Prezes Trybunału Konstytucyjnego Andrzej Rzepliński przekazał na pańskie ręce dokument zawierający propozycje zmian w ustawie o Trybunale Konstytucyjnym. Czy to jest już projekt, z którym wystąpi prezydent z inicjatywą ustawodawczą?

Możemy mówić o projekcie, ale jeszcze na wstępnym etapie. Wymaga bowiem wciąż przedyskutowania pewnych kwestii, aby mógł zostać wniesiony do laski marszałkowskiej przez prezydenta.

Propozycja wyszła od samego trybunału?

Tak. Sędziowie trybunału widzą w praktyce mankamenty obecnych uregulowań i mogą ocenić funkcjonowanie TK. Nie chodzi jednak o zmiany ustroju samego trybunału, tylko o kwestie organizacyjne. Teraz trzeba te propozycje ocenić od strony ich zasadności.

Jakie zmiany dotykają samych sędziów?

Trybunał proponuje, aby do końca uregulować status sędziego TK. Chodzi zatem o kwestię możliwości podjęcia przez niego pracy dodatkowej. Jest propozycja, by sędzia mógł podjąć taką pracę dodatkową, ale tylko u jednego pracodawcy.

A sędzia w stanie spoczynku?

Proponuje się, by mógł zostać powołany na stanowisko państwowe. Obecnie bowiem sędzia, który skończył swoją kadencję, cały czas pozostaje w stanie spoczynku, a przecież jego doświadczenie i ogromną wiedzę można by jeszcze wykorzystać z pożytkiem dla państwa. Kadencja sędziego trwa dziewięć lat. Jeżeli więc do trybunału trafia sędzia w wieku 40 lat, to po zakończeniu kadencji ma siłę i możliwości, aby kontynuować karierę na stanowisku państwowym. A dziś jest zablokowany.

Projekt przewiduje też propozycje dotyczące wyboru sędziów do TK? Prezes TK Andrzej Rzepliński od dawna wskazywał na potrzebę zmian w tym zakresie.

Tak. Projekt zawiera zmianę trybu desygnowania kandydatów. Trybunał zaproponował, żeby poszerzyć krąg podmiotów, które mogłyby zgłaszać kandydatów. Dziś mogą to zrobić wyłącznie posłowie. Projekt zakłada zaś, że takie uprawnienie dostaną obok posłów również środowiska prawnicze: wydziały prawa ośrodków akademickich czy korporacje prawnicze. Ostatecznie to i tak posłowie będą wybierać przyszłego sędziego, ale z szerszego grona kandydatów.

Zdarza się, że tymi kandydatami są posłowie. To najprostsza droga do TK?

Rzeczywiście były krytyczne głosy, że z ławy poselskiej dość łatwo przejść na krzesło sędziego trybunału. Pojawiają się zarzuty, że w ten sposób załatwia się sprawy polityczne, co też zostało uwzględnione w projekcie. Zapisano to tak, że poseł przez cztery lata po ukończeniu kadencji w parlamencie nie będzie mógł być wybrany do składu sędziów TK. To wyeliminuje bezpośrednie przejście z Sejmu do trybunału.

Prezes TK Andrzej Rzepliński od lat działa na rzecz transparentności doboru kandydatów na sędziów. Czy przyszli sędziowie powinni być lepiej prześwietlani?

Generalnie ta transparentność u nas jest. Jest bowiem ustawa, która obliguje złożenie przez kandydata na sędziego oświadczenia lustracyjnego. I tak rozumiem prześwietlanie sędziów: jako wykluczenie pełnienia tego stanowiska przez osobę, która dopuściła się czynów niegodnych, jakimi zajmuje się Instytut Pamięci Narodowej. Sędzią nie może być także osoba karana. Nie wyobrażam sobie jednak, żeby prześwietlać życie prywatne kandydata. W ten sposób doszlibyśmy do absurdu. Musi być granica i w moim przekonaniu jest nią ustawa lustracyjna i kwestia niekaralności.

Jakie zmiany zawiera projekt w zakresie pracy sędziów?

Reguluje kwestię doboru sędziów, którzy prowadzą sprawy. Nadal ma obowiązywać obecnie stosowany alfabetyczny tryb przydzielania sędziów do sprawy, ponieważ on jest najbardziej sprawiedliwy. Zdarzają się jednak przypadki, gdy taki sztywny zapis zawodzi, np. gdy sędzia wyznaczony zgodnie z tą kolejnością się rozchoruje. Dziś nikt inny nie może go zastąpić. A to oznacza, że może przedłużyć się termin rozpoczęcia pierwszego posiedzenia, co stwarza problemy, gdy sprawa jest pilna. Dlatego TK proponuje, żeby w takich wyjątkowych przypadkach prezes TK mógł wskazać innego sędziego, który będzie sprawozdawcą w tej sprawie.