Radosław Skowron, adwokat i partner w kancelarii Kaczor Klimczyk Pucher Wypiór, wskazuje, że to kosztowny obowiązek. Jako przykład podaje, że przed budową trzech budynków mieszkalnych w Krakowie trzeba było wywieźć zanieczyszczoną ziemię, a koszt operacji wyniósł około 3 mln zł.

– Projektowana ustawa dotyczy wszystkich przedsiębiorców, ale obejmie także osoby fizyczne – ostrzega Radosław Skowron.

Co prawda, nikt raczej sam nie sprawdzi ziemi na własnej działce i nie zgłosi, że jest zanieczyszczona jakąś substancją. Projektowane przepisy jednak mogą przymusić właścicieli niektórych nieruchomości do wykonania takich czynności. Starostowie będą bowiem musieli dokonać identyfikacji terenów, na których była prowadzona działalność, która mogła spowodować zanieczyszczenie.

Wystarczy więc, że kiedyś odbywał się w danym miejscu przeładunek paliw, by starosta musiał to uwzględnić. Listę zagrożonych terenów ma przekazać regionalnemu dyrektorowi ochrony środowiska.

Ten z kolei będzie mógł zobowiązać właściciela nieruchomości do przeprowadzania badania gleby. I tak, jeżeli okaże się, że ktoś kiedyś wylał szkodliwe substancje do ziemi, właściciel nieruchomości będzie musiał o tym poinformować regionalnego dyrektora ochrony środowiska, a następnie oczyścić ziemię.

Radosław Skowron wyjaśnia jednak, że obowiązek oczyszczenia gleby nie będzie dotyczył władającego terenem, jeżeli wykaże on, że za szkodę odpowiada ktoś inny, np. poprzedni właściciel nieruchomości.

Jeżeli egzekucja naprawy szkody w środowisku będzie niemożliwa, to oczyszczenia dokona regiony dyrektor ochrony środowiska.

W takiej sytuacji osoba, która obecnie włada daną nieruchomością, będzie musiała umożliwić regionalnemu dyrektorowi przeprowadzenie działań oczyszczających ziemię.

Etap legislacyjny
Projekt