Przy ustalaniu wysokości odszkodowania dla pacjenta, który ucierpiał w wyniku leczenia szpitalnego, ubezpieczyciel weźmie pod uwagę stopień pogorszenia zdrowia i życia oraz uciążliwość dalszego leczenia.
Publikacja: 30 listopada 2011, 08:52 Aktualizacja: 30 listopada 2011, 08:54
Aby przeczytać całość artykułu, musisz się zalogować. Jeśli posiadasz już login i hasło, wprowadź je. Jeśli nie, zapraszamy do bezpłatnej aktywacji konta.
Dostęp do treści w serwisie jest całkowicie bezpłatny. Wystarczy się zalogować. Jeśli jeszcze nie posiadasz konta, zapraszamy do jego stworzenia. Zajmie to nie więcej niż kilka minut.
1: Irka z IP: 89.69.22.* (2011-11-30 09:10)
więcej kasy wezmą ci wsztyscy orzecznicy, komisje, urzednicy, ubezpieczyciel, pośrednik, decydenci, wystawiający papierek i banki. Łatwa kasa a pacjent ma wszystkim im jeszcze dziekowac że cokolwiek dostał. I dziwić się, ze kryzs goni kryzys, skoro tak marnotrawi się majątek. Mniejsze kwoty, ale obligatoryjnie nakładane ileż by zaoszczędziły pieniędzy! Ale nie, musi być cała armia w białych rekawiczkach, która musi się nachapać nic nie robiąc. Kto w końcu ten Produkt Krajowy Brutto tworzy? Bo kto przejada, to już wiem...
2: obserwator z IP: 83.19.170.* (2011-11-30 12:20)
Przekręt tej ustawy chroni od nazbyt należnym odszkodowaniem za masowe błędy lekarzy niedouczonych, którzy nie zlecają specjalistycznych badań w celu diagnozy.
Szpitale będą wolały zapłacić co 100 pacjentowi niewielkie odszkodowanie niż przeprowadzać kosztowne badania diagnostyczne.
Jest to powolne wyniszczanie naszego społeczeństwa, rodzaj eutanazji ludzi starszych, schorowanych, na których leczenie NFZ nie ma pieniędzy, które zgrabywane przez cwaniaków mających do nich dostęp.

W postępowaniu upominawczym opłata wyniesie 1/4 opłaty stosunkowej.