Niestety, ustalenie, w jakich bankach bliski zmarły gromadził oszczędności jest dość trudne. Pierwsze kroki, jakie powinien poczynić nasz czytelnik, skoro krewny nie zostawił testamentu, to zgłosić się do sądu rejonowego właściwego dla ostatniego miejsca zamieszkania spadkodawcy wraz z wnioskiem o stwierdzenie nabycia spadku. Wniosek powinien zawierać imię, nazwisko oraz adres zamieszkania składającego, imię, nazwisko oraz datę śmierci i ostatni adres zmarłego, dokładne dane personalne i adresy wszystkich spadkobierców.

Postanowienie o stwierdzeniu nabycia spadku sąd wydaje po przeprowadzeniu rozprawy, na której powinni stawić się wszyscy, którzy mogą być uznani za spadkobierców ustawowych. Taką decyzję sąd wyda najwcześniej sześć miesięcy od śmierci spadkodawcy. Czas oczekiwania może być krótszy, pod warunkiem jednak, że wszyscy potencjalni spadkobiercy złożyli oświadczenie o przyjęciu lub odrzuceniu spadku.

Orzeczenie o stwierdzeniu nabycia spadku można też uzyskać znacznie szybciej u notariusza, jednak wiąże się to z kosztami. Opłaty mogą wynieść nawet do 700 zł. U notariusza również muszą się stawić wszyscy potencjalni spadkobiercy.

Gdy postanowienie o stwierdzeniu nabycia spadku zostanie już wydane, spadkobiercy posługując się nim mogą starać się znaleźć i odzyskać pieniądze, które zmarły pozostawił na rachunkach bankowych lub na lokatach. Jeśli zostawił również informację, gdzie gromadził oszczędności, odzyskanie pieniędzy nie powinno nastręczać trudności.

Inaczej jest, gdy krewny zmarł niespodziewanie i żadnych wiadomości o miejscach, na których trzymał oszczędności, nie ma. Wówczas trzeba to ustalić samemu – odnaleźć rachunki bankowe, numery kont mogą także znajdować się w korespondencji prowadzonej ze spółdzielnią mieszkaniową, firmą ubezpieczeniową lub operatorem telekomunikacyjnym. Jeśli poszukiwania się nie powiodą, warto zgłosić się do miejsca pracy zmarłego, do ZUS bądź KRUS z prośbą o wyjaśnienia, czy wymienione instytucje mają informacje o jego ewentualnych kontach bankowych. Istnieje bowiem szansa, że za pomocą kont dokonywał operacji – płacił składki lub podatki. Można także wystąpić do sądu, by ten zwrócił się do banków, na przykład znajdujących się najbliżej miejsca zamieszkania zmarłego o informację, czy miał on w ich placówkach założone konto.

To niestety jedyny sposób, by dowiedzieć się, czy i w których bankach bliski zmarły gromadził oszczędności. Nie istnieje bowiem żaden rejestr, za pomocą którego można by dotrzeć do takich danych. Same banki również takich informacji nie posiadają, dopóki nie zostaną one im dostarczone. W uzyskaniu danych o oszczędnościach gromadzonych w bankach lub innych instytucjach finansowych spadkobiercy są zdani wyłącznie na siebie. Ani Komisja Nadzoru Finansowego, ani rzecznik ubezpieczonych nie okażą się pomocni.

Aby odzyskać środki zgromadzone przez zmarłego krewnego, trzeba zatem wykazać się olbrzymią cierpliwością i liczyć na łut szczęścia przy szukaniu rachunków lub sprawozdań przesyłanych do klientów przez instytucje finansowe (taka korespondencja wysyłana jest najczęściej raz w roku), albo informacji w komputerze zmarłego. Jeśli szczęście dopisze, trzeba zgłosić się do odpowiednich instytucji finansowych wraz z aktem zgonu oraz stwierdzeniem nabycia spadku i poprosić o informację na temat zgromadzonych środków.

Instytucje finansowe wymagają, by uprawnieni sami zgłaszali się po oszczędności krewnych. Pieniądze czekają na nich na specjalnych kontach przez dziesięć lat. Jeśli nikt się po nie w tym terminie nie zgłosi, konta są likwidowane, a zgromadzone środki przechodzą na rzecz banku.

Podstawa prawna

Art. 926–940, art. 1025–1029 ustawy z 23 kwietnia 1964 r. – Kodeks cywilny (Dz.U. z 1964 r. nr 16, poz. 93)

Art. 55–57 ustawy z 29 sierpnia 2007 r. – Prawo Bankowe (Dz.U. z 1997 r. nr 140, poz. 939).

PORADA EKSPERT

Łukasz Barszcz adwokat, Kancelaria Adwokacka Łukasz Barszcz

Aby odpowiedzieć na pytanie, czy pan Marek może dziedziczyć po wuju, należy odnieść się do art. 931 oraz 932 Kodeksu cywilnego. Artykuł 931 k.c. stanowi, iż w pierwszej kolejności do dziedziczenia z ustawy powołane są dzieci spadkodawcy oraz jego małżonek. Jeżeli dziecko spadkodawcy nie dożyło otwarcia spadku, udział spadkowy, który by mu przypadał, przypada jego dzieciom w częściach równych. Przepis ten stosuje się odpowiednio do dalszych zstępnych. Jeżeli wuj pana Marka: nie miał żony, bądź nie dożyła ona otwarcia spadku, nie miał dzieci bądź nie dożyły otwarcia spadku oraz nie pozostawiły po sobie żyjących dzieci, wnuków, prawnuków itd., to w dalszej kolejności dziedziczyć będą rodzice wuja. Jeżeli i oni nie dożyli momentu otwarcia spadku, lub dożyło tylko jedno z nich, powołane do spadku będzie rodzeństwo spadkodawcy w częściach przypadających nieżyjącemu z rodziców spadkodawcy. Dopiero w sytuacji, gdy również rodzeństwo spadkodawcy nie dożyło otwarcia spadku, powołanymi do spadku będą dzieci rodzeństwa spadkodawcy, a więc w naszym przypadku pan Marek (art. 932 par.5 K.C.). Tak więc nasz czytelnik może dziedziczyć po wuju, jeżeli spadkodawca w chwili śmierci nie posiadał żony lub dzieci, wnuków, prawnuków itd., rodziców oraz żyjącego rodzeństwa.