Podczas rozpoczynającego się dzisiaj spotkania państw Rady Europy w Brighton zostanie przyjęta deklaracja wskazująca kierunek zmian Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

Organizacje takie jak Amnesty International obawiają się, że ograniczą one prawo osób prywatnych do składania skarg w Strasburgu.

ETPCz nie ma na Wyspach Brytyjskich dobrej prasy, zwłaszcza od czasu styczniowej decyzji zakazującej deportacji powiązanego z Al-Kaidą Jordańczyka Abu Katady al-Filistiniego do ojczyzny. Wyrok zbiegł się w czasie z przejęciem przez Londyn rocznego przewodnictwa w Radzie Europy.

Tydzień później w Strasburgu gościł premier David Cameron, który zapowiedział reformę trybunału.

– Czas zadać sobie kilka poważnych pytań o działanie sądu. Powinien on skupić się na najpoważniejszych naruszeniach praw człowieka, nie tracąc reputacji na kontrolowaniu narodowych decyzji tam, gdzie nie powinien – powiedział Cameron, co zinterpretowano jako reakcję na orzeczenie w sprawie Abu Katady.

Kolejne miesiące upłynęły na negocjacjach między 47 państwami członkowskimi w sprawie deklaracji, która miałaby doprowadzić do reformy. Propozycje zmian padły na podatny grunt, ponieważ ETPCz, który w poniedziałek wydał salomonowy wyrok w sprawie traktowania rodzin katyńskich przez Rosję, jest przeciążony pracą.

W ubiegłym roku do rozpoznania skierowano 64,5 tys. skarg, czyli więcej niż łącznie w latach 1955 – 2000.

Projekt deklaracji, do którego dotarł „Le Monde”, idzie jednak bardzo daleko. Najbardziej kontrowersyjna propozycja dotyczy zakazania sędziom ETPCz zajmowania się sprawami identycznymi co do materii z pozwami, które były już rozpatrywane przez sądy narodowe, co bardzo ograniczy możliwość składania skarg indywidualnych.

Jedyny wyjątek miałby dotyczyć sytuacji oczywistego naruszenia przez sądy przeważającej interpretacji europejskiej konwencji praw człowieka. „Wprowadza to niebezpieczeństwo całkowitego pozbawienia trybunału jego znaczącej roli” – napisał na blogu holenderski prawnik Antoine Buyse.

Kampanię sprzeciwu wobec takim zmianom w konwencji rozpoczęły już organizacje obrony praw człowieka. – Proponowane reformy trybunału mogą zachwiać jego autorytetem i integralnością – oświadczyła Draginja Nadażdin, szefowa polskiej sekcji Amnesty International. 

I lobbuje za tym, aby państwa sceptyczne wobec brytyjskich propozycji, jak Austria, Belgia i Niemcy, zablokowały jej przyjęcie. Zmiana konwencji jest bowiem możliwa jedynie na drodze jednomyślności. Sygnały płynące z Downing Street sugerują, że Brytyjczycy są gotowi do kompromisu.

Spotkanie w Brighton zaczyna się dzisiaj i potrwa do piątku.