Mocne zdanie odrębne złożył sędzia SN Zbigniew Myszka. W uzasadnieniu podniósł on m.in. problem sędziów, którzy w okresie od października do momentu wydania opisywanej uchwały pełnego składu SN odmawiali pełnienia funkcji orzeczniczych właśnie z tego powodu, że decyzje o ich przeniesieniu zostały podpisane przez podsekretarzy stanu. „Nie godzę się na taki stan rzeczy, w którym w powszechnych stosunkach pracy lub w innych służbowych stosunkach zatrudnienia nawet krótkotrwała lub jednorazowa odmowa wykonania podstawowych obowiązków pracowniczych lub służbowych grozi najsurowszymi sankcjami prawa pracy bądź karami dyscyplinarnymi, natomiast niewykonywanie podstawowych obowiązków jurysdykcyjnych przez niektórych sędziów, i to w szczególnych stosunkach służby sędziowskiej, wymagającej zachowania i przestrzegania najwyższych standardów służby zaufania publicznego, wykonywanej w interesie państwa, jego obywateli lub innych podmiotów prawa, którym przysługuje konstytucyjne prawo do sądu (art. 45 ust. 1 konstytucji RP) uzyskuje »korporacyjne usprawiedliwienie« oraz zostaje objęte »abolicją« pełnego składu Sądu Najwyższego” – czytamy w uzasadnieniu zdania odrębnego sędziego Myszki.

W gronie sędziów, którzy nie zgodzili się ze styczniową uchwałą pełnego składu SN, znalazł się także Henryk Gradzik. Wytknął on, że rozstrzygnięcie to prowadzi do niepragmatycznego skutku. Jego zdaniem bowiem „niezbędną ciągłość działania ministra sprawiedliwości w decydowaniu o zmianach w statusie sędziego zapewni tylko możliwość zastąpienia go przez osobę z kręgu wskazanego w art. 37 ust. 1 i 5 uRM (ustawy o Radzie Ministrów – red.) wtedy, gdy minister nie będzie mógł działać osobiście”. Przywołane przepisy stanowią, że „minister wykonuje swoje zadania przy pomocy sekretarza i podsekretarzy stanu, gabinetu politycznego ministra oraz dyrektora generalnego urzędu”, a sekretarz stanu zastępuje ministra w zakresie przez niego ustalonym. Natomiast jeżeli sekretarz stanu nie został powołany, ministra zastępuje podsekretarz stanu.

Część sędziów podnosiła również, że przyjęcie uchwały spowodowało odejście od poglądu wyrażonego przez Sąd Najwyższy w uchwale podjętej również w pełnym składzie w 2007r (sygn. akt BSA-4110-5/07). Wówczas to SN uznał, że minister sprawiedliwości może być zastępowany przez wiceministrów przy podpisywaniu decyzji o delegowaniu sędziego.

Minister przegrywa w Sądzie Najwyższym – musi osobiście podpisywać przeniesienie sędziego >>