statystyki

Praworządność nie jest abstrakcyjną wartością

autor: Maciej Weryński03.07.2018, 09:15; Aktualizacja: 03.07.2018, 09:28
procedury dotyczące mianowania i odwoływania ze stanowiska prezesów sądów powinny wykluczać nadmierny i bezprawny wpływ władzy wykonawczej na sposób obsadzania tych stanowisk.

procedury dotyczące mianowania i odwoływania ze stanowiska prezesów sądów powinny wykluczać nadmierny i bezprawny wpływ władzy wykonawczej na sposób obsadzania tych stanowisk.źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Rządy prawa nie są dane raz na zawsze. Prawnicy muszą ich strzec, odwołując się do ludzi, którzy nie zawsze rozumieją, że praworządność to ich bezpośredni interes

T e go samego dnia, gdy w związku z uruchomieniem art. 7 traktatu o Unii Europejskiej polskie władze próbowały tłumaczyć Brukseli, że ze stanem naszego państwa prawa wszystko jest w porządku i że np. przeniesienie sędziego w przyspieszony stan spoczynku nie ma nic wspólnego ze złożeniem go z urzędu, a więc jest konstytucyjne, w Warszawie spotkali się prawnicy z Polski, Stanów Zjednoczonych, Turcji i Niemiec. Rozmawiali o praworządności w ogóle. I choć zorganizowana 26 czerwca, w 20-lecie powstania Centrum Prawa Amerykańskiego Uniwersytetu Warszawskiego (CPA), Polsko-Amerykańska Konferencja na temat Państwa Prawa nie była w założeniu reakcją na zmieniające się na naszych oczach ustawodawstwo dotyczące wymiaru sprawiedliwości, lecz spotkaniem wybitnych prawników-naukowców, nie sposób było nie odnieść się do aktualnych i ledwie przeszłych wydarzeń. Nie tylko w Polsce zresztą.

– Kiedy Polska wchodziła do Unii Europejskiej, wiele osób chciało nas uczyć, jak się mamy zachowywać. „Może powiemy im coś o Justynianie, a może lepiej o państwie prawa?”. W polskim dyskursie naukowym nie mieliśmy problemów ze zrozumieniem ani wagi prawa rzymskiego, ani pojęcia praworządności. Problem jest w tym, jak sobie z nim radzić w praktyce. Przecież rządząca partia wygrała wybory, odwołując się do obywateli, którzy nie znają zawiłości prawa, podobnie zresztą jak np. rolnik amerykański – mówił, otwierając konferencję, prof. Tomasz Giaro, dziekan WPiA UW.

I poniekąd zakreślił w ten sposób dwa tematyczne obszary spotkania, które nieuchronnie musiały się ze sobą przenikać – mówiono bowiem dużo o teoretycznych podstawach państwa prawa, lecz najwyższą temperaturę osiągały wystąpienia związane z praktyką, i to tą najbliższą nas. Kiedy więc prof. Wendy Hensel, dziekan wydziału prawa Uniwersytetu Stanowego Georgii, mówiła o konieczności przyjęcia przez wszystkie kraje praworządności jako wartości nadrzędnej, prof. James B. Hughes Jr., dziekan Emory Univerity School of Law, napomykał o konieczności intelektualnego wpływu na rzeczywistość, a Linda Klein, adwokat, była przewodnicząca American Bar Association, podkreślała, że nie ma takich okoliczności, w których praworządność może być łamana, nie brzmiało to jak kolejna uniwersytecka dyskusja o oczywistych zasadach, o których rozmawiają i którym z założenia powinny hołdować prawnicze elity. To bardzo konkretne wskazania na dziś.

– Praworządność nie jest wartością abstrakcyjną. To ona tworzy ramy naszego życia. Jeśli więc rządzący naciskają, my nie możemy się ugiąć. My, wszyscy prawnicy: pracujący w wymiarze sprawiedliwości, przy stanowieniu prawa, adwokaci… Jesteśmy jedną społecznością prawniczą i mamy ten sam obowiązek: strzeżenie praworządności. Jeśli nie my, to kto? – mówi Linda Klein.

Państwo prawa, ale jakiego?


Pozostało jeszcze 73% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Polecane