Zgodnie z art. 162 par. 1 ustawy o ustroju sądów powszechnych (Dz.U. z 2001 r. nr 98, poz. 1070 z późn. zm. – dalej u.s.p.) kandydatów na ławników mogą zgłaszać radom gmin prezesi właściwych sądów, stowarzyszenia, inne organizacje społeczne i zawodowe, zarejestrowane na podstawie przepisów prawa, z wyłączeniem partii politycznych, oraz co najmniej pięćdziesięciu obywateli mających czynne prawo wyborcze, zamieszkujących stale na terenie gminy dokonującej wyboru. Spośród tych kandydatów wybierają rady gminy, których obszar jest objęty właściwością miejscową danego sądu.

Problem w tym, że nie we wszystkich miejscowościach jest wystarczająco dużo chętnych do udziału w wymierzaniu sprawiedliwości.

– Niektóre miasta, by pozyskać dodatkowe osoby na stanowisko ławnika, zmuszone były do zorganizowania dodatkowych wyborów. Znalazły się wśród nich również miasta wojewódzkie, takie jak Warszawa, Katowice czy Opole – wskazuje Magdalena Gąsior-Marek.

Sami ławnicy również zauważają ten problem.

– Od dłuższego już czasu dla wszystkich jest oczywiste, że jest nas za mało – mówi Jerzy Ząbkiewicz, przewodniczący komitetu założycielskiego stowarzyszenia Krajowej Rady Sędziów Społecznych.

Zdaniem posłanki taki stan rzeczy jest niepokojący – brak ławników w połączeniu z rosnącą liczbą spraw prowadzić może do problemów z wyznaczaniem składów orzekających. To zaś wydłuży czas trwania postępowań, i to pomimo wprowadzonych już zmian w przepisach, które miały usprawnić działanie sądów.

Innego zdania jest przedstawiciel resortu sprawiedliwości, który w odpowiedzi na interpelację wskazuje, że do ministerstwa nie docierają głosy o niewystarczającej liczbie ławników i wynikających z tego trudnościach w prowadzeniu spraw wymagających ich udziału. Podkreśla on, że gdyby nawet do takiej sytuacji doszło, są przepisy, które umożliwiają sprawne działanie sądu.

– Z ważnych przyczyn na postawie art. 170 par. 1 u.s.p. prezes sądu może zwiększyć udział ławnika w rozprawach ponad ustalone dwanaście dni w ciągu roku i sądy wykorzystują tę możliwość – wskazuje Wojciech Hajduk, wiceminister sprawiedliwości odpowiedzialny za sądownictwo.

Podkreśla, że za wybory odpowiedzialne są gminy, którym przekazano ten obowiązek jako zadanie zlecone z zakresu administracji rządowej.

– Wiadomym jest, że liczba kandydatów w poszczególnych gminach przy każdych wyborach jest zróżnicowana, co pośrednio może świadczyć o stopniu zaangażowania tych urzędów – argumentuje minister Hajduk.