Przedsiębiorstwo poczuło się urażone komentarzami na jednym z forów internetowych. Aby wszcząć kroki prawne, zażądało udostępnienia szczegółowych danych autorów wpisów ukrytych pod konkretnymi pseudonimami. Chciało poznać nie tylko numery IP czy e-maile użytkowników, lecz także ich imiona, nazwiska, adresy zamieszkania, a nawet numery PESEL. I GIODO przychylił się do prośby co do adresów IP i e-mail. Wstrzemięźliwy okazał się administrator portalu. Wczoraj NSA przyznał mu rację: udostępnić można, ale po wyważeniu interesu obu stron.

Według Piotra Waglowskiego, autora serwisu VaGla.pl Prawo i Internet, wyrok NSA oznacza jednak również, że wolność słowa, także w internecie, to odpowiedzialność za te słowa.

– W świetle orzeczenia GIODO będzie musiał przeanalizować, czy jego zdaniem doszło do naruszenia dóbr przedsiębiorcy i czy było to naruszenie jedynie subiektywne – z punktu widzenia wnioskodawcy – czy obiektywne. Ważne jest też, czy forum, na którym zostały umieszczone takie wpisy, ma kilkudziesięciu użytkowników, czy kilka milionów – wskazuje Waglowski.

Zaznacza także, że obecnie nie ma przepisów pozwalających rozstrzygnąć wprost, jaka w tej sytuacji wartość prawna jest ważniejsza i wymaga szerszej ochrony.

Generalny inspektor ochrony danych osobowych, wydając decyzję dotyczącą udostępnienia danych autorów wpisów na forum internetowym, musi wziąć pod uwagę to, czy ważniejsza jest ochrona danych internautów czy interes firmy. Chodziło o wpisy niepochlebne dla skarżącego przedsiębiorstwa.

Orzekając w tej sprawie, Naczelny Sąd Administracyjny powołał się na wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 19 kwietnia 2012 r. (C-461/10) w analogicznej szwedzkiej sprawie.

– Firma działająca na rynku musi się liczyć z tym, że użytkownicy internetu mogą pisać o niej źle – podkreśliła sędzia Irena Kamińska.

Z drugiej jednak strony, jak stwierdził sąd, w państwie prawa nie może być tak, że dane osób wypowiadających się publicznie podlegają bezwzględnej ochronie tylko z tego powodu, że działają w internecie.

Sprawa, jaką rozpoznał sąd, dotyczyła żądania ujawnienia danych autorów kilkudziesięciu wpisów na popularnym forum internetowym. Spółka złożyła wniosek do GIODO, aby ten nakazał operatorowi portalu przekazanie numerów IP, dat i godzin logowania, adresu e-mail użytkownika, jego imienia, nazwiska, adresu, numeru ewidencyjnego PESEL oraz serii i numeru jego dowodu osobistego. W uzasadnieniu żądania pełnomocnicy firmy podali, że wskazane wpisy naruszyły jej renomę. A po identyfikacji autora wpisów spółka będzie mogła dochodzić swoich praw przed sądem.

GIODO nakazał usługodawcy przekazanie adresu IP, adresu e-mail poszczególnych użytkowników o konkretnych nickach, a także dat i godzin logowania. Jednak operator uznał, że udostępnienie tych danych może naruszać dobra osobiste internautów. Zwłaszcza że ustawa o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz.U. z 2002 r. nr 144, poz. 1204 z późn. zm.) wprowadza odrębne reguły ochrony niż wynikające z ustawy o ochronie danych osobowych (Dz.U. z 2002 r. nr 101, poz. 926 z późn. zm.). Przede wszystkim pozwala udostępnić takie dane tylko na żądanie organów i na potrzeby prowadzonych postępowań.

GIODO mimo to nie zmienił decyzji i sprawa trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, który uchylił decyzję. Orzekł, że gdyby spółce udostępnić takie dane, nie byłoby możliwości w żaden sposób skontrolować, do jakich celów spółka je później wykorzysta.

– Wydanie przez GIODO danych internautów prowadziłoby do naruszenia ich praw i wolności – podkreślił warszawski sąd.

Również według NSA decyzja GIODO, który złożył kasację, nie była prawidłowa. NSA zaznaczył, że GIODO przy udostępnianiu danych musi brać pod uwagę zarówno interes firmy, jak i dobra użytkowników.

Wyrok jest prawomocny.

1593: tyle skarg skierowano do GIODO w 2012 r.

1272: tyle skarg skierowano do GIODO w 2011 r.

ORZECZNICTWO

Wyrok NSA z 21 sierpnia 2013 r. (sygn. akt I OSK 1666/12).