Takich zmian w kodeksie karnym chce resort sprawiedliwości, który właśnie kończy pracę nad projektem nowelizacji kodeksu karnego. Duża część proponowanych tam zmian ma na celu odwrócenie obecnej tendencji w orzecznictwie sądowym polegającej na nadużywaniu kary pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem jej wykonania. Resort chce również skłonić sądy do częstszego orzekania kar wolnościowych, czyli ograniczenia wolności i grzywny.

W tym kontekście najdonioślejszą zmianą ma być nowe brzmienie art. 69 par. 1 k.k., który stanowi, kiedy sąd może orzec karę pozbawienia wolności w zawieszeniu. Obecnie może to zrobić, gdy wyrok nie przekracza dwóch lat, a orzeczenie zawiasów będzie wystarczające dla osiągnięcia wobec sprawcy celów kary, w szczególności zapobieżenia powrotowi do przestępstwa. Resort proponuje, aby przepis ten został rozbudowany o nową przesłankę: sąd nie będzie mógł zawiesić kary więzienia, jeżeli sprawca w czasie popełnienia czynu miał już orzeczoną karę pozbawienia wolności.

– Zmiana idzie w dobrym kierunku. Dla przestępcy bowiem nie jest ważne zagrożenie karą, ale jej nieuchronność. Tymczasem jeżeli sąd skazuje na pozbawienie wolności w zawieszeniu, to kara staje się dla niego fikcją – tłumaczy dr Marcin Warchoł, karnista z Uniwersytetu Warszawskiego.

Zmiany podobają się środowisku sędziowskiemu.

– Praktyki ciągłego zawieszania kar nie da się, jak w PRL, zmienić, wydając sądom wytyczne. Doprowadził do niej ustawodawca, bo od 1998 r. przepisy nakazywały sądom, żeby wszelkimi sposobami dążyły do zawieszania kar. Interwencja ustawodawcy jest więc teraz konieczna – komentuje Maciej Strączyński, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”.

Jednocześnie zaznacza, że przepis ten powinien zostać skonstruowany nieco inaczej.

– To, co proponuje resort, jest niejasne. Po niedawnym wyroku TK nie będzie pewności, czy zakaz zawieszania będzie dotyczył tylko sprawcy skazanego na karę bezwzględnego pozbawienia wolności, czy również tego, który ma już karę w zawieszeniu. Trybunał te kary rozróżnił. Już widzę, jakie spory zrodzą się na tym tle – zauważa Strączyński.

Kolejne ważne zmiany proponowane przez resort to:

  • brak możliwości zawieszania wykonania kary ograniczenia wolności oraz grzywny,
  • skrócenie maksymalnego okresu próby (z pięciu do trzech lat),
  • wprowadzenie możliwości skrócenia o połowę kary przez sąd, który będzie zarządzał jej wykonanie.

Resort sprawiedliwości projektuje także zmiany, które mają skłonić sądy do częstszego orzekania kary ograniczenia wolności i grzywny. W tym celu proponuje się m.in. wydłużenie okresu, na jaki kara ograniczenia wolności może być orzeczona (z 12 miesięcy do dwóch lat). Ponadto sąd orzekając ją, będzie mógł wobec sprawcy zastosować środki probacyjne, takie jak w przypadku kary więzienia w zawieszeniu (w tym m.in. obowiązek poddania się leczeniu czy przeproszenia pokrzywdzonego). Co więcej, sąd będzie mógł nałożyć na skazanego dozór elektroniczny.

– To dobre zmiany. Obecnie sądy często mają dylemat, jaką karę wybrać: czy ograniczenie wolności, czy też pozbawienie wolności z zawieszeniem. Wydaje im się bowiem, że ta pierwsza jest mało dotkliwa i nie spełni swoich celów. Po zmianach to może się zmienić, bo sąd będzie mógł ją orzec na dłużej i będzie miał więcej narzędzi, które pozwolą uczynić tę karę bardziej racjonalną – mówi dr Warchoł.

Etap legislacyjny

Projekt w uzgodnieniach wewnątrzresortowych

Skłonimy sądy do zmiany polityki karnej

W systemie wymiaru sprawiedliwości karnej mamy do czynienia z zapaścią. Jest to wynikiem nieprawidłowego korzystania przez sądy z kary pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem jej wykonania - mówi w wywiadzie dla DGP prof. Michał Królikowski, wiceminister sprawiedliwości

Projekt nowelizacji kodeksu karnego, który już niedługo resort przedstawi rządowi, będzie odbiegał od tego, co zaproponowała komisja kodyfikacyjna działająca przy ministrze sprawiedliwości. Skąd te rozbieżności?

Tych różnic nie będzie wiele. Niemniej projekt komisji kodyfikacyjnej został oprzyrządowany zmianami stanowiącymi konsekwencje rozwiązań w kodeksie karnym oraz przepisami wprowadzającymi. Poza tym niektóre zmiany nie są możliwe do przeprowadzenia politycznego lub wiążą się ze sprzeciwem znacznej części środowiska prawniczego. To rząd staje się autorem ostatecznej wersji projektu, a to wymaga roztropności w tym, by kształt projektu spełniał zakładane cele, ale również mógł być legislacyjnie zrealizowany. Proszę pamiętać, że projekt podlega uzgodnieniom międzyresortowym i konsultacjom społecznym, stąd ostateczna wersja projektu rządowego jest zawsze wynikiem tego dialogu.

Na czym polegają najważniejsze różnice?

Ten konkretny projekt powstał w ścisłej współpracy między komisją a ministerstwem. Ja sam od 2009 roku, a więc zanim jeszcze zostałem wiceministrem, wchodzę w skład komisji, co daje unikalną szansę przenoszenia do jej prac potrzeb resortu, a z drugiej strony mitygowania chęci pragmatycznego rozwiązywania problemów ograniczeniami teoretycznymi. Nie mogliśmy jednak do projektu rządowego przejąć kilku rozwiązań – np. natychmiastowej zacieralności przestępstwa, gdy skazany zapłaci od razu grzywnę. Nie zdecydowałem się również na przejęcie nowego uregulowania form współdziałania przestępnego oraz czynu ciągłego czy też na pełne wyeliminowanie występku chuligańskiego.

Co skłoniło resort do przygotowania tak dużej noweli prawa karnego?

W systemie wymiaru sprawiedliwości karnej mamy do czynienia z poważną zapaścią. To wynik zbyt częstego korzystania przez sądy z kary pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem jej wykonania.

Jakie są tego skutki?

Skutków takiego stanu rzeczy jest wiele. Po pierwsze, ok. 400 tys. osób ma orzeczoną tę karę dwu-, trzy- lub czterokrotnie, podczas gdy probacja (a więc próba związana z ryzykiem „odwieszenia” kary) ma sens tylko za pierwszym razem. Po drugie, niemal połowa populacji w zakładach karnych przebywa tam w wyniku zarządzenia wykonania kary. Po trzecie, ponieważ sądy orzekają dłuższe kary zawieszone, niż gdyby to czyniły od razu jako kary bezwzględne, wykonuje się kary nieproporcjonalnie surowe do ciężaru czynu. Po czwarte, samo skazanie na taką karę jest powszechnie odbierane jako fikcja kary – nie jest ona odczuwalna jako kara realna do czasu zarządzenia wykonania. Po piąte, na wykonanie kary pozbawienia wolności z powodu braku miejsca na wykonanie oczekuje 70 tys. skazanych. Po szóste, praktyka orzecznicza zdewaluowała ustawową ocenę ciężaru czynu. W przeważającej części orzeka się kary blisko dolnej granicy zagrożenia ustawowego, w związku z warunkami koniecznymi do spełnienia przy zawieszeniu wykonania kary. Rozwiązanie tego problemu wymaga systemowej przebudowy całego wymiaru kary kryminalnej. Niewątpliwie będzie to największa reforma prawa karnego od kilkudziesięciu lat.