Cel projektu jest jasny – zminimalizować zatory płatnicze w polskiej gospodarce. A obecnie stanowi to spory problem. Jak wskazuje resort, przeciętne opóźnienie w zapłacie należności przez przedsiębiorców wynosiło w 2011 r. 36,22 dnia.

I jak się można domyślić, najbardziej poszkodowaną grupą były małe firmy, u których opóźnienie to wyniosło aż 28 dni, podczas gdy duzi przedsiębiorcy musieli czekać na zapłatę tylko o 10 dni dłużej niż wynikało to z umowy.

Dlatego też MG proponuje wprowadzenie rozwiązań prawnych, które mają uniemożliwić silniejszej stronie umowy narzucanie zbyt długich terminów płatności. Służyć ma temu przepis, zgodnie z którym terminy umowne w transakcjach handlowych nie powinny przekraczać 60 dni kalendarzowych, chyba że strony wyraźnie ustalą inaczej i nie będzie to rażąco nieuczciwe wobec wierzyciela.

Według projektu, z taką nieuczciwością będziemy mieli do czynienia, gdy termin dłuższy niż 60 dni będzie sprzeczny z:
● właściwościami i społeczno-gospodarczym celem umowy,
● zasadami współżycia społecznego.

A poza tym wydłużenie terminu powinno być obiektywnie uzasadnione, biorąc pod uwagę właściwość towaru lub usługi.

Jeżeli powyższe przesłanki nie zostaną spełnione, ustalenie terminu dłuższego niż 60 dni traktowane będzie jako opóźnienie w zapłacie. Wierzyciel będzie mógł na tej podstawie – po wypełnieniu swoich zobowiązań – domagać się ustawowych odsetek za opóźnienie.

Drugim ważnym rozwiązaniem, jakie chce wprowadzić resort gospodarki, jest stała rekompensata. Ma ona przysługiwać wierzycielowi od dnia, w którym zyska on prawo do naliczania odsetek z tytułu opóźnienia w zapłacie należności wynikającej z umowy. Stanowić ona będzie równowartość 40 euro.

Wierzyciel nie będzie zobowiązany wzywać dłużnika do jej zapłaty. Oczywiście, jeżeli koszty odzyskania należności przekroczą kwotę stałej rekompensaty, wierzyciel będzie mógł uzyskać zwrot pozostałych wydatków na drodze sądowej.

Etap legislacyjny
Projekt w uzgodnieniach