaded.pl/pobierz/egzaminprawojazdyteo?

  • anda(2014-04-24 00:08) Odpowiedz 00

    A może tak jak w Austrii kilkustopniowa weryfikacja, ale instruktorów? Wziąć pod lupę zdawalność poszczególnych szkół? Jak z kolejnych kursów zdaje za za mały % kursantów to może szkolący mają braki i powinni się douczyć?

  • w(2014-05-19 23:47) Odpowiedz 00

    Znam osoby, które dość szybko zdały praktyczny egzamin na prawo jazdy. Z teorią nie było problemu, bo zdawały testy jeszcze na starych zasadach (obowiązywał zbiór jawnych 491 pytań, które można było niemalże wykuć). Jedna z tych osób prawie w ogóle nie chodziła na wykłady za zgodą właściciela OSK. Od momentu egzaminu osoby te nie jeździły przez ok roku. Teoria w ich przypadku była traktowana po macoszemu, znajomość przepisów nie została utrwalona jak należy. Efekt jest taki, że potrzebne były korepetycje z tego zakresu (od podstaw!). Dziś wielu kierowców nie zna dobrze przepisów, a co będzie jak teorię potraktujemy jak zło konieczne i wyeliminujemy ją ze szkolenia? Strach się bać!!!

  • 666(2014-04-24 07:38) Odpowiedz 00

    egzamin teoretyczny jak pokazuje praktyka - nic nie uczy - wystarczy zauważyć, co się dzieje gdy na skrzyżowaniach nie ma znaków- polacy totalnie nie wiedzą co zrobić, szczególnie widać to na parkingach przez centrami handlowymi, zasada pierwszeństwa prawej strony nie istnieje, za to istnieje zasada "jadę prosto mam pierwszeństwo". Pomijam już fatalne oznakowanie dróg, gdzie w każdym mieście jest mnóstwo skrzyżowaniu, gdzie nie ma znaku "droga z pierwszeństwem przejazdu" (brak znaku = skrzyżowanie równorzędne) a na przeliwległej drodze jest znak ustąp pierwszeństwa (czyli każdy każdego musi puścić- tutaj oczywiście panuje zasada - patrzę jaki znak ma przeciwległy ruch a poza tym jadę prosto i moja droga jest o 20 cm szersza więc mam pierwszeńśtwo)

  • Instruktor(2014-04-23 19:48) Odpowiedz 00

    Najpierw teoria, potem egzamin teoretyczny, potem praktyka, potem egzamin praktyczny, potem tymczasowe prawo jazdy i jazda pod opieką i dopiero na koniec prawo jazdy na stałe.

    No i najważniejsze - nie tylko badanie u lekarza ale obowiązkowo a nie fakultatywnie okulista, laryngolog i przede wszystkim psychotesty, żeby odsiać wszelkiej maści narwańców już na starcie.

  • GM(2014-04-23 10:27) Odpowiedz 00

    Kolejny magiczny pomysł przed wyborami: "Głosujcie na nas. Teraz zdawalność egzaminów na prawo jazdy jest na poziomie 10%, my zrobimy z tego 100%. Przy okazji zwiększymy ilość wypadków o 50%. Z nami czeka Was dobrobyt, bo w końcu dzięki nam wszystkie statystyki idą w górę!"

    Chcą zyskać kolejną grupę wyborców - tych najbardziej poszkodowanych przez obecne egzaminy na prawo jazdy. Szkoda, że nikt nie pomyśli, o ile zmniejszy się bezpieczeństwo na drogach.

  • marek(2014-04-24 10:14) Odpowiedz 00

    niech te buraki przejada się do Nowego Jorku i tam dowiedzą się jak można egzamin i prawo jazdy zrobuć w 4 godziny.BYłem i to zrobiłem

  • Jan(2014-04-23 17:06) Odpowiedz 00

    Nauka w trakcie jazdy, świetny pomysł, bo nie chodzi o teorytczną książkową znajomość lecz umiejętność stosowania w praktyce przepisów. Dobrym pomysłem jest też np konieczność jazdy przez rok pod opieką innego kierowcy (w praktyce często rodziców co ostudzi zapały młodszych świeżych kierowców)

  • 666(2014-04-25 07:48) Odpowiedz 00

    mylisz się, co każde skrzyżowanie znak musi być powtórzony- skąd ci co wjeżdzają na drogę ze skrzyżowań bocznych mają wiedzieć ze wjeżdzają na głowną ? zatem dla tych co jadą tą "główną" od początku pierwszeństwo istnieje, a dla tych co wjechali na tą głowną po drodze już nie ? obowiązujące przepisy nakazują powtarzanie znaku co każde skrzyżowanie, jeśli tych skrzyżowań jest dużo, to daje się mniejszy znak , wszystko reguluje odpowiednie rozporządzenie. Jeśli dojdzie zatem do zdarzenia bo ktoś przeoczy znak ustąp, a ten "na głownej" go nie puści mimo tego, że był z prawej, to mamy winę po obu stronach, a nie tylko jednego kierowcy. To ze w systemie obowiązuje znak "odwolania drogi z pierwszeństwem" ma tylko takie znaczenie, aby przypomnieć, że za tym znakiem trzeba puścić wszystkich również tych z lewej strony, znak ten jest pozostałością po poprzednich przepisach z PRL i na zachodzie nie funkcjonuje bo jego istota jest totalnie nielogiczna

  • arak(2014-04-23 08:58) Odpowiedz 00

    w sumie to niezly pomysl - na wszelki wypadek mozna ustalic minimalny czas egzaminu praktycznego na godzine (zeby troche tej teorii przetestowac na drodze).

  • egzas 24.04.2014(2014-04-24 08:13) Odpowiedz 00

    No, nareszcie cos mądrego, a nie głupoty, które sa do niczego nieprzydatne. Popieram!.

  • ktos(2014-04-24 17:17) Odpowiedz 00

    odp do 666
    to że nie ma znaku droga zpierwszeństwem, to nie bład w oznakowaniu.Pierwszeństwo nie musi byc powtarzane.Jesli byłes na drodze zpierwszenstwem i to pierwszenstwo nie bylo odwolane znakiem,to ozn ze nadal jestes na pierwszenstwie, poniewaz pierwszenstwa nie odwoluje skrzyzowanie jak niektorzy sądza.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama