Jarosław Gowin, minister sprawiedliwości

Pierwszym moim zamierzeniem jako ministra sprawiedliwości w bieżącym roku jest zmniejszenie liczby zawodów regulowanych o jedną trzecią, a do końca kadencji zredukowanie ich liczby do 100. Jest to projekt, za który – niezależnie od pełnionej funkcji – jestem osobiście odpowiedzialny w rządzie, a który realizuję także przy wykorzystaniu instrumentów funkcjonujących w podległym mi urzędzie. W zakresie zawodów prawniczych, do których dzięki wysiłkowi moich poprzedników dziś istnieje stosunkowo szeroki dostęp, chciałbym doprowadzić do zrównania uprawnień adwokatów i radców prawnych, pozostawiając odrębność korporacyjną, szanując odmienną tradycję tych zawodów, ale zwiększając konkurencyjność między nimi. Istotnym elementem jest również planowane sądownictwo dyscyplinarne dla zawodów prawniczych, którego potrzeba wynika z prawa obywateli do bezpieczeństwa w zakresie świadczonej pomocy prawnej. Intensywnie poszukujemy także w resorcie rozwiązania, które zwiększy zakres pomocy prawnej pro bono dla osób niezamożnych. Z deregulacją chcę powiązać kompleks inicjatyw ustawodawczych znoszących bariery dla wolności gospodarczej. Jednym z kluczowych projektów jest szeroka dekryminalizacja prawa karnego gospodarczego. Moim zamiarem jest takie zmodyfikowanie obecnego systemu pozakodeksowej prawnokarnej ochrony obrotu gospodarczego, aby – zabezpieczając dobro obywateli i państwa – w pełni służył on przedsiębiorcom i gospodarce. Intencja ta opiera się na przekonaniu o pilnej konieczności zasadniczej dekryminalizacji i depenalizacji obrotu gospodarczego. Ustawodawca lawinowo wręcz mnoży pozakodeksowe przepisy karne gospodarcze. Ich liczba obejmuje obecnie już ponad 300 rodzajów przestępstw! Taki stan rzeczy często ogranicza innowacyjność decyzji gospodarczych, bowiem granica, od której zaczyna się karalne zachowanie, nie jest jasna. Drugim zasadniczym celem mojej działalności jest skrócenie procedur sądowych. Chciałbym, aby tam, gdzie istnieją najpoważniejsze wady strukturalne, przyspieszenie nastąpiło pod koniec bieżącej kadencji Sejmu o 1/3. To zamierzenie jest realizowane w programie pięciu kroków. Pierwszym jest stymulacja właściwych procesów zarządzania wymiarem sprawiedliwości, w szczególności w zakresie organizacji sądownictwa. Trzeba mieć świadomość, że zasadnicza liczba zaległości powstaje w około 50 sądach. W tym przypadku chciałbym więc położyć nacisk przede wszystkim na wdrażania dobrych praktyk lub zwiększenie zdolności wybranych sądów do rozpatrywania większej liczby spraw. Należy przy tym pamiętać, że kryzys gospodarczy sprzyja zwiększeniu liczby sporów sądowych, więc zadanie to jest bardzo ważne. Drugim krokiem jest nowelizacja przepisów procesowych – w grudniu przekazałem do prac Rady Ministrów kompleksową nowelizację kodeksu postępowania karnego, która istotnie zmieni oblicze polskiego procesu karnego i przybliży realizację marzenia o efektywnym pociąganiu sprawców do odpowiedzialności karnej. Moim zamiarem jest uchwalenie jej najpóźniej w trzecim kwartale tego roku. Trzecim krokiem jest modyfikacja przepisów prawa materialnego – zmiana istniejących instytucji, która zracjonalizuje regulację prawną ze względu na istotę problemów i potrzeb społecznych. Pozostając na gruncie prawa karnego – Komisja Kodyfikacyjna Prawa Karnego działająca przy ministrze sprawiedliwości pod kierunkiem prof. Andrzeja Zolla i prof. Piotra Hofmańskiego otrzymała ode mnie zadanie przygotowania równie kompleksowej nowelizacji kodeksu karnego. Krok czwarty to dalsza szybka informatyzacja sądownictwa. Spektakularny sukces, jakim jest działalność e-sądu w Lublinie, dobrze ilustruje ogromną skalę możliwości związanych z wykorzystaniem nowoczesnych technologii. W tych dniach zainicjowałem prace nad cyfryzacją postępowań dotyczących wykroczeń. Krok ostatni to zmiana kognicji sędziów. Powinni oni zajmować się tylko sprawami będącymi przedmiotem sporu. Inne ich dotychczasowe zadania, jak prowadzenie rozmaitych rejestrów, zostaną przekazane referendarzom, których uprawnienia chcemy zwiększyć. Efekty tych pięciu kroków będą widoczne w różnej perspektywie czasowej, ale pierwszych pozytywnych zmian można się spodziewać jeszcze w tym roku. Polacy zbyt długo czekali na usprawnienie wymiaru sprawiedliwości. Dlatego ręka nie zadrży mi przy podejmowaniu nawet najbardziej trudnych decyzji.

Bartłomiej Przymusiński, sędzia, Stowarzyszenie Sędziów Polskich „Iustitia”

W sądownictwie każdy nowy rok rozpoczyna się pod hasłem „reformy”. Zmieniają się ministrowie, zmieniają się koncepcje, ale każdy z polityków sprawujących urząd ministra sprawiedliwości pragnie wystąpić przed kamerami i ogłosić reformę, która już wkrótce usprawni procesy, wprowadzi w XXI wiek, skończy z pobłażaniem dla przestępców itp., itd. Niestety efekty tych reform są zasmucające, bo prawdziwe zmiany wymagają długofalowych planów i konsekwentnej realizacji, a nie demagogicznych pomysłów i taniego efekciarstwa, obliczonego na to, aby można było coś pokazać w telewizji. Początek roku 2012 nie zapowiada się jednak inaczej. Premier ogłosił, że postępowania sądowe skrócą się o 1/3. Jak to zostało wyliczone i jakimi narzędziami ma zostać osiągnięte, pozostaje tajemnicą. Ministerstwo Sprawiedliwości zamierza przecież zlikwidować ponad 120 sądów, aby – jak twierdzi – wyrównać obciążenia. Większe, mniej wydolne sądy wchłoną mniejsze, pracujące z reguły sprawnie. Będzie równiej, to znaczy wolniej dla wszystkich, bo chyba nikt nie łudzi się, że nieliczni sędziowie z małych sądów realnie odciążą setki sędziów z większych sądów. Kolejna sztandarowa reforma: nagrywanie rozpraw, które poza nielicznymi salami w niektórych sądach nadal pozostaje w sferze medialnych newsów. Wydłuży ono czas całego procesu, gdyż sędzia będzie potrzebował więcej czasu na zapoznanie się z protokołem, ale w mediach obowiązuje wersja optymistyczna: czas rozpraw ulegnie skróceniu. Ogromne problemy reforma ta wywoła również dla radców i adwokatów oraz stron – przygotowanie apelacji na podstawie pliku dźwiękowego będzie wymagało nie tylko dobrego słuchu, ale też chyba umiejętności zatrzymania czasu, aby w jakiś sposób zdobyć godziny stracone ze słuchawkami na uszach. Likwidacja odrębnej procedury gospodarczej, która to zmiana wchodzi w życie już za kilka miesięcy, wywoła u uczciwych przedsiębiorców wielkie perturbacje, bo wrócą do procedury możliwości torpedowania postępowania wnioskami, które uniemożliwią szybkie wydawanie wyroków. Sądzę, że szybciej niż się spodziewamy powróci likwidowana właśnie prekluzja dowodowa w sprawach gospodarczych. No i nareszcie elita: sędziowie, których minister Gowin zaliczył do tego grona. W ramach ich elitarności ministerstwo planuje, aby kosztem orzekania uczestniczyli w tworzeniu nowej biurokracji: świadectw rozwoju zawodowego, współzawodnictwa, kto wyda więcej orzeczeń i napiętnowania w ocenie tych, którzy nie zgadzają się z linią orzeczniczą sądu przełożonego. Wreszcie też w ramach elitarności sędziowie z jednodniowym vacatio legis dostali do rąk Dziennik Ustaw obniżający realną wartość ich wynagrodzeń w 2012 r., bo budżet potrzebował pieniędzy na podwyżki dla nauczycieli, policjantów, żołnierzy, celników oraz na Euro 2012. Premier zapowiedział enigmatycznie zmiany w stanie spoczynku, więc minister zarekomenduje wyższy wiek przechodzenia w stan spoczynku, a więc może koniec czynnej służby będzie końcem w prawdziwym tego słowa znaczeniu. Zaprawdę powiadam Wam: będą jeszcze kolejne reformy.