Trwa spór dotyczący sposobu kupowania programów informacji prawnej. Urząd Zamówień Publicznych uważa, że konieczne są przetargi. Arbitrzy dopuszczają natomiast tryb z wolnej ręki.
Publikacja: 1 lutego 2011, 03:00 Aktualizacja: 1 lutego 2011, 11:23
Aby przeczytać całość artykułu, musisz się zalogować. Jeśli posiadasz już login i hasło, wprowadź je. Jeśli nie, zapraszamy do bezpłatnej aktywacji konta.
Dostęp do treści w serwisie jest całkowicie bezpłatny. Wystarczy się zalogować. Jeśli jeszcze nie posiadasz konta, zapraszamy do jego stworzenia. Zajmie to nie więcej niż kilka minut.
1: Montsegur z IP: 84.10.235.* (2011-02-01 08:01)
Jak inni dostawcy mogą zlozyc ważną ofertę na dostawę aktualizacji do Lexa?
Czy w tym całym urzędzie ktoś myśli, czy tylko tak gadają, by uzasdnic potrzebę dalszego wydawania publicznych pieniędzy na ich pensje?
2: Jan Kowalski z IP: 83.238.41.* (2011-02-01 10:00)
Przeczytałem ten artykuł i mam takie wrażenie, że autorka nie bardzo radzi sobie z problematyką zamówień publicznych,a co więcej nie jest rzetelna w swoich wypowiedziach. Sugeruje bowiem wyraźnie (bo przecież w tle jest jakiś adwokat, ktoś , gdzieś ,coś..) , żę UZP ma rację , a KIO nie. Otóż Szanowna Pani , to jest tak, że to KIO jednak orzeka i to KIO jest instytucją, która stawia kropkę nad "i". A KIO we wszystkich sprawach dot. aktualizacji Lex-a (a śledzę to, bo również zajmuję się obsługą Działu Zamówień Publicznych) pogoniło Pana Prezesa Urzędu Zamówień Publicznych i konkurentów. Uciekł też uwadze Pani Redaktor wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie, w którym Sąd ten oddalił skargę Pana Prezesa Zamówień Publicznych, w całości przyjmując za swoje argumenty KIO na jeden z wyroków KIO, w którym KIO uznała, że można udzielać zamówienia z wolnej reki na aktualizacje Lex-a, że to prawidłowe. Cóż Pan Prezes UZP nie może znieść porażek i z uporem wprowadza w błąd opinię publiczną lansując wyłącznie swoje stanowisko ; nie pokazując stanowiska KIO i Sądu Okręgowego. Prezes UZP to tylko organ administracji, a KIO i Sąd Okręgowy mają ostatni głos w sprawach zamówień publicznych. Obie te instytucje zaś uznały legalność udzielania zamówień publicznych w trybie z wolnej ręki na aktualizację. Ciekawe przy tym , żę Pani Redaktor jakoś nie prezentuje stanowiska wydawcy Lex-a; to chyba nie za bardzo rzetelne co?
3: Andrzej Kubus z IP: 83.16.65.* (2011-02-01 11:19)
Siedzę w tej branży od lat. To pierwszy artykuł na ten temat a problem występuje w przyrodzie juz od jakiegoś czasu. Niedawno prezes wyskoczył ze swymi zaleceniami w sprawie programów, jednak nie wspomniał, że KIO ma inne zdanie w tej sprawie. Słusznie, że ktoś wreszcie przedstawił inne stanowisko. Zresztą KIO ma decydujące zdanie. Ale tylko na razie - wkrótce już nie będzie przy kontrolach instancją odwoławczą. I wtedy zdane UZP będzie decydujące.
Mam wrażenie, że Jan Kowalski nie zrozumiał tekstu. No nie jest obiektywny. To widać na pierwszy rzut oka. Dlaczego tak forsuje przedstawiciela Lexa? Przecież są tez inni.
4: konkurencja z IP: 62.233.139.* (2011-02-01 16:34)
Tak, tak ... Zlikwidujmy Urząd i niech wszyscy stosują wolną rączkę. Będzie łatwiej dla wszystkich. Urzędas nie będzie musiał wysilać się organizując przetarg wyda dwa razy tyle ale to nie jego problem bo też nie jego kasa. Wykonawca też nie będzie narzekał, że ma łatwy zarobek i może doić kasę państwa. Tyle, że rynek będzie dalej taki jak 10 lat temu czyli zmonopolizowany przez jedną firmę która udzieliła nieopłatnie dożywotnie licencji, która jest funta kłaków warta po miesiącu bo przepisy tak się zmieniają że progranm po miesiącu staje się nieaktualny. Tak a propos nie jest ważne co mówi KIO i UZP. Ważne jest co mówią przepisy. A te wskazują, że jesli jest konkurencja to należy stosować przetarg i koniec. Niech poprzez kryteria oceny ofert dostawcy walczą o to kto ma najlepszy produkt (komentarze itd. ) Niech wygra ten kto ma najlepszy produkt (niekoniecznie najtańszy). Problem polega na tym, że urzędasom nie chce robić się przetargów i pomyśleć o odpowiednich kryteriach bo łatwiej im stosować wolną rękę. "Monsegur" nie wie co pisze - aktualizacja jest niczym innym jak wgraniem programu od nowa tyle że bardziej aktualnego. Nazywanie postępowania "aktualizacją" jest jedną wileką ściemą, która ma na celu uzasadnienie wolnej rączki leniwego urzędasa. Wydaje się jednak że w UZP ktoś myśli natomiast pozostali myślą tylko o jednym - jak nie stosować przetargu. Ale tym za to jak rozumiem jednak należy się wynagrodzenie.
5: Montsegur z IP: 84.10.235.* (2011-02-01 18:04)
Hmmm... To spróbuj zainstalować lexa z płyty aktualizującej bazy danych. Zobaczymy czy faktycznie jest to "wgranie programu od nowa"
6: Czytelnik z IP: 89.230.176.* (2011-02-02 08:36)
Ciekawy dobór "niezależnych" opinii. Szkoda tylko, że autorka nie napisała, że adw. Pieróg wydał komentarz w CH Beck. Czym zresztą chwali się na stronie swojej www.pieróg.pl
7: BJ Łódż z IP: 77.253.236.* (2011-02-02 11:56)
Przecież w końcu można doprowadzić do pytania prawnego do SN ...
8: Kuba z IP: 193.46.186.* (2011-02-08 09:24)
Moim zdaniem postępowania w tym zakresie powinny być konkurencyjne. To nie są już czasy, kiedy LEX nie miał konkurencji na rynku. Obecnie konkurenci (np. LexPolonica czy Legalis) mają już zbliżoną do LEX'a ofertę, a w niektórych aspektach są od LEX'a lepsze (pokazują to nawet porównania tych trzech systemów przedstawione na stronie wydawcy LEX'a). Tylko, że czym innym jest celowość wdrażania postępowań konkurencyjnych, a czym innym możliwość udzielania z wolnej ręki zamówień na kontynuację dotychczasowej licencji.
@ konkurencja - nie ładnie jest nazywać urzędników "urzędasami". Stosujesz uogólnienie, które nie jest moim zdaniem uprawnione, nic nie wnosisz do dyskusji nad problemem, a tylko obrażasz innych ludzi. Decyzja o takiej, a nie innej ścieżce postępowania nie jest podejmowana przez osoby przygotowujące i prowadzące postępowania, więc pisanie o wszystkich (czyli także o zamówieniowcach) jako o "leniach" czy bezmyślnych "urzędasach" jest niespecjalnie grzeczne.

Kilkadziesiąt tysięcy nowych obowiązujących w Polsce patentów rocznie – to realna perspektywa, która może zdusić innowacyjność polskich firm.