W założeniach platforma Rządowy Proces Legislacyjny miała umożliwiać nie tylko zapoznanie się z poszczególnymi projektami ustaw i zgłaszanymi uwagami, ale i z wprowadzanymi poprawkami. Zamiast tego zainteresowani otrzymali dużą bazę z przygotowywanymi zmianami legislacyjnymi i dołączonymi dokumentami, której praktyczna wartość jest jednak niewielka. Taką ocenę systemowi RPL wystawiają organizacje społeczne zainteresowane uczestnictwem w procesie tworzenia prawa.

Jedynie baza danych

W systemie RPL znajduje się wiele wersji poszczególnych projektów. Jednak sprawdzenie tego, jakie uwagi do zmian zostały uwzględnione w trakcie prac, wymaga przejrzenia wszystkich dokumentów. Aby zauważyć, co się zmieniło, trzeba je „na piechotę” porównywać z poprzednimi wersjami projektu. Jednak zdaniem Barbary Wysockiej, dyrektor Departamentu Prawnego i Orzecznictwa w Rządowym Centrum Legislacji, system RPL umożliwia sprawdzenie, na jakim etapie wprowadzono poprawkę do projektu dokumentu rządowego. Tłumaczy, że publikowane są teksty projektów, wszelkie opinie, uwagi i stanowiska opracowane i wyrażone na każdym etapie procesu legislacyjnego.

– Przez tak szeroki katalog dokumentów publikowanych w systemie zainteresowany może również sprawdzić, na skutek jakiej opinii lub uwag projekt uległ zmianie. W celu zapewnienia wiarygodności i autentyczności informacji zamieszczanych w systemie przyjęty został format PDF zeskanowanego dokumentu – mówi Barbara Wysocka.

Nie widać poprawek

Nie tego jednak oczekiwały organizacje społeczne, które często mają uwagi do rządowych projektów zmian prawa. Miały one nadzieję, że zapoznanie się z poszczególnymi zmianami będzie łatwiejsze, a nanoszone poprawki będą uwidocznione w projekcie.

– Z pewnością baza RPL jest krokiem w dobrym kierunku, jednak ogranicza się ona do publikowania nieprzetworzonych materiałów, które do tej pory powstawały w ramach prac legislacyjnych wewnątrz administracji. Kolejnym krokiem powinna być zmiana w sposobie dokumentacji procesu legislacyjnego: odejście od odręcznych notatek i protokołów, a przejście na system elektroniczny – mówi Mikołaj Barczentewicz, prawnik z Forum Obywatelskiego Rozwoju. Tłumaczy, że chodzi o taki system, w którym znalazłyby się nie tylko zmienione projekty, ale zostałyby uwidocznione także zmiany pojedynczych przepisów.

– W ten sposób można by łatwo śledzić historię ich powstawania i zmian, a w idealnej sytuacji także uzasadnień tych zmian – mówi Mikołaj Barczentewicz. Dodaje, że taki system powinien być wyposażony w zabezpieczoną ścieżkę audytową, pozwalającą zidentyfikować autora każdej zmiany w tekście i uniemożliwiającą usuwanie informacji o zmianach dokonanych.

Grażyna Kopińska, dyrektor Programu przeciw Korupcji Fundacji Batorego, przypomina, że zanim ten system powstał, organizacje społeczne były zapewniane, że narzędzie będzie bardziej użyteczne, a nie będzie jedynie wielką bazą z projektami. Dodaje też, że pomysł publikowania wszystkich dokumentów w postaci zeskanowanych plików w formacie PDF nie jest dobrym rozwiązaniem.

– Tak naprawdę utrudnia przygotowanie uwag do projektów – stwierdza Grażyna Kopińska. Skany dokumentów powodują bowiem, że nie ma możliwości ich automatycznego przeszukiwania, np. znalezienia interesującej frazy.