Od zobowiązanego do alimentacji rodzica, który wyjechał za granicę, można wyegzekwować alimenty dzięki umowom międzynarodowym. Jest to jednak długotrwała procedura, która rzadko kończy się sukcesem.
Publikacja: 3 lutego 2010, 03:00 Aktualizacja: 3 lutego 2010, 10:41
Aby przeczytać całość artykułu, musisz się zalogować. Jeśli posiadasz już login i hasło, wprowadź je. Jeśli nie, zapraszamy do bezpłatnej aktywacji konta.
Dostęp do treści w serwisie jest całkowicie bezpłatny. Wystarczy się zalogować. Jeśli jeszcze nie posiadasz konta, zapraszamy do jego stworzenia. Zajmie to nie więcej niż kilka minut.
1: jaś z IP: 79.185.97.* (2010-02-03 08:50)
dobre ale mało realne znając nasze Sądy
2: M z IP: 79.139.42.* (2010-02-03 11:36)
jasiu, czytaj uważnie ze zrozumieniem. Ten tekst dotyczy sytuacji, gdy dochodzisz roszczeń poza granicami w kraju. Jest to sytuacja, w której matka ma wyrok alimnetacyjny jednak musi złożyć jeszcze wniosek, który pobiera w SO. Największym problemem jest bkrak wiedzy matek o tym gdzie się podziewają ojcowie ich dzieci, bo alimenty ściaga sie z konkretnych dochodów konktretnej osoby. Gdy jest to niemozliwe, płacisz na cudze dzieci alimenty TY JASIU ze swoich podatków.
A teraz ponarzekaj sobie jeszcze na polskie sądy, to jest w dobrym tonie, szczególnie wtedy, gdy sie nie ma pojęcia o czym się pisze, co sie komentuje...
3: marti z IP: 79.190.51.* (2010-02-03 12:28)
jasiu, podobnie jak wiele innych osób mylisz sądy z instytucjami charytatywnymi, fundacjami, etc. Sądy nie służą do tego, żeby załatwiać jednej ze stron sporu korzystny dla niej wynik i potem jeszcze zastępować jej w dochodzeniu należności, egzekucji orzeczeń. To już nie jest wymiar sprawiedliwości, tylko stronniczość. Może po prostu warto przyjąć do wiadomości, że sądy nie udzielają porad, jak korzystnie załatwić sprawę, nie wyręczają "klientów", nie wypłacają im pieniędzy, nie przytulają i nie karmią... Może tez przebije się prosta prawda z tego artykułu, tj. to że sądy polskie nie działają sobie dowolnie na terenie innych państw.
4: brzeszczot z IP: 83.10.62.* (2010-02-03 12:37)
do 2 i 3 niestety ale zgodze sie z Jasiem:( SO i sposób załatwianie przez ich pracowników spraw wierzycieli alimentacyjnych wnoszacych o egzekucję poza granicami kraju pozostawia sporo do życzenia ... podparet niestety praktyką:(
5: MATKA z ZAGRANICY oczekujaca na alimenty z Polski z IP: 94.108.213.* (2010-02-04 22:27)
Najlepiej tych zagranicznych nie ruszac,bo jak kiedys goscia zatrzymaja,to trafi do Polski,a tu alimenty nie sa do odzyskania chyba,ze gosc jest legalnie ,ale gdyby byl,to juz dawnoby placil,bo tam jest to karalne,ale nie w Polsce.
6: Matka z IP: 195.205.64.* (2010-02-25 21:41)
Nie wiem dlaczego marti jest tak nieuprzejmie uprzejmy wobec Jasia. Chyba ma problemy z pracą, która pewnie związana jest z sadownictwem. Ja uważam, a nawet wiem, że Jaś ma rację. Wybębnić coś za pomocą sądu od dłużnika lekceważącego wyrok jednoznaczne jest z podróżą na Marsa dla matki samotnie wychowującej dziecko. Nie ma żadnej sprawiedliwości ani pomocy - wszyscy wyciągają tylko rączki po pieniążki za kolejne porady. I naprawdę nie oczekuję "przytulenia" ani "karmienia" - jedynie człowieczeństwa od tych, którzy mają wyrok przed sobą i żadnych wątpliwości co do dłużnika. Moja sprawa ciągnie się od października 2008 roku i jakoś sąd nie jest zbyt szybki. Pozdrawiam
7: Ojciec z dolnośląskiego z IP: 78.8.130.* (2011-05-26 19:41)
Złożyłem już do Sądu o ścianie matki za alimenty i regres ale że przebywa we Włoszech to już otrzymałem informację na dzień dobry ze znikome szanse.podałem jej adres i co?.Jesteśmy w Uni???..Prawo pomaga przestępcom ,bo w Polsce uchylanie się od alimentów jest karalne.Tylko papier.To kraj bezprawia.Czy władze polskie pomagają takim osobom jak my?.Mając wyrok Sądu możemy tylko mieć w szufladzie schowany.Opłaca się sędziów i traci się czas na sprawy.Ministrowie tylko rozmawiają ze sobą a i tak bez efektu.Dzieci ukończą 18 lat i wtedy będzie po problemie.Jednym słowem ;chcesz uniknąć problemów z prawem,to uciekaj do Włoch.

Miejscowe przepisy urbanistyczne mają ułatwiać wznoszenie inwestycji na terenach, dla których nie uchwalono dotąd planów zagospodarowania przestrzennego.