To chyba ostatnia już ze spraw sądowych, jakie wytoczył mężczyzna, któremu nie podobało się, że ktoś umieścił zdjęcia klasowe w popularnym serwisie społecznościowym. Fotografie zrobiono przed trzydziestoma laty, były czarno-białe i widniało na nich wiele twarzy. Zostały podpisane, pojawiło się także imię i nazwisko mężczyzny. Ten domagał się usunięcia tych danych. Gdy generalny inspektor ochrony danych osobowych odmówił wydania takiej decyzji, spór trafił do sądu. Ostatecznie Naczelny Sąd Administracyjny przyznał rację skarżącemu, uznając, że zdjęcia w połączeniu z imieniem i nazwiskiem stanowią dane osobowe (sygn. akt I OSK 667/09). Portal skasował zarówno fotografie, jak i podpis.

Po wygraniu tej sprawy mężczyzna zażądał od NK 70 tys. zł zadośćuczynienia. Gdy serwis odmówił, skierował sprawę do sądu. W pozwie domagał się 20 tys. zł zadośćuczynienia i zapłaty 50 tys. zł na cel społeczny. Dużo bardziej kosztowne byłyby przeprosiny w trzech stacjach telewizyjnych. W wyroku, którego uzasadnienie właśnie opublikowano, Sąd Okręgowy we Wrocławiu oddalił wszystkie żądania.

Mężczyzna powoływał się na ustawę o prawie autorskim i prawach pokrewnych (t.j. Dz.U. z 2006 r. nr 90, poz. 631 z późn. zm.) i przewidzianą w niej ochronę wizerunku. Sąd uznał jednak, że akurat w przypadku tych fotografii była ona ograniczona art. 81 ust. 2 pkt 2 tej ustawy. Zgodnie z nim można bez zgody rozpowszechniać wizerunek osoby stanowiący jedynie szczegół całości takiej jak np. zgromadzenie.

Sąd podkreślił, że termin „zgromadzenie” należy pojmować szeroko, a nie w rozumieniu przepisów ustawy – Prawo o zgromadzeniach (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 397).

– Chodzi o zbiorowość osób, niezależnie do tego, czy zebrały się przypadkowo, czy też stanowiły grupę zorganizowaną. Osoba, której wizerunek miałby zostać naruszony przez rozpowszechnianie wizerunku zbiorowości, musiałaby zostać przedstawiona na tle zbiorowości lub krajobrazu czy też być wyraźnie z tej zbiorowości wyodrębniona – uzasadnił wyrok przewodniczący składu Krzysztof Rudnicki.

– Jeżeli wykonanie zdjęcia czy nagrania nie było ukierunkowane indywidualnie na jedną osobę, stanowi ona wówczas element składowy całości i nie jest wymagane zezwolenie na publikację wizerunku – dodał.

To bardzo ważny wyrok. Gdyby sąd doszedł do odmiennych wniosków, to z wszystkich portali musiałyby zniknąć zdjęcia grupowe, chyba że każda z uwidocznionych na nich osób wyraziłaby zgodę na ich publikację.

Janusz Piotr Kolczyński, radca prawny ze specjalizującej się w prawie autorskim kancelarii C.R.O.P.A., zgadza się z wyrokiem.

– Zabrakło mi w nim jedynie kontekstu użycia zdjęcia. Inaczej można je postrzegać w serwisie takim jak Nasza -Klasa, a inaczej w portalu randkowym. Liczy się kontekst, w jakim zdjęcie zawierające chroniony wizerunek będzie użyte, a nie tylko kontekst, w jakim zostało wykonane – zwraca uwagę.

Co ciekawe, sąd miał wątpliwości, czy w przypadku Naszej-Klasy w ogóle można mówić o rozpowszechnianiu wizerunku.

– Portal społecznościowy adresowany jest przede wszystkim do uczestników, osób mających założone na nim profile, korzystających z jego zasobów. Zatem opublikowanie na nim zdjęć klasowych nie jest skierowane do nieograniczonego kręgu osób, będących jedynie potencjalnymi użytkownikami sieci internetowej, ale do kręgu z założenia zawężonego – zauważył sędzia Krzysztof Rudnicki.

Pozew dotyczył również naruszenia dóbr osobistych, ale tego także sąd się nie dopatrzył. – Powód został ujęty na fotografii w standardowej, codziennej sytuacji. Żadne ze zdjęć nie przedstawia powoda w jakikolwiek sposób uwłaczający jego godności – podkreślił.

ORZECZNICTWO

Wyrok Sądu Okręgowego we Wrocławiu, sygn. akt I C 327/11.