Organizator przetargu będzie mógł eliminować z postępowań firmy, z którymi wcześniej rozwiązał umowę np. z powodu opóźnień lub nierzetelnego wykonania umowy. Problem w tym, że taką decyzję podejmie bez wyroku stwierdzającego szkodę lub winę wykonawcy. Takie rozwiązanie uchwalili posłowie w noweli prawa zamówień publicznych. Dziś stanowisko wobec zmiany zajmie Senat.

Wykonawca wyeliminowany z przetargu będzie mógł dochodzić sprawiedliwości dwutorowo. Przed arbitrażem (Krajowa Izba Odwoławcza – KIO) będzie mógł kwestionować wykluczenie z przetargu. Jednak zasadniczy spór – o słuszność rozwiązania umowy – będzie się toczył przed sądem powszechnym, np. w drodze powództwa o uznanie wypowiedzenia za bezskuteczne czy o odszkodowanie itd. Dwa różne podmioty – sąd i KIO – będą orzekać praktycznie w jednej sprawie.

– Spór przed sądem co do zasadności odstąpienia od umowy nie powinien mieć znaczenia. Mimo sporu przed sądem zamawiający może wykluczyć z postępowania, a ocena, czy wykluczenie jest zasadne, będzie w takim wypadku należała do KIO – ocenia Grzegorz Wicik, radca prawny z Instytutu Zamówień Publicznych.

Dodaje, że KIO będzie musiała samodzielnie, z wyprzedzeniem ocenić zasadność odstąpienia.

– KIO będzie badać jedynie przesłanki wykluczenia, a więc np. fakt odstąpienia od umowy, wartość niezrealizowanego zamówienia itd. Nie wydaje się, aby tak specjalistyczny organ jak KIO miał kompetencje do oceny, czy odstąpienie było bezpodstawne, czy też nie – uważa z kolei Anna Szymańska, radca prawny z kancelarii Salans, wykładowca Podyplomowego Studium Zamówień Publicznych UW.

Jej zdaniem dla KIO wystarczające będzie ustalenie, że umowa rzeczywiście została zerwana.

Dla przedsiębiorcy istotne znaczenie będzie miało to, który wyrok – sądowy czy arbitrażowy – zapadnie wcześniej.

– O ile sąd wyda wyrok, zanim przed KIO zawiśnie sprawa o wykluczenie, to KIO będzie nim związana – wskazuje Włodzimierz Dzierżanowski, prezes zarządu Grupy Doradczej Sienna.