Jest 27 października tego roku. Dzień po tym, jak Trybunał Konstytucyjny podważa zasadę, że budżet państwa opłaca składki zdrowotne do NFZ za wszystkich rolników ubezpieczonych w KRUS. Trybunał daje ustawodawcy 15 miesięcy na przygotowanie odpowiedniej nowelizacji ustawy. Marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna, czyli człowiek, który odpowiada za stanowienie prawa, mówi w tym dniu publicznie, że będzie ona gotowa dopiero po wyborach parlamentarnych w następnym roku. Czyli za mniej więcej 12 miesięcy. Oznacza to, że może nie wejść w życie na czas albo uchwalone zmiany zostaną przepchnięte przez Sejm w ekspresowym tempie i będzie roić się w nich od błędów.

A sprawa jest bardzo poważna. Nie tylko dlatego, że ewentualne nieuchwalenie nowelizacji pozbawi prawa do leczenia prawie 1,5 mln osób ubezpieczonych w KRUS. Także z tego powodu, że ustawodawca musi systemowo rozstrzygnąć, kto i za co sam powinien płacić, a komu powinni pomagać z budżetu podatnicy. To fundamentalna kwestia.

A na przykład niekonstytucyjny przepis art. 15 ust. 2a ustawy o podatkach i opłatach lokalnych obowiązuje już w naszym systemie prawnym okrągły rok. Niestety nic nie wskazuje, by został on uchylony w najbliższym czasie.

Zresztą sam Trybunał Konstytucyjny bardzo często demobilizuje naszego ustawodawcę, odraczając uchylenie niekonstytucyjnych przepisów na 12 miesięcy, na 15 miesięcy, a nawet, tak jak w przypadku ustawy o podatkach i opłatach lokalnych, na 18 miesięcy. Również niekonstytucyjne przepisy o przekształceniu prawa użytkowania wieczystego w pełne prawo własności nieruchomości zostały odroczone przez Trybunał Konstytucyjny o 18 miesięcy

To tylko niektóre z wielu przykładów legislacyjnego bałaganu, którego skutkiem jest obowiązywanie coraz większej liczby przepisów uznanych przez trybunał za niekonstytucyjne.

Zebraliśmy co najmniej kilkanaście wyroków (patrz tabela) sądu konstytucyjnego, które nie mogą doczekać się realizacji w postaci nowelizacji ustaw, są odkładane na bliżej nieokreśloną przyszłość, albo ustawodawca nie przesądza jednoznacznie, jak je interpretować, przez co muszą robić to obywatele i sądy. Mamy też przykład całkowitej ignorancji. Ustawodawca wprowadza do prawa przepis, który wcześniej trybunał zakwestionował.

Oprócz niezrealizowania orzeczeń w odpowiednim czasie lub zwlekania z ich wykonaniem ustawodawca dopuszcza się też grzechu lenistwa. To skutkuje zamieszaniem prawnym i koniecznością stosowania interpretacji oraz sporami sądowymi. Co nie tylko powoduje niepotrzebne koszty, ale naraża podmioty realizujące prawo oraz obywateli na niepotrzebny wysiłek i stres.

Tak jest na przykład z odbieraniem prawa jazdy dłużnikom alimentacyjnym. Wyrok TK z 22 września 2009 r. (P 46/07) uznał za niezgodny z konstytucją przepis dotyczący odbierania prawa jazdy dłużnikom alimentacyjnym obowiązujący w ustawie o zaliczce alimentacyjnej. Tyle że przepis ten jest dalej stosowany, bo został powtórzony w ustawie o Funduszu Alimentacyjnym, który zastąpił zaliczkę od 1 października 2008 roku. W tej sytuacji powstał prawny galimatias. Gminy podejmują decyzje o odebraniu prawa jazdy dłużnikom, bo uważają, że wyrok TK odnosi się do poprzedniej ustawy. Dłużnicy, powołując się z kolei na wyrok trybunału, kierują sprawę do sądów, a część z nich przyznaje im rację.

W tej sytuacji rząd powinien już dawno przygotować ustawę, która tę sprawę jednoznacznie by rozstrzygnęła. Na razie nad nią pracuje. Przygotowuje zmianę przepisów, która zadośćuczyni zarzutom TK i da prawo gminom odbierania prawa jazdy.

Tak długa praca nad tym aktem prawnym jest nie tylko bulwersująca z powodu zamieszania prawnego, ale także dlatego, że odbieranie prawa jazdy to jedna ze skuteczniejszych metod dyscyplinowania dłużników, aby płacili alimenty. Na niefrasobliwości rządu tracą dzieci.

Zupełnym już kuriozum jest wprowadzanie do prawa przepisów, które wcześniej TK uznał za niezgodne z ustawą zasadniczą. A tak jest na przykład w przypadku wyroku z 23 lutego 2010 r. (sygn. akt K 1/08, Dz.U. nr 34, poz. 190). Trybunał uznał, że przepisy, ograniczający wypłatę rekompensaty pieniężnej za ponadnormatywny czas służby policjantów, który potocznie jest nazywany godzinami nadliczbowymi, oraz ekwiwalentu za niewykorzystany urlop wypoczynkowy do 3 lat wstecz jest niezgodny z konstytucją.

Z dniem opublikowania tego wyroku, czyli 8 marca 2010 r., ograniczenie to przestało obowiązywać. Mimo to 9 kwietnia 2010 roku, czyli półtora miesiąca po wyroku TK, Sejm uznane przecież za niekonstytucyjne ograniczenie wprowadził do nowej ustawy o służbie więziennej. I cały czas ono obowiązuje.