statystyki

Korporacje to istny raj dla prawników

autor: Maciej Balcerzak28.02.2014, 09:40; Aktualizacja: 28.02.2014, 13:15

W nowych realiach rynkowych miejsca dla wszelkiej maści prawników jest, wbrew pozorom, bardzo dużo.

Reklama


Reklama


Co chwila słyszę od młodych prawników – świeżo upieczonych absolwentów studiów prawniczych czy już aplikantów – że rynek ciężki, mało płacą, a konkurencja i wymagania bardzo duże. W dodatku z roku na rok jest coraz gorzej, bo studia prawnicze należą do najchętniej wybieranych kierunków, a aplikacje kończy znacznie więcej osób niż jeszcze dziesięć lat temu. Głowa do góry! W nowych realiach rynkowych, gdzie coraz ważniejszą rolę odgrywają korporacje, miejsca dla wszelkiej maści prawników jest wbrew pozorom bardzo dużo.

Co spowodowało, że zostałem prawnikiem, a w konsekwencji – radcą prawnym obsługującym korporacje, a później pracującym dla nich jako menedżer? Czy idąc na prawo i administrację na Uniwersytecie Warszawskim myślałem, że kilkanaście lat później będę siedział w garniturze przy biurku, stukał jak szalony w klawiaturę komputera i rozmawiał jednocześnie przez komórkę i telefon stacjonarny? Gdzie tam, nic takiego nie chodziło mi po głowie. Postanowiłem zostać prawnikiem... bo uznałem, że egzaminy wstępne są na tyle łatwe, że powinienem je zdać. Oto, co zdecydowało o moich późniejszych losach.

Teraz jest inaczej, już w gimnazjum i liceum uczniowie doskonale wiedzą, jakie studia wybrać. Szkoda tylko, że głównym kryterium wyboru są prestiż uczelni, zainteresowania, sugestie rodziców, a nie możliwości zawodowe, jakie daje zdobyte wykształcenie. Stąd właśnie tak wielu zagubionych młodych prawników, szukających pracy przede wszystkim w kancelariach i firmach konsultingowych.

Wątpliwy urok time sheetów

To oczywiście naturalny kierunek rozwoju zawodowego. Po latach nauki kodeksu cywilnego, prawa handlowego, najprzeróżniejszych procedur, chcemy wykorzystywać tę wiedzę w praktyce. Sam tak zaczynałem, tuż po studiach terminowałem przez prawie cztery lata w firmie prawniczej, specjalizując się w prawie autorskim i prawach pokrewnych, potem na dwa lata przeszedłem do Ernst & Young, gdzie doradzałem w zakresie prawa własności intelektualnej.

Problem jest taki, że nie każdego prawnika, adwokata, radcę prawnego taka droga interesuje. Może nie sama obsługa i prowadzenie spraw, ale wszystko, co się z tym wiąże, czyli pozyskiwanie nowych klientów, wypełnianie time sheetów – arkuszy opisujących liczbę godzin spędzonych nad danym dossier, wreszcie rozliczania faktur i użerania się z klientami, by płacili w terminie. Mój kolega Grzegorz, świetny radca prawny, z którym razem pracowaliśmy w Ernst & Young, właśnie dlatego zostawił praktykę doradczą i został dyrektorem działu prawnego jednej z firm farmaceutycznych. Ja zresztą zrobiłem tak samo. Kiedy zorientowałem się, że taki sobie ze mnie prawnik doradca i że w konsultingu wielkiej kariery nie zrobię, przeniosłem się do korporacji i zostałem dyrektorem biura zarządu Lukas Banku (obecnie Crédit Agricole).

Z prawnikami korporacyjnymi i prawnikami konsultantami jest jak z aktorami występującymi w teatrze i w filmach. Mimo że kończą te same studia, ich ścieżki i umiejętności zawodowe bardzo się od siebie różnią

Kariery menedżerskie

Korporacje to istny raj dla prawników! Po pierwsze, każda duża firma ma swój dział prawny, największe korporacje potrafią zatrudniać nawet kilkudziesięciu korporacyjnych prawników (in-house lawyers) pracujących w dziale prawnym. Część z nich przygotowuje lub akceptuje umowy, a jest ich tutaj co niemiara, bo i masówka z konsumentami, kontrakty z kluczowymi klientami, dla biznesu, marketingu, sponsoringu, PR, umowy związane z bieżącą działalnością, także dla HR, IT i administracji.

W gestii prawników korporacyjnych leży również pilnowanie statutów, procedur i regulaminów opisujących nawet najmniejszy skrawek rzeczywistości w szklanych domach. Każdy dokument musi przejść akceptację in-house’ów, bez ich zgody, poprawek nic, co rodzi formalne konsekwencje, nie może być podpisane. Występują przed sądami, w urzędach, na negocjacjach, a przy trudniejszych, wymagających specjalistycznej wiedzy sprawach współpracują z kancelariami zewnętrznymi. Mają pieczę nad zmianami zachodzącymi w ustawodawstwie krajowym i unijnym, pilnując, by nie wpływały niekorzystnie na biznes. To ciekawa praca, za całkiem dobre pieniądze, bo duże firmy nieźle płacą.

Dodatkowo prawnicy korporacyjni mają okazję uczestniczyć w obsłudze ogromnych (nie tylko pod względem finansowym, ale i formalnym) transakcji. Pracując w Lukas Banku, brałem udział w negocjowaniu odejścia założyciela banku – Mariusza Łukasiewicza.

Po drugie, prawnicy korporacyjni rozsiani są po innych departamentach, odpowiadających za formalne funkcjonowanie tak złożonego organizmu, jakim jest korporacja. Mogą pracować w biurze zarządu, zajmując się obsługą władz spółki – zarządu, rady nadzorczej, walnego zgromadzenia, ale i licznych komitetów – w dziale podatkowym czy w departamentach współpracy regulacyjnej, prowadząc relacje z regulatorem, przykładowo na rynku finansowym – z Komisją Nadzoru Finansowego, w telekomunikacji – z Urzędem Komunikacji Elektronicznej. Bardzo często można ich znaleźć w departamentach Compliance, pilnujących, by obowiązujące prawo, regulacje, zasady i standardy były odzwierciedlane w wewnętrznych procedurach i regulaminach. Sam za czasów Lukas Banku pełniłem funkcję compliance oficera.

Wreszcie, po trzecie, wielu prawników robi kariery menedżerskie, przechodząc kolejne szczeble korporacyjnej drabinki, bardzo często odchodząc od swojego pierwotnego wykształcenia. Ktoś może stwierdzić, że marnują w ten sposób czas spędzony najpierw na studiach, a potem na aplikacji. Nie zgodzę się z tym, to moim zdaniem alternatywny, wcale nie gorszy kierunek rozwoju zawodowego prawników, których formalne wykształcenie bardzo przydaje się w szklanych domach. Wystarczy spojrzeć na biografie członków zarządu, czy samych prezesów – znajdziemy tam niejednego prawnika.

Oczywiście studenci prawa czy aplikanci mogą zadać bardzo pragmatyczne pytanie, czy pracując w korporacjach, będą mieli wolne na naukę, praktykę, przygotowania do egzaminów? To oczywiście zależy od przełożonego, ale z mojego doświadczenia wynika, że firmy zgadzają się, by korporacyjni niewolnicy chodzili na studia, uczyli się. Zdarza się nawet, że partycypują w kosztach, pokrywając na przykład część opłat za studia czy aplikację. Nie powinno być więc problemu z wcześniejszym wyjściem z pracy, wzięciem urlopu na przygotowanie do egzaminów.

Przygotowując się do egzaminu radcowskiego, zamierzałem wziąć w Lukas Banku trzy miesiące przerwy, wliczając w to cały urlop wypoczynkowy i dodatkowy miesiąc przewidziany przez ustawę o radcach prawnych. Bałem się, że się nie zgodzą. W końcu tak długa absencja, a tyle spraw do załatwienia. Jak sobie beze mnie poradzą? Okazało się, że dostałem zgodę od szefostwa, a koledzy z pracy trzymali za mnie mocno kciuki.

Zawodnik w dużej drużynie

Z prawnikami korporacyjnymi i prawnikami konsultantami jest trochę jak z aktorami występującymi w teatrze i w filmach (no przynajmniej kiedyś było takie rozróżnienie, teraz i tak wszyscy grają w serialach). Mimo że kończą te same studia, ich ścieżki i umiejętności zawodowe bardzo się od siebie różnią. Nie wyobrażam sobie, że mógłbym, po kilkunastu latach pracy w korporacji, wrócić do konsultingu. Z kolei moi znajomi konsultanci czy ci, którzy prowadzą własne kancelarie, podkreślają, że nigdy, za żadne pieniądze świata nie zaakceptowaliby roli malutkiego trybika w wielkiej machinie, jaką jest korporacja. Za bardzo cenią sobie niezależność, swój rytm pracy, wyrobioną pozycję na rynku, by zgodzić się na granie w wielkiej drużynie, gdzie w każdej chwili mogą być wymienieni na innego zawodnika.

Niezależnie, jak wyobrażamy sobie naszą karierę, uważam, że warto spróbować choćby na trochę zahaczyć się w korporacji. To jest właśnie moja rada dla tych narzekających młodych prawników, o którym pisałem na początku: staż, kilkumiesięczna praktyka dadzą im odpowiedź, czy znajdą swoje miejsce w takiej organizacji. I nawet jeśli im się nie spodoba, może przeniosą niektóre mechanizmy zarządzania projektami, zadaniami, zespołami, departamentami do swojej późniejszej praktyki adwokackiej, radcowskiej w firmie prawniczej czy własnej kancelarii.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

Reklama

  • Konkurencja nie wyszkoli konkurencji(2014-03-03 13:51) Odpowiedz 12

    Prawda jest taka, że aplikacje nie mogą nauczyć dobrze, bo to było uderzenie w członków korpo, którzy nie radzą sobie na rynku. Dlatego jest utrzymywane towarzystwo wzajemnej adoracji, a adwokaci i radcowie płacą składki nie wiedząc na co idą ich pieniądze.
    Nieprawdaż, że to frustrujące? Za te składki to można licencję programu prawniczego wykupić.

  • noomerant(2014-02-28 16:41) Odpowiedz 00

    Szanowny Panie
    Musiał Pan trafic na zgraną ekipę. Dzisiaj w szczególności na Śląsku kazde dodatkowe szkolenie albo doktorat który robię to pył w oku przełożonych - jak to doatkowe szkolenia przecież nie będziesz mial czasu dla nas. Może w Warszawie jest tak jak Pan mówi ale jest to znakomita mniejszość - wyjątek potwuerdzający regułę.

  • Aplikant wawa(2014-02-28 20:48) Odpowiedz 00

    Hehe, pracowałem w BIG4 w dziale podatkowym i nie wszyscy partnerzy przychylnym okiem patrzyli na aplikantów, bo przecież tacy chcą mieć wolne przed kolokwium rocznym. Wielu moich znajomych, młodszych Compliance Officerów z trudem godzi aplikację i pracę w korpo. Gdy byłem na rozmowie w TFI spasowali, gdy dowiedzieli się, że jestem aplikantem (dział regulacji).

  • Korporacje do likwidacji - precz ze składkami(2014-03-03 12:23) Odpowiedz 00

    Czy radca prawny może organizować dla aplikantów kursy przygotowawcze do egzaminu radcowskiego?

    prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/780866,radca_prawny_nie_moze_prywatnie_szkolic.html#komentarze

    Czy to zwykła działalność gospodarcza stanowiąca element gry rynkowej, czy już działalność konkurencyjna wobec samorządu i naruszenie zasad etycznych korporacji? Właśnie udało się to ustalić. Po trzech latach postępowania wyjaśniającego rzecznik dyscyplinarny warszawskich radców postawił zarzuty Agacie Rewerskiej, radczyni prawnej, za prowadzenie Szkoły Prawa Procesowego Ad Exemplum. Organizuje ona popularne w stolicy kursy przygotowujące aplikantów do egzaminów zawodowych. W tym roku uczestniczyło w nich ponad 1000 osób, głównie aplikantów radcowskich.

    To pierwszy przypadek, by rzecznik dyscyplinarny radców postawił komuś taki zarzut.

    Rzecznik dyscyplinarny dr Tomasz Niedziński zarzuca radczyni, że organizowała od października 2010 r. kurs przygotowawczy do egzaminu radcowskiego, który miał charakter komercyjny i przyświecał mu analogiczny cel, jak szkoleniu dla aplikantów prowadzonemu przez Okręgową Izbę Radców Prawnych (OIRP) w Warszawie. A to jego zdaniem stanowi „naruszenie obowiązku dbałości o godność radcy prawnego, naruszenie zakazu uczestnictwa w czynnościach, które podważają zaufanie do radcy prawnego, naruszenie obowiązku szacunku i lojalności wobec organów samorządu (...), naruszenie obowiązku stosowania się do uchwał organów samorządu (...), naruszenie obowiązku współdziałania z organami samorządu (...) w sprawach związanych z jego funkcjonowaniem i zadaniami, naruszenie zakazu wykorzystywania powierzonej funkcji w organach samorządu we własnych sprawach, dla własnej korzyści”.

    Sama zainteresowana twierdzi, że tak naprawdę nie postawiono jej zarzutów, ponieważ nie została zachowana procedura wymagana przepisami kodeksu postępowania karnego.

    – Z formalnego punktu widzenia należy je traktować jako niedoręczone – tłumaczy Agata Rewerska.

    Jest zdziwiona zarzutami. Uważa, że jej szkolenia wręcz służą samorządowi – podnoszą poziom merytoryczny pełnomocników procesowych, wpływają pozytywnie na odbiór społeczny zawodów zaufania publicznego. Przekładają się także na wyższą zdawalność na egzaminie końcowym.

    – Kursy mają charakter korepetycyjny, są dodatkowym szkoleniem z procesu i zasad jego prowadzenia dla osób, które interesuje ta tematyka i które wiążą swoje życie zawodowe z prowadzeniem sporów sądowych. Nie mogę zrozumieć, dlaczego prowadzenie takich kursów dla radców prawnych i adwokatów nie narusza żadnych norm etycznych, a dla aplikantów już tak – wskazuje Agata Rewerska.

    Przypomina także, że nie jest jedyna na tym rynku. Szkolenia prowadzą także wydawnictwa, uczelnie oraz inni prawnicy, w tym radcy prawni. Wykładowcami na kursach są sędziowie, prokuratorzy, radcy prawni i adwokaci. A popularność tych kursów nie bierze się znikąd: dowodzi, że system edukacji na aplikacji jest daleki od oczekiwań.

    – Nie widzę podstawy do dystynkcji pomiędzy mną a analogiczną szkołą przewodniczącego Sądu Dyscyplinarnego OIRP w Warszawie – wskazuje Agata Rewerska.

    Chodzi tu o Artura Załuskiego, związanego ze szkołą Merentibus Edukacja Prawnicza. Był on wspólnikiem spółki, która prowadziła tę szkołę. Jednak na pytanie w jego sprawie OIRP nie udzieliła nam odpowiedzi.

    Radczyni podkreśla zaś, że każdy obywatel ma prawo wykonywania swobodnie wybranego przez siebie zawodu i działalności gospodarczej.

    – Nie ma żadnych podstaw prawnych pozwalających na zabronienie mi wykonywania wybranej przeze mnie działalności edukacyjnej – w tym nie ma także żadnych podstaw ku temu w przepisach samorządowych – konkluduje Rewerska.

    zobacz także:
    Ranking DGP: 50 najbardziej wpływowych prawników 2014 »
    Środowiskowe spory
    Obwiniona uważa, że sprawa kursów jest wyłącznie pretekstem. A tak naprawdę chodzi raczej o to, że Rewerska pozostaje w opozycji wobec obecnych władz korporacji. Otwarcie krytykuje niektóre aspekty działalności samorządu. Była też liderką jednej z frakcji startujących w ostatnich wyborach do władz izby. A dziś czuje się nękana. Na dowód tego, że w sprawie nie chodzi o jej szkołę, przedstawia dwa inne pisma od rzecznika dyscyplinarnego. Jest w nich wzywana do wyjaśnień na temat jej wypowiedzi dla mediów.

    – Rzecznik dyscyplinarny pyta, dlaczego zajmuję krytyczne stanowisko względem samorządu na łamach Dziennika Gazety Prawnej. Tymczasem moje wypowiedzi dotyczyły zakresu egzaminu radcowskiego oraz moich oczekiwań wobec samorządu – tłumaczy Agata Rewerska

    Jej zdaniem nie można kompetencji sądów koleżeńskich rozciągać na inne płaszczyzny działalności radców prawnych czy adwokatów niż relacje z klientami. Postuluje też wprowadzenie katalogu czynów zabronionych.

    – Jako prawnik jestem takim samym obywatelem jak każdy i mam prawo wiedzieć dokładnie, czego nie wolno mi robić i dlaczego. Nie mogę być zaskakiwana przez poszczególnych rzeczników czy sądy ich interpretacją otwartego katalogu naruszeń zasad etyki – uważa obwiniona.

    Władze radców
    Obecne władze radców zwracają uwagę, że wszczęcie postępowania dyscyplinarnego nie przesądza jeszcze o rozstrzygnięciu, które nastąpi w orzeczeniu okręgowego sądu dyscyplinarnego.

    – Dokonywanie oceny okoliczności sprawy przed wydaniem takiego orzeczenia w naszej ocenie stanowi nieuprawnione nadużycie – odpowiada na nasze pytania biuro prasowe OIRP w Warszawie.

    Przypomina też, że sprawa dyscyplinarna mec. Rewerskiej miała swoją genezę jeszcze w ubiegłej kadencji rady.

    – Została wszczęta na wniosek dziekana rady poprzedniej kadencji, który w ostatnich wyborach do władz izby startował zresztą wspólnie z panią mecenas, której ta sprawa dotyczy. Zarzut dotyczący związku z ostatnimi wyborami jest zatem zupełnie chybiony – przekonuje korporacja.

    Zwraca też uwagę, że w trakcie ostatnich wyborów do władz izby o funkcje w organach warszawskiej izby ubiegało się ponad 1130 osób reprezentujących różne poglądy.

    – Zdziwienie budzi, że tylko jedna z tych osób, objęta postępowaniem dyscyplinarnym, czuje się z tego powodu rzekomo szykanowana. Takie zachowanie, spotykane niekiedy na scenie politycznej, nie przystoi w naszej ocenie osobom wykonującym zawód zaufania publicznego – zarzuca OIRP.

    Tłumaczy też, że postępowanie dyscyplinarne w każdej izbie radców prawnych jest prowadzone przez niezależne organy, na które władze wykonawcze izby nie mają wpływu.

    – Władze OIRP w Warszawie nagannie oceniają każdą działalność zarobkową, której podłożem jest, może być lub była funkcja piastowana w samorządzie – twierdzi OIRP w Warszawie.

    To sugestia, że Rewerska nie powinna szkolić aplikantów, skoro przed laty robiła to w ramach aplikacji. Zasiadała również w komisjach egzaminacyjnych.

    O komentarz poprosiliśmy Krajową Izbę Radców Prawnych. Pytaliśmy m.in., czy radca prawny nie może prowadzić kursów przygotowujących do egzaminu radcowskiego dla aplikantów oraz czy radca prawny nie może krytycznie wypowiadać się o funkcjonowaniu samorządu na łamach mediów. KIRP nie skomentowała sprawy, odesłała do izby warszawskiej.

  • Korporacje naruszają Konstytucję RP(2014-03-03 11:54) Odpowiedz 02

    Art. 17. ust. 2 W drodze ustawy można tworzyć również inne rodzaje samorządu. Samorządy te nie mogą naruszać wolności wykonywania zawodu ani ograniczać wolności podejmowania działalności gospodarczej.

    Niezgodność z art. 58 ust. 1 Konstytucji, gdyż narusza istotę wolności zrzeszania się, a także stanowi nieproporcjonalną ingerencję w tę wolność (art. 58 ust. 1 w zw. z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP).

    Niezwykle istotnym argumentem, przemawiającym za brakiem obowiązku przynależenia do samorządu jest naruszenie istoty wolności zrzeszeń (art. 58 ust. 1 Konstytucji). Każda ustawowa regulacja, wprowadzająca wymóg obligatoryjnego członkostwa w samorządzie, jest również nieproporcjonalnym naruszeniem art. 58 ust. 1 (w zw. z art. 31 ust. 3 Konstytucji) z dwóch względów.

    Po pierwsze, podstawa do ograniczania praw i wolności konstytucyjnych w polskim porządku prawnym znajduje się w art. 31 ust. 3 Konstytucji. Regulacja ta wskazuje, że ograniczenia takowe muszą być ujęte w ustawie oraz, co niezwykle ważne, nie mogą naruszać istoty wolności i praw. W konsekwencji, poszukiwania podstawy do naruszania istoty jakiejś wolności lub jakiegoś prawa należy ograniczyć do tekstu Konstytucji. Przy przyjęciu jednej z interpretacji wskazanych na początku niniejszego wniosku, podstawę taką stwarza art. 17 ust. 1 Konstytucji. Ustrojodawca zezwolił jednak w tym artykule na naruszanie jedynie istoty wolności wykonywania zawodu i wolności podejmowania działalności gospodarczej. W konsekwencji naruszenie istoty innych wolności, w tym wolności zrzeszania się nie jest dopuszczalne.

    Nie można podzielić poglądu, że wolność zrzeszeń jest limitowana charakterem wykonywanych zadań i że jej podmiotami nie mogą być osoby należące do samorządów zawodowych z art. 17 Konstytucji. Zrzeszanie się jest instytucją, której wymiar podmiotowy powinien być rozumiany bardzo szeroko. Sama Konstytucja RP wskazuje bowiem, że prawo zrzeszania się posiadają podmioty publiczne - jednostki samorządu terytorialnego (art. 172). Jedynie w zakresie samej przynależności do tych ostatnich nie można, z racji wyraźnego wyjątku w art. 16 ust. 1 Konstytucji, mówić
    o swobodzie przynależności, gdyż stosunek ten nawiązuje się z mocy prawa. Na gruncie ustawy zasadniczej nie ma jednak żadnego innego przepisu, który wyłączałby zastosowanie art. 58 ust. 1 Konstytucji w stosunku do którejś z funkcjonujących w państwie organizacji, w szczególności samorządów uregulowanych w art. 17.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama