– Docelowo wszystkie sądy powszechne, które korzystają z usług telefonii komórkowej, powinny zawrzeć umowy wykonawcze na podstawie zawartej przez Sąd Apelacyjny umowy ramowej. Liczba sztuk telefonów, które zostaną zakupione przez sądy, jest decyzją każdej jednostki (o ile uzna za konieczny zakup telefonów) – wyjaśnia nam Ministerstwo Sprawiedliwości.

Zagadka

Zakupami zbulwersowane jest jednak środowisko sędziów.

– Nie cieszę się z tych zakupów. Jestem przekonany, że żaden sędzia tych gadżetów nie dostanie. A poza tym, po co sędziemu smartfon? My nie mamy czasu na takie zabawy. Może otrzymają je jacyś funkcyjni w ministerstwie? Może prezesi sądów? Dla mnie to zagadka – mówi sędzia Maciej Strączyński, prezes Stowarzyszenia Sędziów „Iustitia”.

Nie sądzi także, aby smartfony dostali rzecznicy prasowi sądów.

– Tylko 56 sądom przysługuje rzecznik prasowy (okręgowych sądów jest 45, a apelacyjnych 11). Nawet jak w największych sądach jest ich dwóch – to i tak widać, że telefonów ma być znacznie więcej – wylicza sędzia Strączyński.

– Wiem teraz, na co poszły moje pieniądze, których Trybunał Konstytucyjny mi w ubiegłym tygodniu odmówił (chodzi o orzeczenie o konstytucyjności zamrożenia sędziowskich wynagrodzeń – red.) – dodaje.

Resort również nie potrafi wskazać, kto dostanie smartfony. Urzędnicy ministerstwa nie zdradzają też, po co.

– Umowy ramowe zawarte przez Centrum Zakupów dla Sądownictwa za blisko 30 mln złotych na zakup smartfonów i usług telefonii komórkowej w dobie corocznego zamrażania wynagrodzeń w sferze budżetowej są bulwersujące – ocenia Monika Krywow z Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Asystentów Sędziów.

– Jeżeli wywodzi się przed Trybunałem Konstytucyjnym, że przekraczamy progi ostrożnościowe deficytu państwa, tak jak to miało miejsce w sprawie wynagrodzeń sędziów, to tym bardziej takie zakupy nie powinny mieć miejsca – dodaje Krywow.

Również ona przypuszcza, że szeregowi sędziowie nie skorzystają na tym zamówieniu, a aparaty trafią do prezesów, wiceprezesów, dyrektorów i kierowników finansowych sądów.

– Z umów ramowych wynika bowiem, że mają one być kupowane po zakończeniu obecnie trwających umów, zawartych przed powstaniem Centrum Zakupów dla Sądownictwa. Tajemnicą poliszynela jest zaś, że telefony służbowe w sądach mają tylko te osoby. W znacznej części sądów nie ma nawet np. telefonów służbowych na potrzeby dyżurów aresztowych – wskazuje Krywow.

Oszczędności

– Oszczędności, ograniczenie liczby przeprowadzanych w sądownictwie postępowań przetargowych, uwolnienie zasobów ludzkich – to tylko niektóre korzyści, jakie daje działanie Centrum Zakupów dla Sądownictwa – mówił minister sprawiedliwości Jarosław Gowin w trakcie niedawnej konferencji w Sądzie Rejonowym dla Krakowa Nowej Huty.

Wyliczał oszczędności, jakie dzięki działaniu Centrum udało się osiągnąć. Wartość zakupów realizowanych w 2013 r., na które rozstrzygnięto już przetargi, wynosić będzie 420 milionów złotych. Ich przedmiotem będzie zarówno telefonia komórkowa, jak i służbowe samochody, usługi pocztowe, artykuły biurowe, paliwa do samochodów, systemy informacji prawnej. Szacowane oszczędności to ok. 17 proc., a więc 71,4 mln zł.