Kupujący mieszkanie ma prawo skorzystać z usług dowolnego notariusza, a brak możliwości skorzystania z usług innego notariusza jest nadużyciem prawa.
Publikacja: 2 września 2010, 03:00 Aktualizacja: 2 września 2010, 09:39
Aby przeczytać całość artykułu, musisz się zalogować. Jeśli posiadasz już login i hasło, wprowadź je. Jeśli nie, zapraszamy do bezpłatnej aktywacji konta.
Dostęp do treści w serwisie jest całkowicie bezpłatny. Wystarczy się zalogować. Jeśli jeszcze nie posiadasz konta, zapraszamy do jego stworzenia. Zajmie to nie więcej niż kilka minut.
1: Max z IP: 89.75.73.* (2010-09-02 07:58)
Konsumenta intererusuje cena, a nie jakość usług notarialnych. A pojawiają siię już wadliwe akty, pisane przez niedouczonych notariuszy "marcowych". Notariusz, który współpracuje z deweloperem ma wiedzę o pisaniu takich właśnie aktów notarialnych, a taki znaleziony przez klienta często nie.
2: MK150 z IP: 85.222.87.* (2010-09-02 07:59)
Takie są skutki, gdy można negocjować taksę. Robią się układy, układziki, branie pieniążków pod stołem, niedozwolone postanowienia umowne, czyli działanie na niekorzyść a coraz częściej na szkodę klienta - czyli wynoszony pod niebiosa przez nienawidzących notariuszy wolny rynek w polskim wydaniu. W Niemczech wiedzą, czym skutkuje podkupywanie notariuszy. Taksa jest sztywna i nikt z nikim nie działa przeciwko klientowi.
3: MK150 z IP: 85.222.87.* (2010-09-02 08:03)
@max
Przestań opowiadać bzdury. Każdy znany mi notariusz bez problemu pisze każdą dowolną umowę deweloperską. Patologia to są deweloperzy, którzy zarabiają na przymuszaniu do "swojego" notariusza i z tym trzeba walczyć, bo ludzie się masowo skarżą.
4: zig~zig z IP: 83.7.215.* (2010-09-02 08:15)
Artykuł mówi prawdę. Sam w swojej praktyce często spotykam się z tego typu działaniami dewelopera. Jedynie raz deweloper nie robił problemu. Normalnie sa tak bezczelni, że potrafią powiedzieć, iż mają podpisaną umowę z notariuszem albo można tylko u ich notariusza. Natomiast miałem około 6 przypadków, gdzie upór i konsekwencja (oraz wcześniejsza rozmowa z prezesem firmy deweloperskiej) akutkowały możliwością zawarcia umowy w mojej kancelarii.
Z drugiej strony czasami takiej jednej umowy wywołuje duże trudności. Trzeba bardzo uważać, gdyż notariusz jak zaczyna "parcelować" blok działa według jakiejś koncepcji (np. wydzielenie podziemia z garażami jako odrębnego lokalu, wydzielenie poddasza z komórkami jako odrębnego lokalu, kwestia miejsc parkingowych albo ogródków, podział nieruchomości itp...) i naprawdę trzeba się ostro nagłówkować aby dociec jaka jest koncepcja i nie zrobić klientowi szkody. Dotrzeć do dokumentów. Da się to zrobić ale trzeba na to dużo zachodu i trochę sprytu. Oczywiście na pomoc wściekłego dewelopera oraz jeszcze bardziej wściekłego notariusza w tej mierze nie ma co liczyć. Takie umowy są niewdzięczne bo trzeba dać konkurencyjną cenę, podwójnie się narobić, być bardzo ostrożnym i dokładnym w odczytaniu założeń umowy.
5: 1410 z IP: 83.9.154.* (2010-09-02 08:15)
Notariusz odpala odpowiednią sumkę dla dewelopera za każdego klienta którego deweloper do niego przyśle i o to tu chodzi. Najbardziej zadowolony jest notariusz bo ma kilkudziesięciu klientów danego bloku, a deweloper dodatkową kasę bez kiwnięcia palcem.
6: MK150 z IP: 85.222.87.* (2010-09-02 08:19)
To są po prostu łapówki, bo notariusz działa w imieniu państwa. Trzeba z tym pilnie coś zrobić. Obniżyć minimalnie taksę na te umowy i usztywnić ją. Z lokalami z rynku wtórnego jest to samo, bo tutaj z kolei agencje narzucają ludziom "swoich" notariuszy.
7: . z IP: 83.31.96.* (2010-09-02 08:24)
Najpierw obejmijcie patronatem wszystkich aplikantów, jak Wam prawo i orzecznictwo Sądu Najwyższego nakazuje. Dopiero wtedy porozmawiamy o uczciwości.
8: aplikant z IP: 83.1.100.* (2010-09-02 08:48)
Chcieliście wolnego rynku notarialnego no to macie. Skoro notariusz ma działać na prawach rynku, konkurować o klienta to nie ma się co dziwić że takie "układy" sie tworzą. W dużych miastach jest już taka konkurencja że jak notariusz nie "chwyci" dewelopera to prawdopodobnie nie ma szans na utrzymanie się na rynku, zwłaszcza gdy jest nowy...
9: tribal z IP: 79.191.142.* (2010-09-02 09:38)
Praktyka oczywiście naganna, z drugiej strony skoro wybór notariusza należy do stron czynności (a nie jednej konkretnej strony) to tak jak teoretycznie nie można zmusić klienta do zawarcia umowy u konkretnego rejenta, tak nie można przecież zmusić dewelopera do zawarcia umowy u innego notariusza, najwyżej deweloper narazi się na utratę klienta...
Sam zresztą byłem świadkiem takiej sytuacji gdzie umowa sprzedaży mieszkania padła bo deweloper nie chciał się zgodzić na innego rejenta, jakby nie patrzeć ma do tego prawo.
Moim zdaniem nie powinno być takich sytuacji, jakkolwiek skoro w notariacie mamy już od pewnego czasu wolny rynek, to nie ma się co dziwić że takie powiązania się tworzą, zresztą tak jak w każdym biznesie...
10: . z IP: 83.31.77.* (2010-09-02 10:57)
Wolny rynek w notariacie to takie samo nadużycie semantyczne jak zawód zaufania publicznego. Nie możemy mówić o wolnym w rynku w warunkach przymusu korzystania z określonych usług i jednocześnie ograniczenia liczby osób wykonujących te usługi.

Najszybszy wygrywa! Kliknij i wygraj! Wygrałeś nagrodę! – krzyczą reklamy internetowych konkursów. Obiecywany telefon wygrać w nich nie jest łatwo. Za to na pewno uczestnicy mogą spodziewać się telefonów z ofertami marketingowymi.