Trwa procedura konkursowa, której celem jest obsadzenie 44 stanowisk sędziowskich w Sądzie Najwyższym.

Z danych Krajowej Rady Sądownictwa wynika, że na razie chętnych jest zaledwie dwóch i nie są to osoby ze środowiska sędziowskiego. Swoją kandydaturę zgłosili jeden adwokat i jeden notariusz.

Jak podaje biuro prasowe KRS, osoby te nie posiadają stopni ani tytułów naukowych. Chcący startować do SN mają czas na wysłanie zgłoszenia do Rady do 29 lipca. Pałac Prezydencki podchodzi do tych informacji spokojnie.

– Nie mam obaw, czy zgłoszą się kandydaci, jest jeszcze czas, procedura jest w toku – komentuje Anna Surówka-Pasek, podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta. Zanim jednak KRS zajmie się przyszłymi sędziami Sądu Najwyższego, musi zaopiniować wnioski obecnych, którzy ukończyli 65 lat i złożyli oświadczenia o chęci dalszego orzekania.

  Na rozpoczętym wczoraj posiedzeniu, które potrawa do piątku, Krajowa Rada może wydać opinie, po czym decyzje będzie podejmował prezydent Andrzej Duda.

Zespoły złożone z członków KRS, których zadaniem jest dokonanie oceny oświadczeń sędziów Sądu Najwyższego oraz sędziów Naczelnego Sądu Administracyjnego o woli dalszego orzekania, pomimo ukończenia 65. roku życia, pracują pełną parą. Zamierzają jeszcze na tym posiedzeniu podjąć decyzję. Na opinię Rady czeka prezydent, który do 19 września musi zdecydować, którzy spośród 16 sędziów SN oraz 33 sędziów NSA starających się o przedłużenie okresu orzekania będą mogli pozostać w stanie czynnym.

Jak mówi przewodniczący KRS Leszek Mazur, zespoły otrzymały już, przynajmniej jeśli chodzi o SN, akta osobowe sędziów. Bez nich KRS nie byłaby w stanie wydać opinii. Ustawa o SN stanowi, że KRS, dokonując oceny, musi brać pod uwagę kilka czynników, w tym „dobro wymiaru sprawiedliwości” czy „ważny interes społeczny”. Powinna zwrócić szczególną uwagę na racjonalne wykorzystanie kadr SN oraz potrzeby wynikające z obciążenia zadaniami poszczególnych izb.

Poseł PiS Bartłomiej Wróblewski zwraca uwagę, że mimo zgłaszanych wątpliwości sędziowie zaakceptowali, że ci z nich, którzy nie złożyli oświadczeń, automatycznie przeszli w stan spoczynku. – Sąd Najwyższy, akceptując przejście w stan spoczynku grupy sędziów, zaakceptował prawomocność procedury – mówi poseł Wróblewski.

Istotne jest to, że w grupie sędziów SN, których przydatność do służby sędziowskiej ocenić ma rada, jest dwóch prezesów izb, w tym Józef Iwulski, który zarówno przez prof. Małgorzatę Gersdorf, jak i Pałac Prezydencki jest akceptowany w roli zastępcy I prezesa SN. Problem w tym, że sędzia Iwulski nie załączył wymaganego przez przepisy zaświadczenia lekarskiego o stanie zdrowia.

Natomiast, na co zwracał uwagę w rozmowie z DGP Dariusz Zawistowski, prezes izby cywilnej SN, wszyscy orzekający sędziowie SN mają aktualne zaświadczenia lekarskie. Znajdują się one w ich aktach osobowych.

Leszek Mazur mówi jednak, że KRS nie będzie brała pod uwagę takich dokumentów, gdyż zostały wydane jakiś czas temu, a przede wszystkim nie są to zaświadczenia, o jakich mowa w ustawie o SN. – Dla nas istotny jest aktualny stan zdrowia sędziów – zaznacza sędzia Mazur.

Do sytuacji odniósł się wczoraj w TOK FM wiceprzewodniczący KRS Wiesław Johann: prezes Iwulski nie może liczyć na taryfę ulgową. – Nie widzę powodów, by traktować pana Iwulskiego wyjątkowo, inaczej niż każdego innego sędziego. Jeżeli to będzie wniosek niezawierający podstawowych formalnych wymogów, zostanie potraktowany negatywnie – mówił Johann.

Procedura KRS to wstępny etap, kolejny krok należy do Andrzeja Dudy. Można sobie wyobrazić, że prezydent uznałby np., że skoro w kadrach SN są ważne zaświadczenia lekarskie, to należy je uznać. – Prezydent będzie podejmował decyzje na podstawie oświadczeń sędziów i materiałów dostarczonych przez KRS po wnikliwym zapoznaniu się z nimi – mówi Anna Surówka-Pasek, podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta. Wynika z tego, że Kancelaria nie będzie raczej wzywać sędziów do uzupełnienia dokumentacji, jeśli nie zrobili tego na etapie opiniowania przez KRS. – Prezydent będzie brał pod uwagę opinie KRS, ale nie będą one dla niego wiążące – zastrzega wiceszef Kancelarii Prezydenta Paweł Mucha.

Jak przewiduje nasz rozmówca z PiS, większość sędziów, która złożyła oświadczenia i dosłała zgodnie z ustawą zaświadczenia medyczne, może liczyć na pozytywną decyzję prezydenta. Na zgodę na dalsze orzekanie nie będą mogli liczyć ci, którzy nie dostarczyli zaświadczeń oraz mieli epizod sędziowania w stanie wojennym. W tym gronie jest sędzia Józef Iwulski pełniący obowiązki I prezesa SN. – Sędzia Iwulski należy do świata, który oceniamy negatywnie. Świata stanu wojennego i PZPR. Słyszałem jego wyjaśnienia, były nieprzekonujące – mówi nam polityk PiS. Iwulski tłumaczy, że został wcielony do wojska i w jedynej sprawie politycznej, w jakiej orzekał, zgłosił zdanie odrębne do wyroku skazującego. W bazach danych IPN znajdują się informacje, że osoba lub osoby o tym samym imieniu i nazwisku orzekały także w innych sprawach politycznych, w których zapadały wyroki skazujące. Sędzia nie wie, jak to tłumaczyć.