– Działkowcom chcemy zagwarantować dalsze użytkowanie ogrodów oparte na umowach bezterminowych – tłumaczy poseł Stanisław Huskowski (PO), sprawozdawca projektu.

Ustawa zobowiązuje właścicieli, czyli gminy lub Skarb Państwa, aby zapewnili wszystkim dotychczasowym działkowcom dalsze korzystanie z działek w oparciu o umowy.

– W praktyce będzie wyglądało to tak: właściciele zawrą umowy o prowadzenie ogrodów ze stowarzyszeniami, natomiast te podpiszą umowy o korzystanie z ogrodów z poszczególnymi działkowcami – dodaje poseł.

W Sejmie jest już kilka konkurencyjnych projektów, m.in. obywatelski, Solidarnej Polski, Sojuszu Lewicy Demokratycznej.

– Sojuszników będziemy szukać wśród tych, którzy mają podobne pryncypia – zapowiada Stanisław Huskowski.

Do jakiego projektu jest najbliżej pomysłowi PO?

– To zależy, w jakiej sprawie. Jeśli chodzi o likwidację PZD, to Solidarna Polska zgłosiła podobny projekt. Natomiast co do sposobu zarządzania ogrodami w formie stowarzyszeń to jest nam po drodze z projektem obywatelskim. Tyle że ten nie respektuje w pełni wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Przewiduje bowiem, że PZD będzie mógł być przekształcony w stowarzyszenie ogrodowe. A to według mnie wybieg, aby utrzymać monopol związku. Zmieniłaby się tylko nazwa – mówi poseł.

Wstępnie pomysł PO podoba się niepokornym działkowcom, którzy już dziś tworzyli własne stowarzyszenia i kwestionowali przywództwo PZD. Obawiają się tylko konieczności zawierania ok. miliona umów, bo tylu jest według szacunków użytkowników działek. Postulują też przeprowadzenie kontroli w PZD, np. przez NIK.

– Jest ustawa – Prawo o stowarzyszeniach i wszystkie organizacje społeczne powinny w oparciu o nią funkcjonować, także działkowcy. Mamy ponad 30 stowarzyszeń wpisanych do Krajowego Rejestru Sądowego, które dziś funkcjonują i zarządzają działkami – mówi Wiesław Czaplicki, prezes Stowarzyszenia Ogrodów Działkowych.

Posłowie PO deklarują, że dla samych działkowców niewiele się zmieni.

– Opłaty pozostaną na podobnym poziomie. Będą wnoszone na rzecz właściciela. Działkowcy zyskają większą pewność, bo umów nie będzie można ot tak rozwiązać – argumentuje Stanisław Huskowski.

Tłumaczy także, dlaczego projekt nie przewiduje możliwości wykupu działek.

– W większości są to grunty gminne. Uważamy, że nie należy robić wyjątku i przewidywać specjalnej ścieżki wykupu dla wąskiej grupy. Są przecież przepisy ustawy o gospodarce nieruchomościami, która mówi o zasadach zbywania gruntów gmin – mówi poseł.

Przyznaje także, że w wyjątkowych przypadkach będzie możliwość rozwiązania umów w celu likwidacji ogrodu lub jego części z sześciomiesięcznym wypowiedzeniem. Jednak tylko z powodu realizacji celu publicznego, określonego w odrębnych ustawach, lub celu zgodnego z obowiązującym miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego.

– Wówczas gmina będzie musiała na swój koszt odtworzyć ogród w innym miejscu i wypłacić działkowcom odszkodowania – tłumaczy Stanisław Huskowski.