W ten sposób po raz pierwszy przepisy poruszą temat policyjnych snajperów. Dziś prawo o nich milczy. A to prowadzi do wielu absurdów. Jak chociażby ten, że co do zasady, snajper, tak jak każdy policjant, musi stosować się teoretycznie do wszystkich ogólnych uregulowań dotyczących użycia broni przez policję, łącznie ze strzałem ostrzegawczym.

Bez prawa do zabijania

Prawdziwej rewolucji jednak nie będzie. Dalej zgodnie z założeniami snajper, jak każdy inny policjant, będzie mógł używać broni, tylko aby obezwładnić swój cel. Nie będzie mógł strzelać, żeby zabić.

– Jeśli chodzi o użycie broni przez snajperów, to działają oni na ogólnych zasadach, takich jak każdy inny policjant. Zgodnie z przepisami każde użycie broni palnej powinno następować w sposób wyrządzający możliwie najmniejszą szkodę osobie, przeciwko której użyto broni palnej. To generalna zasada – tłumaczy Krzysztof Hajdas z Komendy Głównej Policji.

Wyjaśnia także, że w policji nie ma strzelania na rozkaz.

– To policjant sam indywidualnie podejmuje decyzję o użyciu broni. Jedyny wypadek, gdy używa się broni na rozkaz, to działania oddziałów zwartych – dodaje Krzysztof Hajdas.

Ustawa antyterrorystyczna

Brak szczególnych przepisów to problem dla snajperów i dla samej policji.

– Od dawna brakuje nam regulacji o snajperze policyjnym. Mamy w tym zakresie kompletnie białą plamę. I nie chodzi o to, aby regulować np. jego ścieżkę kariery, jakieś papiery. To jest niepotrzebne. Musi natomiast powstać regulacja, która pozwala na skuteczne oddanie strzału snajperowi. Skuteczne to znaczy eliminujące przeciwnika – mówi Jerzy Dziewulski, były antyterrorysta.

– Przechodziłem szkolenia w USA oraz w Izraelu i tam nie ma takich dylematów jak u nas. Przepisy jasno pozwalają snajperom na użycie broni, w taki sposób aby wyeliminować przeciwnika. Tam snajper nie musi celować w ramię terrorysty, może go trafić w głowę, bo wie, że to wyeliminuje zagrożenie – dodaje.

Uważa, że taki kierunek zmian jest też potrzebny w Polsce.

– Ta materia jest trudna, ale naprawdę skoro inni stworzyli takie przepisy, to znaczny, że można to precyzyjnie uregulować – dodaje Jerzy Dziewulski.

Według niego od lat problem jest zamiatany pod dywan. Tymczasem powinna powstać ustawa antyterrorystyczna, która regulowałaby m.in. kwestie snajperów, a także inne działania niestandardowe podejmowane przez inne szczególne formacje.

Dlatego, jak tłumaczy, jeśli dziś w stolicy szaleniec zacząłby strzelać, do kogo popadnie, tak jak w Norwegii, strzelec wyborowy musiałby strzelać mu najwyżej w ramię lub nogę. Ale nie w głowę, aby zabić. Zgodnie z ogólną zasadą policjant może używać broni palnej w sposób wyrządzający najmniejszą szkodę.

Bez strzału na rozkaz

Snajper nie może też strzelać na polecenie, czyli na rozkaz. Dowódca nie może rozstrzygnąć, że trzeba zagrożenie zlikwidować.

– A przecież nie można wyeliminować przeciwnika, jeśli zostawia się go przy życiu. To cholerny problem. Wszyscy ci, którzy tworzą przepisy, nie byli w takiej sytuacji. I nie musieli podejmować takich decyzji. Ja byłem i gdy miałem na muszce człowieka, który z bronią opanował samolot i grozi 100 osobom, usłyszałem, że mam tak strzelać, aby ten terrorysta przeżył – mówi Dziewulski.

A co z tymi ludźmi, którzy są jego zakładnikami? Kto się nimi martwi, czy mamy gwarancję, że oni przeżyją?

– Nie regulując tej podstawowej kwestii w sposób szczególny, tworzymy parasol ochronny dla tego bandyty, natomiast nie tworzymy żadnej ochrony dla ludzi, których on ma na muszce – oburza się Dziewulski.

Tłumaczy, że jeszcze jako poseł próbował przeforsować wprowadzenie szczególnych przepisów, które regulowałyby np. zasady użycia broni przez snajperów.

– Ale zawsze natrafiałem na opór. To jest tabu. Jest jakiś nieuzasadniony strach nawet przed dyskusją na ten temat – mówi Jerzy Dziewulski.

Kim jest snajper

Policyjni snajperzy wchodzą w skład biura operacji antyterrorystycznych. Ilu ich jest w policji?

– Nie mogę powiedzieć, bo wykręciłbym kolegom świństwo. Ale jest ich trochę. I zapewniam, że są to profesjonaliści – mówi były antyterrorysta.

– Ich liczba stanowi informację niejawną. Są wykorzystywani przy zatrzymywaniu niebezpiecznych przestępców jako wsparcie i zabezpieczenie takich operacji. Ale nie tylko – tłumaczy Krzysztof Hajdas z Komendy Głównej Policji.

To oni zabezpieczają wizyty głów państw i różne oficjalne uroczystości.

– Ostatnio na przykład zabezpieczali wizytę prezydenta USA i prezydenta Rosji, a także pogrzeb pary prezydenckiej, w którym uczestniczyli przedstawiciele władz innych państw – mówi Krzysztof Hajdas.

Snajper policyjny to określona funkcja policjanta, który ćwiczy się w strzelaniu na odległość, nawet 100 – 500 m.

Policjanci nie będą obowiązkowo oddawać strzału ostrzegawczego

Jacek Zalewski | dyrektor departamentu analiz i nadzoru MSWiA

Strzał ostrzegawczy to w aglomeracjach miejskich duże niebezpieczeństwo. Ryzyko rykoszetu jest bardzo duże. Dlatego chcemy zrezygnować z obowiązkowego strzału ostrzegawczego. Jednak funkcjonariusz będzie miał prawo z niego skorzystać – ale to będzie prawo, a nie obowiązek. Zresztą obecnie, choć strzał ostrzegawczy jest obowiązkowy, to w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia policjanta lub innej osoby funkcjonariusz może z niego zrezygnować.

W tej kwestii nic się u nas nie zmieni. W dalszym ciągu policjant będzie miał prawo użyć broni tak, aby wyrządzić jak najmniejszą krzywdę napastnikowi. Nie będzie mógł strzelać, żeby zabić.

Dlatego proponujemy, aby snajper nie musiał stosować całej procedury poprzedzającej użycie broni, czyli, by nie musiał wykrzykiwać nazwy formacji, wzywać napastnika do określonego zachowania i krzyczeć: „stój – bo strzelam”. Chcemy także, żeby nie musiał oddawać strzału ostrzegawczego. Dziś policyjny snajper teoretycznie ma takie obowiązki.