Co roku do generalnego inspektora ochrony danych osobowych trafiają setki pytań dotyczących pozyskiwania i wykorzystywania danych osobowych w celach marketingowych. W ub. roku do GIODO trafiło blisko 1300 skarg na łamanie przepisów ustawy o ochronie danych osobowych.

– Zawsze kiedy dzwonią do mnie z firmy, której nie udostępniałam moich danych, grzecznie, acz stanowczo żądam usunięcia ich z bazy. Ale widocznie moje dane musiały zostać sprzedane, ponieważ za jakiś czas odzywa się do mnie kolejna firma i cała zabawa zaczyna się od nowa – narzeka pani Bogumiła.

Muszą poinformować

Zgodnie z ustawą o ochronie danych osobowych (t.j. Dz.U. z 2002 r. nr 101, poz. 926 ze zm.) zarówno handel danymi, jak i pozyskiwanie ich z powszechnie dostępnych źródeł (internet, książki telefoniczne) nie są nielegalne, o ile zostaną spełnione określone warunki. Jeśli firma, której ktoś nie udostępnił swoich danych osobowych (imię i nazwisko, adres zamieszkania, numer telefonu), w jakiś sposób wchodzi w ich posiadanie, to w myśl art. 25 ust. 1 ww. ustawy musi o tym poinformować. Z kolei właściciel danych ma prawo do żądania ich wykasowania.

– Zasadna jest prośba o potwierdzenie wykasowania danych na piśmie – mówi mec. Zbigniew Krüger z kancelarii Krüger & Partnerzy.

– W ten sposób możemy zabezpieczyć się na wypadek tłumaczeń, że np. telemarketer nie usłyszał czegoś wyraźnie lub nasze żądanie nie dotarło do administratora danych – wyjaśnia.

Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z 13 lipca 2004 r. (sygn. akt OSK 507/2004) stwierdził, że zanim firma, której osoba nie przekazywała swoich danych, przedstawi jej ofertę handlową, musi zwrócić się do niej o zgodę na ich wykorzystanie.

Zgodnie z art. 54 ustawy o ochronie danych osobowych za niedopełnienie obowiązku poinformowania osoby, której dane dotyczą, o jej prawach lub przekazania jej informacji umożliwiających korzystanie ze swoich praw (do zmiany danych czy ich zastrzeżenia) grożą kary grzywny, ograniczenia lub pozbawienia wolności do roku.

Komputerowe oszustwo

Nasza czytelniczka skarży się też, że jedna z firm odmówiła wykasowania jej numeru telefonu, ponieważ ten został wygenerowany przez system.

– A pani w infolinii stwierdziła, że nie może nakazać komputerowi, by ten przestał losować mój numer – irytuje się pani Bogumiła.

Według GIODO w takim przypadku o przetwarzaniu danych osobowych nie może być mowy.

– Za dane osobowe uważa się bowiem takie informacje, które bezpośrednio identyfikują osobę fizyczną, lub takie, które bez nadmiernych kosztów, czasu i działań do takiej identyfikacji mogą prowadzić. Jeśli w celu kontaktu z klientem losowo wybierane są kolejne numery telefonów, to przedstawiciel firmy nawet nie wie, z kim się łączy – wskazuje Małgorzata Kałużyńska-Jasak z GIODO.

Nie zgadza się z tym Zbigniew Krüger.

– O danych osobowych mówimy nawet w przypadku, gdy nasz numer nie jest powiązany z naszym imieniem i nazwiskiem. Sprzedaje się nawet same numery telefonów – wskazuje adwokat i dodaje, że sam spotkał się z taką sytuacją, w której jego numer został rzekomo wygenerowany przez komputer.

– Według mnie zapewnienie telemarketera, że mój numer jest ciągiem losowo wybranych cyfr, jest kłamstwem. Ten chwyt stosuje się właśnie po to, by obejść uprawnienia konsumenckie polegające na żądaniu usunięcia naszych danych. A w ten sposób łamie się zapisy o niechcianej informacji handlowej – zaznacza Zbigniew Krüger.