Takie etapowe dochodzenie do wymagań Unii Europejskiej przewiduje projekt rozporządzenia w sprawie poziomów recyklingu, przygotowania do ponownego użycia i odzysku innymi metodami, który przygotowało Ministerstwo Środowiska.

– Dobrze, że Polska stopniowo będzie dochodzić do docelowego poziomu. Nie da się od razu poddawać recyklingowi tak dużej liczby odpadów – mówi Tomasz Uciński, prezes Krajowej Izby Gospodarczej. Zwłaszcza że nie wszystkie odpady nadają się do przetworzenia. Często papier jest brudny, a w butelkach czy puszkach znajduje się zawartość, która wymusza ich doczyszczenie.

W projekcie rozporządzenia określono wzór, który pozwoli ustalić, czy gmina przygotowuje do recyklingu wystarczającą ilość surowców. Przy obliczaniu trzeba uwzględnić zarówno łączną masę zebranych w roku odpadów ze szkła, papieru, metalu i tworzyw sztucznych, jak i masę odpadów, które zostały przygotowane do recyklingu i ponownego użycia. W ten sposób rozporządzenie pozwoli też zweryfikować, czy firmy zajmujące się gospodarką odpadami na danym terenie osiągają wskazane poziomy.

Jest to o tyle istotne, że od 2012 r. zaczną obowiązywać przepisy ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach (Dz.U. z 2011 r. nr 152, poz. 897), które określają, że odpowiedzialność za odpady ponoszą gminy. Na nich spoczywa obowiązek ograniczenia ilości śmieci trafiających na wysypiska i objęcie mieszkańców systemem selektywnej zbiórki odpadów. Te gminy, które nie zmobilizują przedsiębiorców działających na swoim terenie i nie osiągną wskazanych w danym roku poziomów recyklingu, zapłacą kary. Każda tona odpadów brakująca do osiągnięcia wskazanego w danym roku poziomu zostanie przemnożona przez ednostkową stawkę za składowanie odpadów zmieszanych. W 2012 roku wyniesie ona 110,65 zł. Dlatego jeżeli w 2012 r. gminie zabraknie np. 10 ton do osiągnięcia 10 proc. masy odpadów z butelek, papieru czy puszek przygotowanych do recyklingu, to zapłaci do urzędu marszałkowskiego 1106,5 zł.