Sędziowie i asesorzy zakwestionowali rozstrzygnięcie głowy państwa dwutorowo. Gdy po dwóch latach prezydent wydał postanowienia o odmowie nominacji, pokrzywdzeni wnieśli skargi na bezczynność do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego.

Z drugiej strony zakwestionowali także konstytucyjność przepisu stanowiącego, że sędziów sądów powszechnych do pełnienia urzędu na stanowisku sędziowskim powołuje Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa. Zarzucili, że jest on niezgody z zasadą demokratycznego państwa prawnego.

Po czterech latach oczekiwania Trybunał Konstytucyjny miał szansę przeciąć ciągnący się latami spór. W czerwcu tego roku zebrał się w pełnym składzie, aby nieoczekiwanie... umorzyć postępowanie. Powołał się na to, że skargi konstytucyjne dotyczyły praktyki stosowania przepisów rangi konstytucyjnej przez prezydenta, a ta nie może być kontrolowana przez trybunał.

– Żałuję, że sprawą nie zajął się merytorycznie Trybunał Konstytucyjny. Droga administracyjna jest ostatnią szansą na merytoryczne rozstrzygnięcie tych spraw – ocenia sędzia Bartłomiej Przymusiński, rzecznik Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”.

Z kolei Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie zajmujący się sprawą uznał, że akt powołania na stanowisko sędziego nie dotyczy działalności administracji publicznej. A to oznacza, że skarga na bezczynność głowy państwa jest niedopuszczalna i podlega odrzuceniu. WSA uznał bowiem, że kompetencja Prezydenta RP w zakresie powołania na stanowisko sędziego – jak i odmowy powołania – jest specjalną prerogatywą Prezydenta RP jako głowy państwa, która nie podlega kontroli sądu administracyjnego. Część skarżących nie pogodziła się z taką interpretacją i wniosła kasacje do NSA.

– Rozstrzygana będzie tak naprawdę kwestia fundamentalna: jak powinny wyglądać relacje między władzą wykonawczą a sądowniczą – mówi Bartłomiej Przymusiński.

– Gdyby utrwalił się zwyczaj, że prezydent może bez podania motywów odmówić nominacji sędziów, powstałoby pytanie, co decyduje o nominacjach. I czy w grę nie wchodzą takie czynniki jak np. polityka – wskazuje sędzia.

Także zdaniem dr. Adama Bodnara, wiceprezesa Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, ta sprawa ma fundamentalne znaczenie dla niezależności sądownictwa.

– Rozstrzygnięcie trybunału zdaje się wskazywać, że przeanalizowanie sprawy przez NSA będzie ostatnią deską ratunku dla dochodzenia ochrony swoich praw przez sędziów niepowołanych na stanowiska – dodaje Adam Bodnar.