Latem ubiegłego roku w Sądzie Okręgowym w Częstochowie miała się odbyć rozprawa apelacyjna przeciwko Edmundowi i Danielowi Mzykom ze znanej rodziny inwestorów giełdowych. Ich wspólnicy (m.in. Janusz Tobijański) ze spółki BMT Sport zarzucali im zwołanie nielegalnego walnego zgromadzenia i podjęcie nieważnych uchwał.

Ostrzegali o przedawnieniu

Sąd pierwszej instancji uznał oskarżonych winnymi popełnienia przestępstwa z art. 13 par. 1 kodeksu karnego (zamiar popełnienia czynu zabronionego) w związku z art. 272 k.k. (wyłudzenie poświadczenia nieprawdy przez podstępne wprowadzenie w błąd funkcjonariusza publicznego). Zasądził karę 10 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata i po 7,5 tys. zł grzywny. Jednocześnie jednak uniewinnił podsądnych od zarzutu popełnienia przestępstw określonych w art. 270 k.k. par. 1 (podrabianie lub przerabianie dokumentów) i w ówczesnym art. 585 kodeksu spółek handlowych (działanie na szkodę spółki).

Skazani złożyli od tego wyroku apelację. Jednak im bliżej było do rozprawy w II instancji, tym pojawiało się więcej wątpliwości co do charakteru czynu. Sąd pierwszej instancji uznał bowiem, że doszło do przestępstwa ciągłego, które trwało od momentu zwołania nieważnego zgromadzenia wspólników 5 sierpnia 2002 r. aż do wydania orzeczenia sądu o jego nieważności, czyli 28 października 2005 r. Ale istniało ryzyko, że sąd apelacyjny stwierdzi, iż przestępstwo trwało tylko od momentu zwołania nielegalnego walnego do czasu złożenia na jego podstawie wniosków do KRS, czyli do 7 sierpnia 2002 r. Wówczas przedawnienie nastąpiłoby 7 sierpnia 2012 r.

Dlatego Janusz Tobijański już w czerwcu 2012 r. wysyłał do Sądu Okręgowego w Częstochowie pisma, w których wskazał, że w zależności od oceny prawnej, jakiej dokona sąd, z początkiem sierpnia 2012 r. może dojść do przedawnienia.

W odpowiedzi Rafał Olszewski, przewodniczący VII Wydziału Karnego Odwoławczego Sądu Okręgowego, poinformował, że „wyznaczenie terminu rozprawy w miesiącu lipcu nie jest możliwe, albowiem sędzia sprawozdawca będzie przebywał w tym czasie na wcześniej zaplanowanym urlopie. Inni sędziowie orzekający w wydziale również będą na urlopach albo mają już wcześniej wyznaczone rozprawy”. W takim samym tonie sąd odpowiadał na monity Sądu Apelacyjnego w Katowicach.

Kiedy rozprawa wreszcie się odbyła, sędziowie uchylili wyrok sądu pierwszej instancji i umorzyli postępowanie karne – ze względu na przedawnienie karalności zarzucanych czynów. Sąd uznał, że przestępstwo ciągłe miało bowiem miejsce tylko od 5 do 7 sierpnia 2002 r.

Sąd: Przecież to wysokiej klasy fachowiec

Po tym jak skarżący odwołali się do resortu sprawiedliwości, a sprawę opisał DGP, zastępca rzecznika dyscyplinarnego Sądu Apelacyjnego w Katowicach ponownie zbadał sprawę. Efektem jest wszczęcie postępowania wobec sędzi sprawozdawcy.

– Przedawnienie nastąpiło na skutek zmiany opisu czynu. Gdyby nie to, sprawa nie byłaby przedawniona – zaznacza sędzia Robert Grygiel, prezes Sądu Okręgowego w Częstochowie.

– To efekt decyzji składu sądzącego podjętej na naradzie niejawnej. Stało się źle i ja tego nie kwestionuję, bo nie powinno dojść do przedawnienia. Powiem rzecz niepopularną, ale jest to wkalkulowane w ryzyko funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości – dodaje sędzia Grygiel i przypomina, że akt oskarżenia został wniesiony po pięciu latach od popełnienia przestępstwa, a sama sprawa była procedowana w sądzie okręgowym de facto kilka miesięcy.

– Sędzia Gałkowska jest wysokiej klasy fachowcem i wzorem dla wielu innych. Ta sytuacja jest dla nas szokiem – przyznaje prezes sądu.

Co może grozić sędziemu

Karami dyscyplinarnymi są:

● upomnienie,

● nagana,

● usunięcie z zajmowanej funkcji,

● przeniesienie na inne miejsce służbowe,

● złożenie sędziego z urzędu.