Skazanie podejrzanego na podstawie zeznań jedynego świadka jest możliwe nie tylko w hollywoodzkich filmach, ale i w realiach polskiego wymiaru sprawiedliwości. Dlatego procesowe okazanie podejrzanych musi być przeprowadzane z zachowaniem wszelkich reguł taktyki kryminalnej. Okazuje się jednak, że policyjna praktyka nie jest jednak wolna od błędów.

Policjant kontra policja

Przed łódzkim sądem okręgowym toczy się właśnie proces przeciwko policji wytoczony przez jednego z funkcjonariuszy Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi. Wizerunek mężczyzny został bez jego zgody umieszczony w tzw. albumie przestępców służącym do okazań procesowych. skutek tego – jak twierdził przed sądem – zostały naruszone jego dobra osobiste, bo zdjęcia mogą być okazywane przestępcom, przeciwko którym prowadził śledztwa. Naraża go to na szykany oraz niesłuszne posądzenie o popełnianie przestępstw.

Policjant domaga się usunięcia swojej fotografii z policyjnych zbiorów, oficjalnych przeprosin i 5 tys. zł rekompensaty.

Zdaniem prof. Tadeusza Widły, kierownika Katedry Kryminalistyki Uniwersytetu Śląskiego, trzeba pamiętać, że wstąpienie do służby w policji nie jest równoznaczne ze zrzeczeniem się prawa do swojego wizerunku.

Błędy przy okazaniach

– Jeżeli wizerunek funkcjonariusza ma zostać wykorzystany w celu okazania pośredniego, to musi on wcześniej wyrazić pisemną zgodę. W razie jej braku może dojść do naruszania dóbr osobistych i funkcjonariusz ma pełne prawo do wystąpienia z roszczeniem o zaprzestanie naruszeń i powinien otrzymać zadośćuczynienie – dodaje profesor.

– Doszło tutaj do ewidentnego naruszenia przepisów. Zgodnie z par. 5 pkt 2 rozporządzenia ministra sprawiedliwości z 2 czerwca 2003 r. w sprawie warunków technicznych przeprowadzenia okazania, wśród osób przybranych do okazania bezpośredniego i pośredniego nie mogą znajdować się funkcjonariusze organu dokonującego okazania ani osoby znane osobie przesłuchiwanej – tłumaczy prof. Ewa Gruza z Uniwersytetu Warszawskiego.

O tym, że okazanie funkcjonariusza policji, to poważna nieprawidłowość, mówił także Sąd Najwyższy (m.in. postanowienie SN z 3 kwietnia 2006 r., sygn. akt V KK 313/2005).

To jednak niejedyny błąd popełniany przy próbach zidentyfikowania sprawców przestępstw w drodze okazania.

˜– W jednej ze spraw do zgromadzonego materiału uzupełniającego w postaci zdjęć osób postronnych dołączono czarno-białe zdjęcie podejrzanego wycięte z wiadomości przesłanej faksem. Zdarza się również, że najpierw osobie rozpoznającej okazywany jest wizerunek, a potem przeprowadzane jest okazanie bezpośrednie. Przez to nie wiadomo, czy osoba ta rozpoznała okazywanego, czy też osobę, którą wcześniej widziała na fotografii – tłumaczy prof. Tadeusz Widła.

Okazanie powinno być przeprowadzone tak, by osoba rozpoznająca nie mogła zorientować się co do sytuacji procesowej podejrzanego. W praktyce zdarza się, że celowo ustawia się go tak, aby świadek nie miał co do tego wątpliwości – okazywany znajduje się w kajdankach lub z asystą policyjną. Nagminnie łamana jest także zasada podobieństwa. Osoby okazywane bezpośrednio często pochodzą z ulicznych łapanek urządzanych przez policję i znacznie się od siebie różnią. Z uwagi, że nie ma dzisiaj obowiązku dokumentowania takich czynności także fotografią (poza protokołem), nie ma dowodów na to, że podczas okazania były popełnione błędy.