System e-dozoru wykorzystywany tylko w 34 proc.

System e-dozoru wykorzystywany tylko w 34 proc.

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

To pierwszy przetarg realizowany po zmianie formuły dozoru elektronicznego. Wykonawcy mają się skupić na instalacji urządzeń, dostawie sprzętu komputerowego i oprogramowania oraz zapewnieniu transmisji danych. Samym dozorem (w tym patrolami) zajmie się już Służba Więzienna.

Teoretycznie zamówienie powinno zainteresować co najmniej kilka firm. Służba Więzienna zapewnia, że w ramach rozpoznania rynku wysłała zapytania ofertowe do sześciu największych podmiotów w tej branży: firm z USA, Wielkiej Brytanii czy Izraela. Żadna z nich nie zdecydowała się na przystąpienie do przetargu. Wpłynęła w nim tylko jedna oferta, konsorcjum złożonego ze spółek Enigma Systemy Ochrony Informacji (lider konsorcjum), EBS, Impel Monitoring oraz ITM Poland. Przed jej otwarciem zamawiający odczytał kwotę jaką zamierza przeznaczyć na realizację zamówienia. Jest to 99,6 mln zł. Oferta opiewa na 96,6 mln zł, a więc jest tańsza jedynie o 3 proc.

Wyśrubowane warunki

Dlaczego cztery firmy złożyły jedną, wspólną ofertę, a nie wystartowały oddzielnie? Przedstawiciele lidera konsorcjum tłumaczą to specyfiką zamówienia i krótkimi terminami jego realizacji. Innymi słowy obawami, że oddzielnie mogłyby nie udźwignąć tego kontraktu.

– Przedmiot zamówienia obejmuje m.in.: dostarczenie w krótkim terminie ponad 15 tys. sztuk urządzeń do monitorowania osób objętych dozorem; modyfikację oprogramowania posiadanego przez Ministerstwo Sprawiedliwości (przy czym pierwsze testy przewidziano już po 30 dniach od zawarcia umowy), dostarczenie nowej, wydajnej oraz bezpiecznej platformy systemowej, dokonanie migracji oraz objęcie całego systemu serwisem. Warto przy tym zauważyć, że wszelkie opóźnienia czy błędy są zagrożone wysokimi karami umownymi, z uprawnieniem do wypowiedzenia umowy w przypadku opóźnienia usunięcia błędu już o trzy dni – tłumaczy Ewa Kaźmierska z Enigmy.

– Zamawiający poprzez sformułowanie rygorystycznych warunków oraz terminu wykonania sprawił, że żaden z członków konsorcjum nie był w stanie samodzielnie zrealizować przedmiotu zamówienia, a co za tym idzie samodzielnie złożyć oferty – dodaje.

Konsorcjum zwraca uwagę na podział obowiązków. Enigma i EBS współpracują przy wytwarzaniu urządzeń do monitorowania. EBS wraz ze spółką z grupy Impel oraz ITM Poland odpowiadają za aktualnie działający system dozoru elektronicznego (SDE).

A czym tłumaczyć cenę tak zbliżoną do tej, jaką zamawiający zamierza przeznaczyć na inwestycję? Konsorcjum wyjaśnia, że każdy z jego członków wziął pod uwagę swoje koszty i ryzyka związane z realizacją kontraktu. W latach 2009–2014 oraz 2014–2018 ceny za te zamówienia oscylowały w granicach 219–225 mln zł.

– W obecnym, trzecim projekcie SDE, część usługowa została wyłączona z zakresu postępowania – co skutkowało obniżeniem kosztów związanych z realizacją zamówienia o około połowę – wyjaśnia Ewa Kaźmierska.

Razem czy oddzielnie

Problem w tym, że od pewnego czasu Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów uznaje, że utworzenie konsorcjum przez firmy, które mogłyby samodzielnie wystartować w przetargu i zrealizować zamówienie, może stanowić czyn nieuczciwej konkurencji.

„W sytuacji gdy konsorcjanci mogli wystąpić samodzielnie o pozyskanie zamówienia, uznać należy, że porozumienie zawarte w formie umowy konsorcjum narusza przepisy ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów (t.j. Dz.U. z 2015 r. poz. 184), bowiem przedsiębiorcy, którzy mogliby złożyć indywidualne oferty i efektywnie rywalizować o klienta, wyłączają walkę konkurencyjną na rzecz nieuzasadnionej współpracy” – napisano w uzasadnieniu decyzji nr RLU 38/2012.

W pierwszej instancji została ona uchylona przez sąd, ale w drugiej Sąd Apelacyjny w Warszawie przyznał rację UOKiK.

„Zawarcie konsorcjum będzie naruszeniem prawa konkurencji, jeśli jego uczestnicy byliby w stanie samodzielnie złożyć ofertę z realną szansą na wygranie przetargu. Jeśli bowiem mogliby konkurować ze sobą, a nie robią tego ze względu na zawiązane przez siebie konsorcjum, doszło do wyeliminowania konkurencji między nimi – ze szkodą dla zamawiającego” – napisał sąd w uzasadnieniu wyroku z 8 czerwca 2016 r. (sygn. akt VI ACa 651/15).

Eksperci przestrzegają jednak przed tym, by każde zawiązanie konsorcjum przez firmy będące w stanie samodzielnie złożyć ofertę traktować jako czyn nieuczciwej konkurencji.

– Każdą sytuację należy oceniać odrębnie. Wygórowane wymagania albo zbyt krótki termin na realizację zamówienia mogą zmuszać przedsiębiorców do zawiązania konsorcjum, gdyż samodzielnie nie byliby w stanie sprostać zamówieniu. Paradoksalnie to nie wykonawcy, tylko zbyt wyśrubowane wymagania zamawiającego ograniczają wówczas konkurencję – zauważa Dariusz Ziembiński, radca prawny z kancelarii Ziembiński i Partnerzy.

Specyfika zamówienia

Resort sprawiedliwości, jeśli chodzi o terminy, nie ma sobie nic do zarzucenia.

– Postępowanie przetargowe na eksploatację i rozwój SDE zostało wszczęte 13 lutego 2018 r. Termin wyznaczony na składanie ofert wynosił 55 dni, był zatem o 15 dni dłuższy, niż wymaga tego przepis art. 43 ust. 2a ustawy – Prawo zamówień publicznych – mówi Jan Kanthak, rzecznik MS.

Jednocześnie jednak przedstawiciele zamawiającego przyznają, że wymagania co do parametrów sprzętu były bardzo wysokie.

– To jest specyficzne zamówienie, albowiem dotyczy zarówno dostawy sprzętu monitorującego, według określonych przez nas wymagań, jak i modyfikacji naszego systemu informatycznego. To bardzo ważne, bo nie dość, że mamy unikalny na skalę europejską system, najbardziej dostosowany do specyfiki polskiego prawa karnego wykonawczego i działania sądów, to jeszcze MS jest właścicielem wszelkich praw do niego, w tym autorskich – mówi gen. Paweł Nasiłowski, dyrektor biura dozoru elektronicznego w Służbie Więziennej. – Tymczasem wielkie światowe korporacje są zainteresowane głównie sprzedażą licencji dostępowych do systemu i dostawą swoich istniejących już urządzeń – dodaje. Podkreślając też, że ogłoszenie o przetargu umieszczono w dzienniku urzędowym Unii Europejskiej.

Przedstawiciele służby więziennej zwracają też uwagę na specyfikę polskiego SDE. Z jednej strony objęci są nim skazani za drobne przestępstwa odbywający krótkie kary pozbawienia wolności (do jednego roku), a z drugiej w systemie jest 41 osób, które bezterminowo umieszczono w dozorze w ramach ustawy o skazanych szczególnie niebezpiecznych.