Rynek nie wystarczy

Silny nadzór bankowy to nie tylko ochrona interesów depozytariuszy, ale przede wszystkim dobra publicznego. Podobne funkcje spełnia regulacja rynku nieruchomości. To lekcja francuska: w II połowie XIX wieku, po załamaniu spowodowanym gwałtowną wyprzedażą nieruchomości przez Niemców, dotkniętych kryzysem w swej ojczyźnie, Francja wprowadziła pierwsze ograniczenia w nabywaniu nieruchomości przez cudzoziemców.

Bank Światowy krajom rozwijającym się zaleca na początek uporządkowanie stanu prawnego nieruchomości. Są one bowiem podstawowym kapitałem każdego państwa, wszystko na nich stoi: i domy, i przemysł, i handel. Tymczasem spory o nieruchomości prowadzą do ich wyłączenia z obrotu. Dlatego państwa poświęcają regulacji obrotu nieruchomościami szczególną uwagę.

Systemy kontroli są różne, dostosowane do przyzwyczajeń społeczeństwa, systemu pośrednictwa w obrocie nieruchomościami i doradztwa prawnego. Przenoszenie pojedynczych rozwiązań między państwami jest więc ryzykowne. Kto chwali system anglosaski, niech jedzie do Wielkiej Brytanii i spróbuje ustalić stan prawny nieruchomości.

Deregulacja przełomu lat 80. i 90. nie sięgnęła systemu obrotu nieruchomościami, choć był on wtedy znacznie mniej skomplikowany niż dziś. Dzięki temu zbudowaliśmy gospodarkę na stabilnych fundamentach, powoli porządkując zaszłości.

Dreszcz grozy

Mówiąc o deregulacji zawodów, uczestnicy debaty publicznej mają często na myśli odmienne rzeczy: albo zniesienie limitu osób wykonujących dany zawód, albo obniżenie czy zlikwidowanie stawianych przez państwo kompetencyjnych wymogów wstępnych. Pierwszej tendencji można na ogół przyglądać się z sympatią, druga zaś musi budzić wątpliwości.

Kolejna deregulacja notariatu wywołuje zatem dreszcz grozy. Jaki sens ma na przykład umożliwienie zostania notariuszami adwokatom bez żadnej praktyki, następnego dnia po wpisaniu na listę? Notariat jest zderegulowany od chwili prywatyzacji w 1991 r. Nominację na notariusza wręcza dyskrecjonalnie minister sprawiedliwości po zasięgnięciu niewiążącej opinii samorządu.

Droga do zawodu jest dla innych profesji prawniczych szeroko otwarta. Obecnie ponad połowa notariuszy to osoby bez aplikacji notarialnej; to, co miało być wyjątkiem od zasady, stało się regułą. Należałoby więc zastanowić się nad zwiększeniem kontroli kompetencji kandydatów, a nie kolejnych ułatwieniach – szczególnie, że jednocześnie planuje się usprawnienie pracy sądów.