Chodzi o wprowadzone w połowie lutego tego roku zmiany w rozporządzeniach ministra sprawiedliwości regulujących opłaty za czynności radców prawnych oraz za czynności adwokatów. Obniżyły one minimalne stawki zastępstwa procesowego w sprawach o uznanie postanowień wzorca umowy za niedozwolone – z 360 zł do 60 zł. Miało to doprowadzić do ograniczenia liczby pozwów składanych przez podmioty (przede wszystkim stowarzyszenia), których głównym celem jest zarabianie na kosztach zastępstwa procesowego. To jednak nie zniechęciło nieuczciwych organizacji do uprawiania tego typu procederu, a wręcz przeciwnie: podziałało na nie jak płachta na byka.

– Obniżenie stawki zastępstwa procesowego z 360 zł do 60 zł zwiększyło liczbę pozwów, bo mecenasi/stowarzyszenia znajdują sobie wielu mocodawców i składają identyczne powództwa w imieniu każdego z nich – twierdzi Michał Strzelecki, radca prawny prowadzący własną praktykę w Warszawie.

Spór o ocenę

Efekt jest więc taki, że przedsiębiorcy nadal są nękani, tyle tylko, że obecnie zamiast jednego pozwu otrzymują kilka, a nieraz i kilkanaście pozwów dotyczących tej samej klauzuli, za to wnoszonych przez różne osoby. Dodatkowo problem ma Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (SOKiK), który został dosłownie zakorkowany pozwami o uznanie postanowień za niedozwolone. Przyznaje to także Ministerstwo Sprawiedliwości, choć zaznacza, że jego zdaniem nie jest to efekt obniżenia stawek.

– W odniesieniu do pierwszych trzech kwartałów 2013 r. należy wskazać, że wpływ spraw o uznanie wzorca umowy za niedozwolony wyniósł łącznie 33 038 spraw, co w porównaniu z pierwszymi trzema kwartałami 2012 r., w których wpływ ten wyniósł 9179 spraw, stanowi blisko czterokrotny wzrost liczby wpływających spraw w tej kategorii – przyznaje Patrycja Loose, rzecznik prasowy MS.

Lecz nie upatruje przyczyn tego stanu w zmianie stawki.

– Można tylko domniemywać, że pewną przesłanką do wyjaśnienia tak dużego wpływu spraw mogą być prowadzone od pewnego czasu prace legislacyjne w celu ograniczenia możliwości bezpośredniego kierowania spraw o uznanie wzorca umowy za niedozwolony do sądu, co z kolei mogło zachęcić zainteresowane podmioty do skierowania jak największej liczby spraw do sądów na podstawie obecnych unormowań – wskazuje Patrycja Loose.

Mimo to prawnicy są zgodni – choć obniżenie stawki to krok w dobrym kierunku, to nie rozwiązał on problemu tzw. szantażu klauzulami.

– Trzeba pamiętać, że obok kosztów samego zastępstwa procesowego przy przegranej sprawie dochodzą jeszcze koszty związane z opłatą sądową (600 zł), którą trzeba zwrócić Skarbowi Państwa, oraz koszty publikacji klauzuli umownej uznanej za niedozwoloną w rejestrze klauzul prowadzonym przez prezesa UOKiK – przypomina Grzegorz Zawada, adwokat z kancelarii Kaczor Klimczyk Pucher Wypiór.

Dodaje, że stowarzyszenia prokonsumenckie celowo rozbijają postępowania na kilkanaście czy kilkadziesiąt identycznych, odnoszących się do pojedynczych klauzul właśnie po to, by zwielokrotnić koszty procesu – a te stają się niebagatelne z punktu widzenia przedsiębiorcy (często drobnego). Wówczas może on być zmuszony do przyjęcia propozycji nie do odrzucenia, czyli zapłacenia swoistego haraczu w zamian za cofnięcie powództw.

Propozycje rozwiązań

Jak więc skutecznie walczyć z takimi patologiami? Czy w ogóle możliwe jest wyeliminowanie tego zjawiska? Zdaniem prawników: tak. A pomysłów na to jest kilka.

– Być może wyjściem z sytuacji byłoby wprowadzenie opłaty stałej od pozwu o uznanie postanowień umownych za niedozwolone. Obecnie powód nie ma bowiem obowiązku uiszczania kosztów sądowych – proponuje Maciej W. Zborowski, adwokat, partner w kancelarii Zając Zarębski i Partnerzy.

Jego zdaniem podmiot inicjujący postępowanie i ryzykujący własnymi środkami korzystałby ze swoich uprawnień z większą roztropnością.

Z kolei zdaniem mec. Zawady zamiast zmian w prawie wystarczyłoby skuteczne i racjonalne stosowanie obecnie obowiązujących przepisów.

– W tym kontekście pozytywnie rysuje się coraz częstszy trend w orzecznictwie, nakazujący odrzucanie powództw, w których żąda się uznania za niedozwolone klauzul już uprzednio uznanych za takie i figurujących w rejestrze klauzul niedozwolonych (urzędowym i jawnym dla wszystkich zainteresowanych): jako objętych powagą rzeczy osądzonej – wskazuje adwokat.

Rzeczywiście, SOKiK coraz częściej odrzuca tego typu pozwy. Należy jednak pamiętać, że jest to wbrew aktualnemu orzecznictwu Sądu Najwyższego. Wyraźnie stwierdził on, że „rozszerzona prawomocność wyroku uwzględniającego powództwo o uznanie postanowień wzorca umowy za niedozwolone (art. 47943 w związku z art. 365 k.p.c.) nie wyłącza możliwości wytoczenia powództwa przez tego samego lub innego powoda – w tym także przez organizację społeczną działającą na rzecz ochrony interesów konsumentów – przeciwko innemu przedsiębiorcy, niebiorącemu udziału w postępowaniu, w którym zapadł wyrok, stosującemu takie same lub podobne postanowienia wzorca, jak wpisane do rejestru (...)” (sygn. akt III CZP 80/08). Tak więc, jeżeli stowarzyszenie złoży odwołanie od wyroku odrzucającego pozew, a sąd apelacyjny sięgnie po argumentację SN, to sprawa wróci do SOKiK i będzie normalnie procedowana.

Póki co jednak nie widać szans na wprowadzenie w najbliższym czasie zmian systemowych, które ukróciłyby szantaż klauzulami. Resort bowiem, choć informuje, że „Komisja Kodyfikacyjna Prawa Cywilnego przygotowała pod koniec października 2013 r. projekt zmian systemu abstrakcyjnej kontroli postanowień pochodzących z wzorca umownego”, to jednocześnie zaznacza, że „jest on na bardzo wstępnym etapie i nie został jeszcze zaakceptowany przez kierownictwo resortu”.

Kierunek zmian

– Podstawowym celem reformy jest zwiększenie efektywności kontroli stosowania przez przedsiębiorców postanowień niedozwolonych w wykorzystywanych przez nich wzorcach umownych. Zmiana przepisów ma spowodować jednak nie tylko bardziej skuteczną eliminację z rynku takich klauzul, lecz ma służyć również uproszczeniu środowiska prawnego, w którym działają przedsiębiorcy, a jednocześnie ograniczeniu liczby spraw wpływających do SOKiK w wyniku działań niektórych organizacji quasi-konsumenckich oraz prawników, którzy wnoszą powództwa przede wszystkim w celu zarobkowym – zapewnia Patrycja Loose.

Na razie więc firmy nękane przez nieuczciwe stowarzyszenia muszą radzić sobie same. Mecenas Zborowski radzi, aby przedsiębiorcy po otrzymaniu propozycji pójścia na ugodę w zamian za niewnoszenie powództwa, grali na zwłokę przy prowadzeniu negocjacji.

– Z żądaniem uznania postanowienia wzorca umowy za niedozwolone można wystąpić w ciągu sześciu miesięcy od zaniechania jego stosowania przez przedsiębiorcę – przypomina bowiem adwokat.