Jakiekolwiek zmiany w wydatkowaniu środków przeznaczonych na działalność izby dyscyplinarnej (ID) Sądu Najwyższego będą wymagały zgody prezesa kierującego jej pracami. To tylko jeden z proponowanych w poselskim projekcie przepisów, które mają na celu umocnienie władzy szefa ID względem stojącego na czele całego SN I prezesa. Eksperci nie mają wątpliwości – to scementowanie reformy, która de facto uczyniła z izby dyscyplinarnej autonomiczny sąd.

Spore wydatki

Przepisy wprowadzające zmiany w uprawnieniach przysługujących prezesowi ID znalazły się w projekcie zmian ustawy o SN (Dz.U. z 2018 r. poz. 5) (o pozostałych propozycjach posłów pisaliśmy szerzej we wczorajszym wydaniu DGP). Jak tłumaczy Andrzej Matusiewicz, poseł PiS, zmiany są konieczne, aby zapewnić sprawność funkcjonowania izby, która ma oceniać przewiny dyscyplinarne sędziów. Posłowie chcą zagwarantować też, aby otrzymała ona odpowiednie zaplecze finansowe. A będzie czym rozporządzać. Z projektu rozporządzenia prezesa Rady Ministrów w sprawie przeniesienia planowanych wydatków budżetowych w 2018 r. wynika, że na sfinansowanie wszystkich zmian w SN z puli przeznaczanej do tej pory na sądownictwo powszechne mają zostać przesunięte prawie 32 mln zł, z czego na sfinansowanie potrzeb samej tylko ID ma pójść ponad połowa tej kwoty, bo aż 16 mln 156 tys. zł. Projekt jest na etapie konsultacji. Z uwag przesłanych przez I prezesa SN wynika jednak, że przewidywana kwota będzie niewystarczająca dla przeprowadzenia reformy w całości.

Aby osiągnąć zakładane cele, posłowie zaproponowali w projekcie, aby na wszelkie przesunięcia środków skutkujące zmniejszeniem wydatków związanych z funkcjonowaniem ID I prezes SN musiał uzyskiwać zgodę szefa tej izby. Dookreślone również zostanie, że do kompetencji sędziego kierującego pracami ID należeć będzie wykonywanie budżetu SN w zakresie związanym z działalnością tej izby. Projekt przewiduje również, że w sytuacji gdy nie będzie jeszcze prezesa ID, a więc nie będzie można uzyskać takiej zgody i środki zostaną zabrane, szef izby, gdy zostanie powołany, będzie mógł dokonać powtórnego przeniesienia pieniędzy „w zakresie niezbędnym do ustalenia wydatków związanych z funkcjonowaniem Izby Dyscyplinarnej na poziomie sprzed przeniesienia wydatków dokonanego przez Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego”.

Dwuwładza scementowana

Eksperci nie mają wątpliwości – to wzmocnienie i tak już niezwykle silnej pozycji, jaką nowa ustawa o SN przyznała prezesowi ID.

– Izba dyscyplinarna i stojący na jej czele sędzia będą mieli niemal autonomiczną pozycję w stosunku do I prezesa SN. To będzie sąd w sądzie – komentuje Sławomir Pałka, sędzia Sądu Rejonowego, były członek Krajowej Rady Sądownictwa.

Na fakt, że po wejściu w życie nowej ustawy o SN będziemy mieli do czynienia z taką właśnie sytuacją, DGP zwracał uwagę już w październiku zeszłego roku. Wskazywaliśmy m.in., że prezes stojący na czele ID zyska wiele uprawnień, które na gruncie poprzednich regulacji przysługiwały tylko I prezesowi SN. Obowiązujące od 3 kwietnia br. przepisy m.in. wyłączają podległość służbową sędziów SN orzekających w izbie dyscyplinarnej względem I prezesa SN i przekazują kompetencje w tym obszarze szefowi nowej izby.

– Zestawienie kompetencji I prezesa SN, jako organu kierującego pracami Sądu Najwyższego, z kompetencjami prezesa Izby Dyscyplinarnej wskazuje nie tyle na pewną autonomię lub samodzielność, ile na swoistą dwuwładzę w Sądzie Najwyższym – komentuje dr hab. Sławomir Patyra, konstytucjonalista z UMSC.

Co ciekawe, ustawa stanowi, że do czasu wyboru prezesa kierującego pracami ID szefować ma jej nie – tak jak to ma miejsce w przypadku pozostałych prezesów SN, w tym I prezesa SN – sędzia wskazany przez prezydenta, ale „sędzia najstarszy wiekiem powołany na stanowisko sędziego Sądu Najwyższego orzekającego w Izbie Dyscyplinarnej”.

Etap legislacyjny

Projekt trafił do laski marszałkowskiej