Ministerstwo Infrastruktury rozpoczęło walkę z przedsiębiorcami, którzy przy drodze publicznej lub na znajdujących się obok działkach montują jaskrawe ekrany LED. Według resortu takie reklamy przyciągają uwagę kierowców i oślepiają ich, co może powodować wypadki. Problem ma rozwiązać nowelizacja kodeksu wykroczeń.

Zgodnie z proponowanymi przez resort przepisami osoba, która umieści na drodze publicznej lub w jej pobliżu urządzenie oślepiające uczestników ruchu, popełni wykroczenie i będzie musiała zapłacić grzywnę. Maksymalna kara za popełnienie wykroczenia to 5 tys. zł.

Ministerstwo jednocześnie opracowuje regulacje dotyczące parametrów ekranów. W przepisach zostaną wskazane kształt, barwa, wymiary, intensywność emitowanego światła oraz wymiary napisów. Określone zostaną także odległości między poszczególnymi reklamami. Wszystko po to, by kierowca na widok ekranu nie doznał tzw. efektu olśnienia.

– Określenie tych parametrów wymaga badań. Do współpracy zaprosiliśmy więc naukowców z Politechniki Warszawskiej i Politechniki Poznańskiej oraz psychologów transportu – mówi Jakub Dąbrowski z Ministerstwa Infrastruktury.

Obowiązujące dziś przepisy o jaskrawych reklamach są skomplikowane i pełne luk. W ustawie – Prawo o ruchu drogowym jest co prawda zakaz montowania przy drogach oślepiających ekranów, ale brakuje artykułu przewidującego karę za złamanie prawa. Jednocześnie usunięcie jaskrawego billboardu znajdującego się przy drodze jest bardzo trudne.

– Kiedy reklama stoi na prywatnej posesji, urząd miasta ma związane ręce. Można ten problem rozwiązać jedynie w drodze negocjacji – wyjaśnia Katarzyna Kasprzak z departamentu infrastruktury i gospodarki z Urzędu Miasta we Wrocławiu.

Przekonanie właściciela działki do zerwania umowy z firmą, której wynajmuje miejsce, nie jest łatwe, bo na reklamie zarabia on czasem nawet kilkanaście tysięcy złotych miesięcznie.

– Usunięcie takich reklam wymaga długotrwałych procedur administracyjnych. Postępowanie może trwać około dwóch lat – tłumaczy Jakub Dąbrowski.

Obowiązujące dziś przepisy negatywnie oceniają także przedsiębiorcy.

– Nie dostałem pozwolenia na postawienie reklam w Olsztynie i Grudziądzu. Urzędnicy nie potrafili jednak wytłumaczyć, dlaczego oślepiają kierowców właśnie moje billboardy, a nie ekrany innych przedsiębiorców, którzy dostali pozwolenie – mówi Krzysztof Hoffmann z firmy Led & Media.

Dodaje, że nie obawia się zmiany przepisów i kary w wysokości 5 tys. zł. Ekrany LED można bowiem dowolnie programować. Ustawienie ich tak, by spełniały ustawowe wymagania, nie powinno być problemem.

Resort infrastruktury zapewnia, że prace legislacyjne nad nowymi przepisami zakończą się jeszcze w tym roku.