statystyki

Ultimatum wobec sprzedających alkohol. Kraków ma dosyć nocnych burd i apeluje o nowe uprawnienia

autor: Bożena Ławnicka01.08.2018, 10:16; Aktualizacja: 01.08.2018, 10:26
Kraków

Właściciel, który łamie przepisy i np. sprzedaje alkohol nietrzeźwym, praktycznie jest bezkarnyźródło: ShutterStock

Cofnięcie koncesji konkretnemu przedsiębiorcy nic nie daje, bo następnego dnia o zezwolenie występuje jego brat czy żona. Trzeba skończyć z możliwością przekierowania uprawnienia na inną osobę – twierdzą krakowscy radni

Od 9 marca 2018 r. obowiązuje znowelizowana ustawa z 26 października 1982 r. o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi (t.j Dz.U. z 2016 r. poz. 487 ze zm.). Pozwala ona samorządom kontrolować liczbę i miejsca usytuowania sklepów monopolowych na terenie miast. Daje im też możliwość wprowadzenia zakazu sprzedaży alkoholu w godzinach nocnych. Takie rozwiązania wprowadzili już Piotrów Trybunalski, Bytom, a niedawno Sopot. Kraków póki co się nie zdecydował, choć temat był podejmowany na ostatniej sesji Rady Miasta i ma wrócić po wakacjach. Przy czym stolica Małopolski chce iść jeszcze dalej.

Chcą prawa do ultimatum

Otóż na lipcowym posiedzeniu miejscy radni postanowili o skierowaniu do Sejmu i Senatu rezolucji, w której apelują do parlamentarzystów o wprowadzenie kolejnych zmian w ustawie o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Według nich ostatnie regulacje w tym zakresie wcale nie ukróciły tendencji do zakłócania porządku publicznego przez klientów sklepów z piwem, winem czy wódką. „Odgórne określenie liczby punktów sprzedaży alkoholu, nawet z podziałem na dzielnice, nie rozwiązuje tego problemu. Tylko groźba odebrania możliwości prowadzenia sprzedaży w danym miejscu, bez względu na podmiot, może realnie przyczynić się do rozwiązania tego problemu” – napisali.

– Właściciel, który łamie przepisy i np. sprzedaje alkohol nietrzeźwym, praktycznie jest bezkarny. Zabieramy mu koncesję, a na drugi dzień występuje o nią jego krewny. Dokładnie na to samo miejsce i my mamy obowiązek jej udzielić, jeśli spełnia wszystkie wymogi – tłumaczy DGP radny Łukasz Wantuch.

Zdaniem radnych Krakowa problem ten można rozwiązać tylko w jeden sposób. Rada miasta powinna mieć prawo postawić ultimatum sprzedawcom alkoholu, np. uzależnić ponowne wydanie pozwolenia na handel alkoholem w danym miejscu od tego, że ubiegający się o nie przedsiębiorca rozwiąże problem z hałasem, na który skarżyli się sąsiedzi lokalu. – W ten sposób uniknęlibyśmy przekierowania zezwolenia na inną osobę – wyjaśnia Łukasz Wantuch. Dodaje, że zakaz byłby cofnięty, gdyby sytuacja się unormowała albo gdyby np. lokal przejął nowy właściciel i zadeklarował, że zadba o to, by w tym punkcie nie dochodziło do zakłócenia porządku publicznego czy naruszenia bezpieczeństwa.

Brakuje kompetencji

R adni muszą jednak mieć ustawową kompetencję do tzw. punktowego zakazu sprzedaży alkoholu i stąd właśnie rezolucja do Sejmu i Senatu. Problem w tym, że nie pierwszy raz o to do parlamentu apelują. W tej kadencji samorządu Rada Miasta Krakowa czterokrotnie uchwalała rezolucje w sprawie zmian w ustawie o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi – skierowane zarówno do parlamentu, jak i rządu. Ponadto w latach 2014–2016 prezydent miasta wielokrotnie występował do ministerstwa Zdrowia, Ministerstwa Gospodarki oraz Ministerstwa Spraw Wewnętrznych z pismami zawierającymi postulaty zmian w prawie, w szczególności dającymi samorządom szersze uprawnienia przy regulowaniu zasad sprzedaży alkoholu. – Pisma te nie spotkały się z pozytywnym odzewem – zauważa dyrektor wydziału spraw administracyjnych Urzędu Miasta w Krakowie Tomasz Popiołek. Lipcowa rezolucja krakowskich radnych została już wysłana. Dział prasowy Senatu poinformował DGP, że trafiła do Komisji Samorządu Terytorialnego i Administracji, a jej przewodniczący przekazał ją dalej do komisji petycji.

Reakcja Senatu nie dziwi Marka Wójcika ze Związku Miast Polskich. – Ta rezolucja ma charakter apelu. Jest sygnałem radnych do rządu, zarządzających miastem, właścicieli lokali, by zastanowili się nad problemem – wyjaśnia. Podobnie ocenia ją Anna Iwanowska z Urzędu Miasta w Gdańsku. Jak mówi, chodzi o dwa zagadnienia, jedno dotyczy cofnięcia zezwolenia, a drugie wprowadzenia przez gminę dodatkowych zakazów związanych ze sprzedażą napojów alkoholowych. – W przypadku postępowania o cofnięcie zezwolenia, aktualnie dostępne narzędzia prawne mają zastosowanie do konkretnego przedsiębiorcy i punktu sprzedaży alkoholu, a więc nie ma potrzeby wprowadzania dodatkowych regulacji. Gdyby zaś istniał zakaz sprzedaży alkoholu w odniesieniu do miejsca stanowiącego określony lokal w budynku, należałoby z góry założyć, że każdy przedsiębiorca prowadzący w tej lokalizacji działalność związaną z taką sprzedażą będzie naruszał obowiązujące prawo – mówi urzędniczka. Według niej w Gdańsku nie ma powodu do wprowadzania takich regulacji. Wtóruje jej Marek Wójcik. Bo choć, jak przyznaje, są w Polsce takie miejsca, które niezależnie od tego, kto by nimi zarządzał, będą łączyły się z pewnymi zachowaniami, to jednak trudno przenosić na przedsiębiorcę odpowiedzialność za to, co robi kto inny.


Pozostało jeszcze 8% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Polecane