Ministerstwo Środowiska proponuje, by każdy dystrybutor, importer czy producent wyrobów w opakowaniach wpisał się do specjalnego rejestru i składał sprawozdania dotyczące m.in. zebranych i przetworzonych odpadów z opakowań. Zgodnie z projektem ustawy o opakowaniach i odpadach opakowaniowych przedsiębiorcy, którzy nie będą mieli numeru rejestrowego, nie sprzedadzą swoich produktów. Projekt zakłada także wprowadzenie audytów u przedsiębiorców, by wyeliminować wiele nieprawidłowości, o których co roku alarmuje Główny Inspektorat Ochrony Środowiska. Najczęstsze z nich to wystawianie fałszywej dokumentacji potwierdzającej np. recykling szkła, które nadal leży na składowiskach, czy posiadanie stłuczki szklanej w ilości, której recykler nie jest w stanie przetworzyć.

Marszałkowski rejestr

Po wpisaniu się do rejestrów prowadzonych przez marszałków województw przedsiębiorcy otrzymają specjalny numer. Będą nim musieli się posługiwać na fakturach. Dzięki temu właściciel hurtowni lub sklepu przekona się czy może legalnie sprzedawać jego produkt. Będzie bowiem wiedzieć, czy ma do czynienia z firmą zapewniającą recykling.

– Takie rozwiązanie uporządkuje nieco rynek gospodarki odpadami powstającymi z różnych opakowań – mówi Krzysztof Kawczyński, prezes Polskiego Systemu Recyklingu – Organizacji Odzysku. Dodaje, że dziś z pośród około 90 tys. firm mających produkty w opakowaniach tylko 20 tys. realizuje ustawowe obowiązki, które wymagają m.in. zbierania i przetwarzania odpadów z opakowań.

Konsekwencją zmian będzie to, że jeżeli dana firma nie będzie zarejestrowana, to nie sprzeda swoich produktów. Dystrybutor, hurtownia czy sklep nie przyjmą od niego towaru, gdyż za sprzedaż produktów przedsiębiorcy, który nie znajdzie się w rejestrze, narażą się na kary od 5 tys. zł do 20 tys. zł. Na surowsze sankcje narazi się jednak ten, kto bez wpisu do rejestru wprowadzi na rynek np. napoje w puszkach – nawet 500 tys. zł.

Rejestr ma pomagać w kontroli realizacji ustawowych obowiązków, ale nie będzie panaceum na niedomagania systemu.

– Rejestr może być niewystarczającym narzędziem w walce z podmiotami, które uchylają się od realizacji obowiązków recyklingu i odzysku. Należałoby, oprócz sankcji karnych, położyć większy nacisk na informowanie przedsiębiorców o ciążących na nich obowiązkach określonych ustawą – uważa Elżbieta Hanc, prezes zarządu ReEko Organizacji Odzysku.

Ujawnione opakowania

Projekt zakłada, że oprócz dokumentów potwierdzających recykling odpadów opakowaniowych inny niż recykling proces odzysku odpadów opakowaniowych zostaną wprowadzone także dokumenty poświadczające eksport odpadów z opakowań. Dzięki temu wiadomo będzie, jaka ilość plastikowych czy szklanych butelek trafiła do recyklingu, a ile takich śmieci wywieziono z kraju.

Proponowane rozwiązania zakładają, że raz do roku w firmach pojawi się niezależny audytor, który sprawdzi m.in. wiarygodność danych zawartych w dokumentach potwierdzających odzysk i recykling oraz w dokumentach celnych i fakturach.

– Audyt nie będzie polegał wyłącznie na sprawdzeniu poprawności samych danych zawartych w dokumentach, ale na sprawdzeniu, czy np. instalacja, w której dokonywany jest recykling, faktycznie ma możliwość przetworzenia takiej masy odpadów, jaka została potwierdzona wystawionymi dokumentami – mówi Grzegorz Zygan z Ministerstwa Środowiska. Tłumaczy, że zdarza się, iż wystawiane są dokumenty potwierdzające odzysk i recykling, których masa wielokrotnie przekracza zdolności przetwórcze instalacji przetwarzającej odpady. Bywa też, że dokumenty są wystawiane, a instalacja nie działa. Dodaje, że przedsiębiorca, który będzie podlegał procedurze audytu, sam będzie musiał zaprosić audytora do przeprowadzenia kontroli.

Pewne organizacje odzysku

Projektowane przepisy mają wymusić także, by organizacje odzysku działające na rynku odpadów z opakowań (przedsiębiorstwa realizujące ustawowe obowiązku w imieniu np. producentów czy importerów) miały zabezpieczenie finansowe w wysokości 1 mln zł. Zwiększy to możliwość egzekucji ewentualnych wierzytelności tych organizacji, w tym względem Skarbu Państwa.

Krzysztof Kawczyński zaznacza, że takie zabezpieczenie to większa gwarancja dla producentów czy importerów, którzy mają umowę z taką organizacją, że powierzone obowiązki będą należycie realizowane.

Innego zdania jest jednak Elżbieta Hanc.

– Tego typu zabezpieczenie z jednej strony nie stanowi wystarczającej gwarancji spłaty ewentualnych zobowiązań z tytułu opłaty produktowej, z drugiej zaś strony blokuje aktywa organizacji, które mogłaby wykorzystać w procesie rozwoju krajowego systemu recyklingu – stwierdza Elżbieta Hanc.