„Przyznanie odszkodowania w wysokości wartości rynkowej nieruchomości co do zasady powinno umożliwić wywłaszczonemu nabycie na lokalnym rynku nieruchomości o parametrach zbliżonych do nieruchomości wywłaszczonej” – wskazywał rzecznik w uzasadnieniu wniosku.

Zakwestionowany przepis rozporządzenia Rady Ministrów w sprawie wyceny nieruchomości i sporządzania operatu szacunkowego, który obowiązywał do 26 sierpnia 2011 r., tego jednak nie gwarantował.

Określał, że właściciel wywłaszczonej nieruchomości może dostać rekompensatę w wysokości porównywalnej do ceny uzyskiwanej ze sprzedaży gruntów zajętych pod drogi. One zaś nie podlegają swobodnemu obrotowi, a więc ich ceny są znacznie niższe.

Zdaniem RPO, właściwy sposób wyceny znajduje się w ustawie o gospodarce nieruchomościami (Dz.U. z 1997 r. nr 115, poz. 741 ze zm.). Zgodnie z nią podstawę ustalenia odszkodowania stanowi wartość rynkowa.

– Obecnie znowelizowane przepisy rozporządzenia są już korzystniejsze dla osób wywłaszczonych – zauważa adwokat Michał Gruca.

RPO podważa również przepis tzw. ustawy drogowej (Dz.U. z 2008 r. nr 193, poz. 1194 ze zm.), zgodnie z którym nie można stwierdzić nieważności decyzji o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej i nie można jej uchylić, jeżeli wniosek o stwierdzenie nieważności wpłynął po 14 dniach od dnia, w którym decyzja stała się ostateczna, a inwestor rozpoczął budowę.

– Takie ograniczenie miało na celu sprawne pozyskiwanie nieruchomości pod budowę dróg publicznych, ale jednocześnie narusza prawo do sądu – przekonywał wczoraj Stanisław Trociuk, z-ca RPO.

Na wczorajszej rozprawie przed TK wypowiedzieli się m.in. przedstawiciele Prezesa Rady Ministrów i Sejmu. Ich zdaniem problemu nie ma, a przepisy nie są krzywdzące dla osób wywłaszczanych. W ocenie premiera Donalda Tuska problemem byłoby dopiero uznanie niekonstytucyjności tych regulacji.

Trybunał Konstytucyjny nie rozstrzygnął jednak meritum i odroczył bezterminowo sprawę.