statystyki

Niedouczony prawnik zagraża społeczeństwu

autor: Ewa Maria Radlińska21.08.2013, 09:52; Aktualizacja: 21.08.2013, 11:14
książki, prawo, sprawiedliwość

Prawoźródło: ShutterStock

Wynik egzaminu radcowskiego ma odpowiadać poziomowi przygotowania prawniczego do wykonywania zawodu, nie zaś interesowi osoby przystępującej do tego egzaminu.

Aplikant radcowski nie zdał egzaminu końcowego. Na pięć części – padł na dwóch: z prawa cywilnego i administracyjnego. A to zgodnie z art. 366 ust. 1 ustawy o radcach prawnych (Dz.U. z 2010 r. nr 10, poz. 65 ze zm.) przesądziło o negatywnym wyniku z całego egzaminu. W następstwie wniesionego odwołania komisja egzaminacyjna II stopnia przy ministrze sprawiedliwości podniosła aplikantowi ocenę z prawa administracyjnego, ale nie uwzględniła odwołania w części dotyczącej prawa cywilnego. Zdaniem komisji wymogi formalne apelacji nie zostały w pełni zachowane. Wskazała też na wiele mankamentów pracy, jak ten, że zbędny był wniosek o przeprowadzenie rozprawy pod nieobecność powodów oraz ich pełnomocnika, albowiem w myśl art. 376 k.p.c. rozprawa przed sądem II instancji odbywa się bez względu na niestawiennictwo jednej lub obu stron, a wydany wyrok nie jest zaoczny. Sprawa trafiła do sądu.


Pozostało jeszcze 85% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (26)

  • A o tegorocznym cywilnym(2013-08-21 15:14) Zgłoś naruszenie 00

    to aż strach pisać,ktoś właściwie wie,co tam trzeba było skarżyć zgodnie z wie.I ktoś przyklepywał te przerażające wywody przyszłych Buszujących w zbożu,( dla nie wiedzących ,powieść o prawniku) o skarżeniu niby całości,żeby tylko pozwany nie musiał nic,mimo,że coś i tak prędzej czy pózniej będzie musiał zapłacić,i nawet w części uznał powództw.

    Odpowiedz
  • Xenia(2013-08-24 08:58) Zgłoś naruszenie 00

    A niedouczony lekarz, komu zagraża?

    Odpowiedz
  • monika(2013-12-23 14:47) Zgłoś naruszenie 00

    Kilka lat spedzonych na studiach w Polsce dalo mi wyobrazenie o tym jak niedouczeni i nieetyczni prawnicy niszczą spoleczenstwo poslugujac sie tymi,ktorzy zagrazaja wlasnie ich,wlasnym interesom.Gdybym miala napisac doktorat o nadużyciu uprawnien (a to przestepstwo) oni zagraliby glowna role.

    Milo jest dostac od panstwa wladze,ktora pozwala sprawic by tacy ludzie juz nigdy nie byli prawnikami.Moga byc profesorami,ale nie beda prawnikami.

    Odpowiedz
  • Ana(2013-09-08 19:02) Zgłoś naruszenie 00

    Skończyłam Akademię Medyczną i zaoczne prawo, nie przesadzałabym z ciągłym doszkalaniem się lekarzy, bardzo często nie nadążają za zmianami, bo jak lekarz, który studiował w czasach odkrycia DNA ma rozumieć inżynierię genetyczną? Studia prawnicze są może abstrakcyjne, może uczyłam się nieco mniej niż na poprzednich, ale bzdurą jest twierdzenie, że na tamtych się pada na twarz z nadmiaru nauki, a na tych luz. I żadne studia nie uczą praktycznych umiejętności, które się nabywa w trakcie wykonywania zawodu, może po części dobrze, osoba, która na poziomie teoretycznym ma już przetarte szlaki jest bardziej twórcza praktycznie, dlatego nigdy instrumentariuszka nie będzie operować, a policjant orzekać.

    Odpowiedz
  • Zeszłoroczny przykład(2013-08-21 15:01) Zgłoś naruszenie 00

    Pytanie za 100 punktów,kiedy właściwie ma znaczenie zobowiązanie wynikające z weksla.Odpowiedz,wtedy kiedy nie ma stosunku podstawowego lub nie można się na niego powoływać.W zeszłorocznym cywilnym mieliśmy pozew z weksla własnego,gdzie powód wyraznie wskazał,że zabezpiecza on roszczenie z umowy pożyczki.Pozwany się do tego odniósł i był sobie zwyczajny spór o roszczenie cywilne.Sąd I instancji wyraznie wskazał,że jest weksel,ale nie ma on tutaj znaczenia,bo podstawą faktyczną roszczenia jest fakt pożyczenia pozwanemu przez powoda pieniędzy.Jak te wywody wekslowe z wytycznych mają się do artykułu 316 K.P.C ( podstawą orzeczenia,stan rzeczy z chwili zamknięcia rozprawy) jak i do linii orzeczniczej Sądu Najwyższego,że jeżeli w postępowaniu nakazowym z weksla,pozwany powoła się stosunek podstawowy to jest zwykły spór o roszczenie cywilne,a nie żadne zobowiązanie wekslowe.Jak to się ma przede wszystkim do przepisów prawa wekslowego,które ściśle określają kiedy nie można się powoływać na stosunek podstawowy,a kiedy nie ma co do żadnych przeszkód.

    Odpowiedz
  • Witalis(2013-08-21 14:45) Zgłoś naruszenie 00

    Twierdzenie, że niedouczony prawnik szkodzi społeczeństwu, to tak jakby stwierdzić, że nieważne co zrobiłeś, ważne kto cię reprezentuje.

    Natomiast warto zauważyć ile szkód wywołują w pełni douczeni prawnicy, reprezentując różnych oszustów, jak np. radca prawna, która reprezentowała Internetq sp. z o.o. współpracującą z Centertel sp. z o.o. przy wyłudzaniu od ludzi pieniędzy, gdy spółki te wmawiały ludziom, że już wygrali BMW, a mają tylko dla formalności słać kosztowne SMSy.
    Przykładów douczonych prawników reprezentujących różnych oszustów można by mnożyć.

    Zatem to nie profesjonalizm w znajomości prawa ma decydować o wygrywaniu słusznych spraw i o sprawiedliwych wyrokach, ale mądre prawo i uczciwi sędziowie.
    Strona sporu ma jedynie powiedzić i udowodnić co się jej w życiu przydażyło i czego w tych okolicznościach chce, a sprawa powinna być wygrana. Uprawnienia formalne powinny być zawarte w pouczeniach.

    Wiem, że nie o takim prostym prawie marzą adwokaci i radcowie :)

    Odpowiedz
  • Jeżeli egzaminu radcowskiego(2013-08-21 14:40) Zgłoś naruszenie 00

    ma odpowiadać poziomowi przygotawania,to znaczy,że ostatnio zdała go rzesza osób,nie rozumiejących nic z podstawy procedury cywilnej,prawa wekslowego oraz K.P.A.Zresztą ci nowi radcy nie są ważni itak będą bezrobotni.Bardziej przeraża fakt,że ci co układali wytyczne do zadań z ostatnich dwóch lat,też mają spore luki.Nie jest to śmieszne,że Sędzia Naczelnego Sądu Administracyjnego uważa,że profesjonalny radca powinien napisać skargę o stwierdzenie nieważności,tylko po to,żeby organ poprawił procedurę i dalej gnębił obywatela zgodnie z procedurą.Radca profesjonalny według tych wytycznych,nie musi wcale zauważać okoliczności,które mogą dać inny wynik,w nowym postępowaniu.

    Odpowiedz
  • Adam(2013-08-21 13:56) Zgłoś naruszenie 00

    Tytuł radcy prawnego to wielu robi już tylko po to aby pochwalić się znajomym i rodzinie bo pożytku to z niego nie będą mieć żadnego.
    A ci co skończyli aplikację i uzyskali tytuł radcy prawnego to pracują bardzo często za 2 tysiące albo i niżej i to z pocałowaniem ręki że pracę w ogóle mają.
    Duża liczba radców już obecnie albo pracuje poza zawodem albo jest bezrobotna.

    Odpowiedz
  • j(2013-08-21 11:31) Zgłoś naruszenie 00

    Do prosimy nie przesadzać - znakomity komentarz, najgorsi są parapolityko-włodarze. Trzeba jeszcze przypomnieć w tym zestawieniu o klerze katolickim spod znaku ojca dyrektora i miernych ale wiernych mediach..

    Odpowiedz
  • prosimy nie przesadzać(2013-08-21 11:06) Zgłoś naruszenie 00

    Niedouczony prawnik nie zagraża społeczeństwu. Zagraża co najwyżej swoim klientom. A i to w ograniczony sposób, bo w sądzie siedzie jeszcze taki człowiek, który nazywa się >s ę d z i a<, który w europejskiej tradycji sam ma obowiązek znać prawo (iura novit curia). Czyli de facto strony powinny przedstawić fakty, a prawnie powinien rozstrzygnąć sędzia.

    Społeczeństwu to może zagrażać jakiś polityk-prawotwórca - którym może być każdy z dowolnym wykształceniem. Może zagrażać lekarz - który rozpowszechnia nieprawdziwe przesądy. Możę sędzia, który jeśli sądzi źle to podważa autorytet państwa.
    Ale na pewno radca prawny społeczeństwu nie zagraża. Podobnie jak nie zagraża społeczeństwu księgowa czy kasjerka w banku.

    Odpowiedz
  • Witalis(2013-08-24 19:07) Zgłoś naruszenie 00

    Do @ tego wyżej, co nie potrafi się nazwać.
    Choć w wielu kwestiach masz rację, to w jeszcze większej masz założenia dogmatyczne, uproszczone i po prostu nieprawdziwe. Nawet w swym zapaleniu nie dostrzegasz wewnętrznych sprzeczności tego co piszesz. Myślę, że jesteś czytelnikiem NCz! lub Naszego Dziennika.
    Niezależnie od wielu nietrafnych uproszczeń - masz rację, że uprawnienie do sądowej reprezentacji nie powinno być ograniczone. Poszanowanie swobodnego prawa wyboru reprezentanta jest przejawem podmiotowego traktowania ludzi, a w przeciwnym wypadku, raczej dbałością o interes przedstawicieli korporacji. Brak poszanowania swobody wyboru pełnomocnika pośrednio też dowodzi, że w sądzie nie chodzi o sprawiedliwość, skoro bez adwokata podsądny miałby osiągnąć niesprawiedliwy wyrok.

    Odpowiedz
  • nie w tym kraju(2013-08-24 09:15) Zgłoś naruszenie 00

    Jak możesz porównywać medycynę do prawa, prawo nie jest tak prestiżowe jak medycyna zobacz, kto kończy studia zaoczne prawa (chroń nas Panie), kto kończy prywatne uczelnie na tym kierunku. Poza tym prawo jest dużo łatwiejsze niż medycyna, jak taki lekarz skończy studia, to się tylko doszkala, powstają nowe techniki leczenia dzięki informatyce, pomocy komputerów, laserów itd. Kości nogi dalej są takie same, ręki, wątroba ludzka dalej działa tak samo itd. A prawo się zmienia, ci co skończyli prawo w 1995 roku nie wiedzieli na studiach czym jest ustawa o zamówieniach publicznych, o finansach publicznych, bo ich niebyło itd. A lekarze, kości nogi dalej wiedzą jakie są, bo to się nie zmieniło i jest stałe jak 2x2=4 i to się nie zmienia, a prawo non stop się zmienia, także po 5 latach studiów czy 10 latach po studiach, to czego się nauczyli jest nieaktualne w większości, więc się nie doszkalają, jak lekarze, tylko uczą się od początku jaki tu sens? Poza tym prawo ma być proste i zrozumiałe dla adresata, więc teoretycznie każdy obywatel musi je sobie sam odczytać i zrozumieć nie potrzebuje prawnika, jak jest inaczej to znaczy, że z prawem jest coś nie tak…a medycyna nie musi być prosta i zrozumiała dla adresata czyż nie? Prawo jako studia prestiżu już nie mają, to taka „administracja+” na WPiA „+”, bo można startować na wyższe urzędy np. sędziego, czego po administracji tej zwykłej sztucznie nie można. Poza tym prawo jest w każdej dziedzinie życia nawet w medycynie, każdy jak siedzi w danej działce prawa, jest w niej dobry i może być nawet po szkole rolniczej nie musi kończyć prawa, np. jak jest naczelnik w policji to po 25 latach pracy zna się na prawie wykroczeń, jak ktoś pracuje w prawie budowlanym 15 lat to się na tym zna, jak ktoś jest głównym księgowym to się zna na prawie o rachunkowości niema siły, aby było inaczej, więc zawód prawnika jest, bo występuje blokada, że musi przed sądem być np. adwokat, czy na dane stanowisko wymaga się studiów prawniczych, nie umiejętności tylko studiów prawniczych, czyli ustawodawca wychodzi z założenia, że jak ktoś kto skończy zaocznie prawo w prywatnej szkółce jest lepszy niż np. ktoś po dziennych studiach administracji na UJ, i ustawa mówi musi mieć wykształcenie prawnicze, a administracji na siłę i sztucznie do takiego zaliczać nie chcą, więc biorą łajzę po prywatnych szkołach….więc jak jakiś „prawnik” porównuje się do lekarzy to po cichu odpowiadam ŚMIECHEM! PS. Nigdy nie słyszałem od lekarzy żeby mówili:, no my jesteśmy jak prawnicy blablabla, no śmiech na sali i żenada.

    Odpowiedz
  • państwo w państwie(2013-08-21 11:24) Zgłoś naruszenie 00

    Prawo reprezentacji przed sądem powinien mieć każdy, kto się daną gałęzią prawa zajmuje od lat i ma w niej doświadczenie i kogo wybiorę sobie JA na własny koszt i odpowiedzialność, ryzykując przegranym procesem i tak np. główny księgowy w firmie, banku czy urzędzie to prawnik od prawa o rachunkowości, bankowego, podatkowego on stosuje to prawo w praktyce, w pracy przez 20 lat i musi je znać, niema siły. Urzędnik w ministerstwie, urzędzie wojewódzkim, marszałkowskim, skarbowym itd. to też prawnik, on musi znać prawo, wydając na co dzień decyzje administracyjne na podstawie kpa i materialnego, ordynacji podatkowej i innych aktów prawnych, rozporządzeń ministrów, które są też sporządzane przez urzędników i innych unijnych przepisów. Urzędnicy przeprowadzają zamówienia publiczne, pozyskują środki unijne, więc dlaczego nie mogą mnie reprezentować w sądzie w tym co się zajmują na no dzień. Prawo jest wszędzie, jest w każdej dziedzinie naszego życia, wszystko jest uregulowane, jest go tyle, że nie jest się w stanie znać wszystkiego, jest to fizycznie niemożliwe i np. policjant nie zna się na prawie finansowym, bo mu to nie potrzebne, a księgowy na prawie wykroczeń, bo mu to też niepotrzebne i tego nie śledzą tych zmian, orzeczeń, literatury itd. Jak ten policjant będę miał problem z finansowego to pójdzie do księgowego czy do kogoś, kto się tym zajmuje, na co dzień, w pracy, a jak księgowy będzie miał problem z wykroczeniami, to pójdzie do oficera policji lub adwokata lub funkcjonariusza ABW jak będzie znał – proste. To samo z reprezentacja przed sądem, ale nie! Palestra nie pozwoli! Wiadomo, że jak będę mieć problem z wykroczeniami to nie pójdę do doradcy podatkowego, a jak będę mieć problem z podatkami to nie pójdę do policjanta, oczywiście teoretycznie to możliwe, ale przegram proces – proste, więc nie muszę iść do radcy, adwokata, bo mam prawników dookoła siebie – ludzi zajmujących się tym, na co dzień w pracy od 15<x lat. Chyba, że chcę iść do adwokata to mam taką możliwość. Idę jak uznam, że jest lepszy i tańszy, to idę. Wszyscy powinni mieć w tej kwestii wolny wybór, a wymiar sprawiedliwości to jest sąd i to on będzie oceniał mojego reprezentanta i mnie, a jak zostać sędziom to już kwestia państwa, nie interesuje mnie to, mi chodzi o reprezentacje przed sądem. Druga sprawa to kwestia taka, że jak jakiś policjant mnie złapie, wlepi mandat itd. To on nie będzie mnie mógł jednocześnie bronić, ale bronić mnie będzie mógł znajomy inny policjant nawet z innego miasta czy województwa, po służbie, po cywilnemu, jako dodatkowe zajęcie, jako cywil, oczywiście płatnie. Jeżeli nie chcecie tych ludzi, którzy spokojnie mogą to robić dopuszczać bez tzw. „aplikacji” to dopuście ich do egzaminu, nie tylko po prawie, ale też po innych kierunkach, nie każdy za młodego szedł na prawo, może ktoś jest inżynierem, ale zajmuje się właśnie prawem od 20 lat, może ktoś skończył ekonomię, administrację i co zajmuje się prawem na co dzień 20 lat i nie może podejść do egzaminu, bo nie skończył prawa?, przecież pytania są takie same dla każdego i opłatę by wnieśli, jaki problem, a aplikacja, jako taka zostałaby dla studentów prawa, chociaż moim zdaniem ona niema sensu, a to, co jest teraz jest niekonstytucyjnym ograniczeniem prawa wyboru, tylko dlatego, że ktoś 20 lat temu nie poszedł na prawo tylko na np. architekturę, administracje czy ekonomię, jaki sens? Jeżeli ktoś mi mówi, że skończył prawo i aplikację i zna się na każdej gałęzi prawa ma w niej doświadczenie i umiejętności to odpowiadam śmiechem, oni po tych aplikacjach i tak się specjalizują w 1-2 góra 3 gałęziach. Czyli jak ktoś się specjalizuje w prawie administracyjnym to wie tyle, co urzędnik, jak w finansowym to tyle, co urzędnik skarbówki, księgowy, a jak ktoś w wykroczeniach to wie tyle co oficer policji ze stażem jakiś naczelnik, komendant, przykro mi tak niestety jest. I na koniec powiem wam jak ktoś jest po prawie to teoretycznie powinno mu być łatwiej zdać egzamin, więc o co chodzi? Moim zdaniem egzamin powinien być dzielony na moduły, moduł karny, cywilny, administracyjny, finansowy itd. itd. niema sensu wkuwać wszystkiego, żeby i tak zapomnieć to i siedzieć w jednej, dwóch gałęziach i tak np. policjanci by sobie zdawali moduł karny tzn. prawo karne, wykroczeń, postępowanie karne itd., księgowi finansowe, podatkowe, gospodarcze itd., urzędnicy w zależności jakim prawem się zajmują. I tak powinien wyglądać ten egzamin, jak już ma być. Dany moduł daje uprawnienia w danej działce prawa, gdzie się jest dobrym, ale najlepszym rozwiązaniem jest to co na początku całkowita wolność wyboru reprezentanta przez WSA, NSA, SN itd. tak jak wolność gospodarcza, wyznania, wybór sklepu do którego idę itp.

    Odpowiedz
  • Może ktoś(2013-08-21 15:19) Zgłoś naruszenie 00

    kto się podpisał podn tegorocznymi wytycznymi cywilnego,powie jasno,co by właściwie zaskarżył jako profesjonalny radca w tej sprawie.

    Odpowiedz
  • abc(2013-08-22 11:50) Zgłoś naruszenie 00

    W spółdzielniach mieszkaniowych takich jest multum prawników pustogłówców!

    Odpowiedz
  • układ zamknięty wita(2013-08-21 21:47) Zgłoś naruszenie 00

    rozpoczyna się proces zamykania drogi do zawodu. ot, deregulacja. teraz będą na egzaminach zawodowych kosić, a ministerstwo i sądy będą przyklepywać. O tempora, o mores.

    Odpowiedz
  • Andrzej(2013-08-21 21:21) Zgłoś naruszenie 00

    Do clerk
    Do cllerk
    Nie do końca mnie zrozumiałeś. Znam adwokatów którzy skończyli tę tak idealizowaną starą aplikację i zdawali te tak chwalone ustne egzaminy a reprezentują poziom kauzypedy. Tak to w życiu jest egzaminy same z siebie dobrego fachowca nie czynią. Z drugiej strony trudno sobie wyobrazić aby władze publiczne nie brały jakieś odpowiedzialności za jakość usług prawnych. Ja nie twierdzę, że nie ma pola manewru do deregulacji np w zakresie obsługi przedsiębiorców.

    Odpowiedz
  • krol(2013-08-21 19:48) Zgłoś naruszenie 00

    Czy jaki kolwiek zawód bardziej zagraża społeczeństu,niż poseł i senator w obecnym wydaniu ?
    Popatrzcie na rządzących i pałac-wnioski sami wyciągnijcie.Pisanie takich bzdur na zlecenie klanów-w obronie koryta, to ujma dla uczciwych dziennikarzy.

    Odpowiedz
  • clerk(2013-08-21 18:53) Zgłoś naruszenie 00

    Do Andrzej
    Porównywanie zakresu odpowiedzialności prawnika do inżyniera czy lekarza jest absurdem.
    Źle obliczone elementy nośne moga zabić mnóstwo ludzi.
    Źle napisany pozew nie zabije nikogo.
    Źle postawiona diagnoza może zabić człowieka
    Przegrana sprawa w sądzie nikogo nie zabije, w dodatku można od niej apelować, a potem nawet kasować.

    Zakres odpowiedzialności radcy prawnego należy do jednego z najmniejszych. Zakres odpowiedzialności radcy prawnego leży gdzieś na poziomie, doradcy finansowego czy bankowego. Działania radcy prawnego (i adwokata też) mają zerowe szanse kogoś zabić czy uczynić kaleką. Niedouczony radca prawny to po prostu szkodnik finansowy - nic więcej.
    Wymyślanie absurdalnej legendy, że oto niedouczony prawnik zaszkodzi społeczeństwu - to jakieś histeryczne urojenia :)).

    BTW Pracowałem w zakładach pracy gdzie pracowali też niedouczeni radcowie prawni. I nic sie nie stało. Po prostu każdy wiedział, że do radcy prawnego szło się po pieczątkę, a nie po poradę. I społeczeństwo nie ucierpiało mimo ich niedouczenia, bo tak naprawdę to w większości firm radca niczego pozytywnego nie wnosi. Przydatni są natomiast in house lawyers, bo to specjaliści, nie tracący czasu na aplikacjach na uczenie sie niepotrzebnych rzeczy.

    Odpowiedz
  • Andrzej(2013-08-21 17:43) Zgłoś naruszenie 00

    Fakt niedouczony prawnik podobnie jak inżynier lekarz i wiele innych zawodów zagraża społeczeństwu. Aplikacja, egzamin a potem rynek pozwalają ograniczyć liczbę takowych ale nie ma co się łudzić, że znikną.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane