Wczoraj SN zajmował się kolejnymi odwołaniami od decyzji ministra w sprawie przeniesienia sędziów zlikwidowanych sądów na inne miejsce służbowe. W trakcie rozpoznawania tych spraw postanowił przedstawić TK pytanie prawne: czy art. 75 par. 3 ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych (Dz.U. z 2001 r. nr 98, poz. 1070 ze zm.) nie narusza ustawy zasadniczej. Zgodnie z tym przepisem do przeniesienia sędziego konieczna jest jego zgoda. Wyjątek od tej reguły dotyczy likwidacji sądu. SN chce, by trybunał zbadał czy te zasady nie naruszają gwarancji nieusuwalności sędziów.

W pozostałych rozpoznawanych sprawach z odwołań sędziów od decyzji ministra sprawiedliwości w tym przedmiocie SN odroczył ich rozpoznanie do czasu rozstrzygnięcia przedstawionego pytania prawnego przez sędziów konstytucyjnych.

Już kilkuset z nich wniosło odwołania, a SN nie pierwszy już raz się nad nimi pochyla. Niedawno wytknął resortowi, że decyzje o przeniesieniu sędziów likwidowanych jednostek mogły zostać podpisane przez nieuprawnioną osobę. To zaś może spowodować wyrzucenie do kosza tysięcy rozstrzygnięć wydanych przez składy, w których zasiadał nieprawidłowo przeniesiony sędzia.

– Jeżeli potwierdzi się, że decyzja została podpisana przez osobę nieuprawnioną, to będzie to miało zasadniczy skutek dla spraw rozpoznawanych przez skład, w którym zasiadał przeniesiony sędzia – wskazuje sędzia Rafał Puchalski ze Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”. W konsekwencji może dojść do powtarzania tysięcy procesów w całym kraju.

To zaś pociągnęłoby za sobą lawinę kolejnych problemów. W takiej sytuacji strony tych postępowań mogłyby nawet występować o odszkodowania od Skarbu Państwa za poniesione straty.

27 marca TK orzekł, że minister miał prawo dokonać reorganizacji, ponieważ nie oznaczało to zmiany ustroju sądownictwa. Oznacza to, że minister ma wolną rękę w zakresie tworzenia i znoszenia sądów.

324 odwołania sędziów przeniesionych do innych sądów wpłynęły do wczoraj do SN