Godzina pracy polskiego prawnika przy fuzjach i przejęciach kosztuje nawet 1600 – 1900 zł. W Londynie cztery razy więcej, ale na podwyżkę w najbliższym czasie specjaliści nad Wisłą nie mają co liczyć.

W wielu kancelariach wstrzymano przyjęcia nowych prawników, bo nie wiadomo, czy będzie dla nich zajęcie. Coraz więcej jest obaw przed zwolnieniami. Powód? Mała liczba transakcji spowodowana sytuacją ekonomiczną i presja na stawki – kwitują sytuację w branży prawnicy, z którymi rozmawiał DGP.

Rynek fuzji i przejęć

Rynek fuzji i przejęć

źródło: DGP

Dużych, wartych co najmniej kilkaset milionów złotych transakcji na horyzoncie prawie nie widać. Jedynie planowana na wrzesień sprzedaż sieci medycznej Lux Med jest szansą na lukratywny zarobek, bo kancelarie nie obstawiły jeszcze kontraktów doradczych. Ale to na razie wszystko.

– Ten rok pod względem wartości rynku na pewno będzie słabszy niż poprzedni. W wielu branżach, na przykład w bankach, są chętni na sprzedaż, ale nie ma specjalnie kupujących. To efekt pogorszenia sytuacji ekonomicznej i problemów ze zdobyciem finansowania – ocenia Lejb Fogelman, partner specjalizującej się w fuzjach i przejęciach kancelarii Greenberg Traurig.

Rynek zaczął się kurczyć już w ub.r. Serwis DealWatch odnotował 516 transakcji o wartości 17,5 mld euro. Rok wcześniej było ich 659, a wartość rynku sięgnęła 21 mld euro.

Najbardziej cierpią lokalne kancelarie, które w walce o zlecenia przy najdroższych fuzjach lub przejęciach przegrywają konkurencję z międzynarodowymi sieciami. Te wybierane są częściej przy dużych operacjach ze względu na zagraniczne wsparcie centrali.

 Dlatego to one obstawiają większość trwających fuzji. Greenberg Traurig, który w tym roku bronił Sygnity przed wrogim przejęciem przez Asseco, doradza obecnie funduszowi Abris w zakupie BPH TFI oraz Janowi Kulczykowi, który ogłosił właśnie wezwanie na Polish Energy Partners. Chadbourne & Parke asystuje właścicielom przy sprzedaży Multimediów Polska. 

Niepewna sytuacja wstrzymuje transakcje warte setki milionów

A na długiej liście chętnych są Weil, Gotshal & Manges (doradzał z kolei Asseco przy Sygnity i Vivendi przy fuzji Cyfry+ z platformą N), Allen & Overy, CMS Cameron McKenna, K&L Gates, Clifford Chance, Baker & McKenzie czy White & Case.

Usługi międzynarodowych firm są najdroższe. Stawki za transakcję wahają się od 1,5 mln zł do 10 mln zł. Dzięki temu zarabiają krocie. Przychody Dewey & Leboeuf (poprzednika Greenberg Traurig) za ubiegły rok sięgnęły 87 mln zł, a zysk – 18,5 mln zł.

Pozostałe firmy z czołówki, wśród których są CMS Cameron McKenna, Linklaters czy Clifford Chance, też mogą się pochwalić rocznymi wpływami na poziomie 100 mln zł i zyskami sięgającymi nawet 30 mln zł.

Ale w tym roku nawet ich wyniki zapewne będą gorsze. Poprawić sytuację mogą jedynie wrogie przejęcia. – Spodziewam się, że może być ich sporo, bo polskie firmy są obecnie tanie, ale w większości na potencjalne ataki nieprzygotowane – ocenia Lejb Fogelman z Greenberg Traurig.