statystyki

Kryszkiewicz: Dublerami w SN mogą być tylko prezesi

autor: Małgorzata Kryszkiewicz09.10.2018, 09:16; Aktualizacja: 09.10.2018, 09:39
Małgorzata Kryszkiewicz / fot. Wojtek Górski

Małgorzata Kryszkiewicz / fot. Wojtek Górskiźródło: DGP

 Trwający właśnie konkurs na 11 miejsc w Sądzie Najwyższym wywołuje spore emocje. I nic dziwnego, skoro dotyczy miejsc zwolnionych wcześniej przez sędziów odesłanych w stan spoczynku nie tylko wbrew ich woli, lecz również najprawdopodobniej wbrew konstytucji. Atmosferę podgrzewa również fakt, że w puli jest stanowisko przypisywane Małgorzacie Gersdorf, która zdaniem wielu prawników nadal pełni funkcję I prezesa SN.

Bije się więc na alarm, że oto zaraz będziemy mieli w SN, tak jak to było w przypadku Trybunału Konstytucyjnego, do czynienia z sędziami dublerami. Ja tymczasem pobawię się w adwokata diabła i spróbuję udowodnić, że takiej sytuacji nie będzie.

Sędzia dubler – to określenie, które zrobiło oszałamiającą karierę w mediach. Pojawiło się po wybuchu konfliktu wokół Trybunału Konstytucyjnego i przylgnęło już na stałe do osób, które zostały powołane do trybunału na miejsca wcześniej legalnie obsadzone. I nic dziwnego. Dziennikarze błyskawicznie zorientowali się, że zwrot spodoba się odbiorcom, gdyż jest łatwy do zapamiętania i chwytliwy. Bardzo szybko też nabrał odpowiedniej konotacji. Dziś przecież nikt już nie ma wątpliwości, że nazwanie kogoś sędzią dublerem komplementem nie jest. I tak to się toczyło przez cały 2016 r. Niemal każdy materiał dziennikarski mający w tytule te dwa magiczne słowa przyciągał uwagę opinii publicznej.

Nic więc dziwnego, że i dziś toczący dyskusje na temat tego, co się obecnie dzieje wokół SN, chętnie sięgają po wyrażenie „sędziowie dublerzy”. A robiąc to, wprowadzają opinię publiczną w błąd. Przemeblowanie, jakiego dokonują obecnie rządzący w Sądzie Najwyższym, nijak się bowiem ma do tego, co w 2015 r. zrobili z TK. Żeby się o tym przekonać, wystarczy się zapoznać z przepisami regulującymi – różny – status tych dwóch z trzech najważniejszych organów sądowych w państwie.


Pozostało jeszcze 57% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (2)

  • Bert(2018-10-09 18:46) Zgłoś naruszenie 206

    Krzyszkiewicz to "dublerka" dziennikarki. Obsadził ją w tej roli wuj axel, z niemiecko-szwajcarskiego koncernu, bo urzekła go jej pryncypialność w zwalczaniu faszyzmu, tj. wg jej słów : Boga, Honoru i Ojczyzny. O ile dziennikarza obowiązuje rzetelność dziennikarska, to "dublerki" dziennikarza już nie i po tym można ich odróżnić.

    Odpowiedz
  • .(2018-10-11 14:36) Zgłoś naruszenie 55

    Określenie "sędzia dubler" jest bezsensowne, ponieważ dublerzy nie są sędziami i nie należy ich tak nazywać.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Polecane